Cuba and the Cameraman (2017), reż. Jon Alpert
Cuba and the Cameraman (2017), reż. Jon Alpert.

Cuba and the Cameraman. Recenzja filmu dokumentalnego. Netflix

Choć Cuba and the Cameraman jest takim filmem, o którym nie ma co czytać recenzji, tylko lepiej od razu zacząć go oglądać, to jednak żal byłoby przemilczeć tę kolejną godną uwagi produkcję dostępną na Netfliksie. W końcu po to jest też Q-Blog, żeby łaskawie poinformować Czytelników o wartych obejrzenia filmach. Nawet jeśli do napisania o nich mam zaledwie kilka zdań. Recenzja filmu dokumentalnego Cuba and the Cameraman. Netflix.

O czym jest film Cuba and the Cameraman

Na pewno pamiętacie oskarowy Boyhood, który dostał Oscara nie dlatego, że był wybitnym filmem, ale dlatego, że Linklaterowi chciało się poczekać kilkanaście lat i wrócić do swoich bohaterów, gdy trochę podrosną. Cuba and the Cameraman wychodzi z tego samego założenia, tyle że jego reżyser Jon Alpert miał jeszcze więcej cierpliwości i odczekał kilkadziesiąt lat nim podzielił się ze światem swoim filmem. Cuba and the Cameraman jest zatem zapisem kilku podróży reżysera na Kubę, począwszy od lat 70. ubiegłego wieku aż do śmierci Fidela Castro. Przez te czterdzieści lat snuje opowieść o Kubie zarejestrowaną kamerą dokumentalisty. I nie byłoby w niej niczego niezwykłego, gdyby nie fakt, że Alpert za każdym razem odwiedza te same osoby, by sprawdzić jak potoczyło się ich życie i co się u nich zmieniło. Co za tym idzie bohaterami filmu Alperta są m.in. Fidel Castro, trzech braci farmerów oraz dwoje mieszkańców miasta, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle sąsiadów – ot próbują dostosować się do otaczającej ich szarej rzeczywistości.

Recenzja filmu Cuba and the Cameraman

Cuba and the Cameraman to niepowtarzalna okazja do zobaczenia na własne oczy, jak zmieniła się Kuba w ostatnich dziesięcioleciach. Przy czym nie jest to historia opowiadana kronikami filmowymi czy telewizyjnymi wiadomościami, a życiorysami Kubańczyków. Tym, jak wpływały na nie wydarzenia związane z kubańską rewolucją oraz tym, co wydarzyło się potem. Przeżywamy więc smutki i radości bohaterów, a na naszych oczach przemija ich życie i z każdą kolejną wizytą reżysera nie wiadomo czy jeszcze spotka on starych przyjaciół i w jakiej będą kondycji. W tych momentach często chwyta za serce i niestety uświadamia, że czas leci. Niezależnie od tego czy jesteśmy szczęśliwi mogąc iść po robocie na piwo, czy smutni, bo z głodu sąsiedzi zeżarli nam zwierzęta gospodarcze. Przy tej okazji możemy obejrzeć prawdziwą Kubę, różną od turystycznych pocztówek.

Film Alperta to jednak nie tylko opowieść o zwykłych Kubańczykach, ale też o ich przywódcy Fidelu Castro. Amerykańskiemu reżyserowi udało się zarejestrować wiele ciekawych i oryginalnych migawek z jego życia, głównie dlatego, że będąc obdarzonym zaufaniem zyskał możliwość przebywania w jego pobliżu. Nie oglądamy więc Castro z daleka, ale towarzyszymy mu też po oficjalnych spotkaniach i w chwilach relaksu z dala od polityki i wielogodzinnych przemówień.

I tak, można by o filmie Cuba and the Cameraman powiedzieć, że to laurka dla przesympatycznego brodacza, w której nie mówi się o nim źle i wiele przemilcza. Tyle tylko, że nie jest to dokument o Fidelu Castro, ale o Kubie i Kubańczykach. I jako taki należy go oglądać. Pewnie, został nakręcony z punktu pewnego rodzaju romantycznego spojrzenia na tę wyspę, które unika niepotrzebnej eskalacji i sensacji, ale finalnie pozostaje dokumentem o życiu. Choć wybierając zupełnie innych bohaterów, bez problemu mógłby pewnie opowiedzieć o wiele straszniejszą historię. Tylko czy film należy oceniać po tym, jaki mógłby być, a nie po tym, jaki jest?

(2334)

Choć Cuba and the Cameraman jest takim filmem, o którym nie ma co czytać recenzji, tylko lepiej od razu zacząć go oglądać, to jednak żal byłoby przemilczeć tę kolejną godną uwagi produkcję dostępną na Netfliksie. W końcu po to jest też Q-Blog, żeby łaskawie poinformować Czytelników o wartych obejrzenia filmach. Nawet jeśli do napisania o nich mam zaledwie kilka zdań. Recenzja filmu dokumentalnego Cuba and the Cameraman. Netflix. O czym jest film Cuba and the Cameraman Na pewno pamiętacie oskarowy Boyhood, który dostał Oscara nie dlatego, że był wybitnym filmem, ale dlatego, że Linklaterowi chciało się poczekać kilkanaście lat i…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Jon Alpert po raz pierwszy odwiedził Kubę z kamerą w latach 70, ubiegłego wieku. Potem odwiedzał ją regularnie aż do śmierci Fidela Castro. Oto zapis jego podróży. Wzruszający film o Kubańczykach i o tym, jak zmieniało się ich życie wraz z politycznymi zawirowaniami, które stały się udziałem Kuby.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.