Always Shine (2016), reż. Sophia Takal.
Always Shine (2016), reż. Sophia Takal.

Always Shine. Recenzja filmu Zawsze piękna

Niektóre filmy są stworzone do tego (i w zasadzie tylko po to), by o ich reżyserach zaczęło się mówić, że są zdolni i obiecujący. Hoho, z takim małym budżetem stworzyli interesujące kino, kto wie, co stworzą, gdy damy im trochę więcej monet?!

Czyli z polskiego na nasze: są to filmy raczej nudne i takie, które w historii kina się nie zapiszą, ale lepsze od tysiąca szrotu zalegającego każdego dnia na serwisach streamingowych. Dzięki talentowi reżysera wyróżniają się realizacją, ale gdy zaczynamy pochylać się nad ich fabułą to często takiej nie można znaleźć. Recenzja filmu Always Shine, Zawsze piękna.

O czym jest film Always Shine

Beth (Caitlin FitzGerald) to młoda i zdolna aktorka, która coraz bardziej przebija się do większej kariery, ale wciąż grywa w horrorach, których reżyserzy wymagają od niej, by biegała nago po ekranie. No ale czego nie robi się dla sukcesu. Beth ma najlepszą przyjaciółkę Annę (Mackenzie Davis), z którą znają się od dzieciństwa. Anna też jest aktorką, ale nie tak obleganą jak Beth. Właściwie to już propozycja zagrania za darmo w krótkometrażówce kolegi wydaje się być dla niej atrakcyjna. Nic więc dziwnego, że między Anną i Beth zaczyna tworzyć się pewna, póki co cienka nić zazdrości. Drugiej coraz częściej wszystko zaczyna się udawać, pierwsza ma problem nie tylko z pracą, ale i ze wszystkim innym. W końcu dziewczyny postanawiają rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady. No prawie. Anna ma klucze do domu położonego gdzieś w amerykańskich lasach, gdzie będą mogły spędzić spokojny weekend. Nie trzeba być Einsteinem, żeby dodać te dwa do dwóch.

Recenzja filmu Always Shine

Always Shine to prawdopodobnie przepustka do nieco większej kariery niż do tej pory dla aktorki Sophii Takal. To jej drugi pełnometrażowy film w karierze. I to właściwie wszystko, co najważniejsze w tej recenzji i w tym filmie. W większości rozegrany na dwie aktorki i nakręcony przez kobietę jest raczej babskim kinem kręconym trochę z modnej obecnie pozycji girl power, ale nie posiadającym zacięcia moralizatorskiego. Reżyserkę na szczęście bardziej interesuje aspekt psychologiczny zagrożonej przyjaźni podszyty cienką tkaniną z horroru. Nie pierwsza to przy okazji produkcja, która kino gatunkowe próbuje mieszać z ambicją rzucenia jaśniejszego światła na ciężkie życie współczesnej aktorki, żeby choć wspomnieć lepsze Starry Eyes.

Niestety nie ma w Always Shine żadnego pomysłu na angażującą widza fabułę, co za tym idzie Takal ucieka się do montażowych sztuczek, które dla jednych będą niepotrzebne (zgłaszam się, wybierz mnie!), a drudzy pewnie uznają je za interesujące i przemyślane. Kiedy od połowy filmu do arsenału pani reżyser dochodzą też halucki bohaterek, Always Shine zaczyna szybko podążać w tę stronę, kiedy widzowi jest już wszystko jedno i zaczyna odliczać minuty do końca.

Trochę dobrego by się z Always Shine wykroiło. Np. sympatyczne aktorki w rolach głównych, które niestety dużo gadają o nagości, ale szczędzą jej naszym oczom. Albo kilka udanych zagrań dialogami, kiedy nie wiadomo czy jeszcze słuchasz bohaterek czy może już scenariusza filmu, do którego próbują się załapać. Całościowo to jednak za mało, żeby widz wyniósł z seansu coś satysfakcjonującego. Finalnie jedyną osobą, dla której Always Shine może coś zmienić w życiu pozostaje jego reżyserka.

(2294)

Niektóre filmy są stworzone do tego (i w zasadzie tylko po to), by o ich reżyserach zaczęło się mówić, że są zdolni i obiecujący. Hoho, z takim małym budżetem stworzyli interesujące kino, kto wie, co stworzą, gdy damy im trochę więcej monet?! Czyli z polskiego na nasze: są to filmy raczej nudne i takie, które w historii kina się nie zapiszą, ale lepsze od tysiąca szrotu zalegającego każdego dnia na serwisach streamingowych. Dzięki talentowi reżysera wyróżniają się realizacją, ale gdy zaczynamy pochylać się nad ich fabułą to często takiej nie można znaleźć. Recenzja filmu Always Shine, Zawsze piękna. O czym…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Dwie początkujące aktorki wyjeżdżają na weekend do chaty na odludziu. Wkrótce daje znać o sobie rodząca się między nimi zazdrość. Przepustka do lepszego kina dla reżyserki filmu. Dla widza nic specjalnego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.