Co obejrzeć na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym
Niech ciała się opalają, Laissez bronzer les cadavres (2017), reż. Hélene Cattet, Bruno Forzani.

Co obejrzeć na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Koniec września to każdego roku czas przeglądania obszernego programu kolejnego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Nie inaczej jest w tym roku, a skoro ten proces już z grubsza za mną, to zanim ruszy sprzedaż biletów, parę tytułów, które według mnie warto zobaczyć na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym. Początek festiwalu w dniu bardzo filmowym, bo w piątek trzynastego. Koniec 22 października.

Poprzednie edycje Warszawskiego Festiwalu Filmowego w recenzjach: 2012, 2013, 2014, 2015, 2016.

Ale zanim do konkretów, jeszcze dwa zdania wprowadzenia do mojej selekcji. Zwykle szukam filmów, które mogą zapewnić mi jakąś dozę rozrywki. Czyli z miejsca odrzucam kameralne portrety kobiet we wnętrzu i tego typu kontemplacje natury ludzkiej za pomocą piętrowej metafory surrealizmu. Rzadko kiedy stawiam na filmy, które potem coś na festiwalu wygrywają, ale akurat to uważam za zaletę mojej selekcji. A zatem do selekcji. Wpis będzie miał prawdopodobnie kilka podstron – w zestawieniu znalazło się 16 filmów.

Co warto zobaczyć na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym

1. „Zabicie świętego jelenia” // „The Killing of a Sacred Deer” reż. Yorgos Lanthimos, Wielka Brytania, Irlandia 2017, 109’

Pierwszy film, na który większość zwraca w tym roku uwagę. Nowe dzieło twórcy świetnych Kła i Lobstera. Warto pospieszyć się z kupnem biletów, bo zaplanowano tylko jeden seans, za to na największej sali. We mnie przeciwnika mieć nie będziecie, bo Zabicie świętego jelenia i tak trafi do normalnej dystrybucji, a w trakcie jego seansu znalazłem sobie coś innego.

Steven przyjaźni się z 16-letnim Martinem, który nie ma ojca i którego niejako przyjął pod swoje skrzydła. Pewnego dnia przedstawia go swojej rodzinie. Od tego czasu sprawy przybierają nieoczekiwany, katastrofalny w skutkach obrót. W rolach głównych: Nicole Kidman i Colin Farrell. (opis festiwalowy)

2. „Bandyta, który pachniał whiskey” // „A Viszkis” // „The Whiskey Bandit”, reż. Nimród Antal, Węgry 2017, 129′

Prawdziwe historie zawsze na propsie, ale tu dodatkową atrakcją jest facet za kamerą. Nimród Antal świetnie wszedł w karierę, a potem postanowił ją sobie zabrudzić filmem Predators. Nie pozostało więc nic innego jak wrócić* na Wegry i tam szukać formy.

*Z tym wracaniem to bardziej skomplikowana historia, bo Antal urodził się w Stanach. No ale nie o tym jest to wpis.

Ballada o barwnym życiu Węgra, który w wieku niespełna 30 lat stał się bohaterem narodowym. Attila Ambrus imał się różnych zawodów, by wreszcie stać się najbardziej znanym w kraju przestępcą. Kiedy od 1993 roku zaczął napadać na banki, opinia publiczna szybko ochrzciła go mianem „włamywacza dżentelmena”. Najnowszy film reżysera „Kontrolerów” (nagroda publiczności WFF 2004). (opis festiwalowy)

3. „Niech ciała się opalają” // „Laissez bronzer les cadavres” // „Let the Corpses Tan”, reż. Hélene Cattet, Bruno Forzani, Francja, Belgia 2017, 92’

Jedyny film w repertuarze 33. Warszawskiego Festiwalu Filmowego, który znajduje się na mojej Liście Do Obejrzenia. Dzieło duetu reżyserów, którzy wcześniej udanie pobawili się stylistyką giallo w filmach Amar oraz The Strange Colour of Your Body’s Tears.

Lato nad Morzem Śródziemnym: lazurowa woda, prażące słońce i… 250 kilogramów złota, które ukradł Rhino i jego gang. Wydaje się im, że znaleźli idealną kryjówkę – odosobnione i opuszczone miejsce, w którym przybywa jedynie artystka poszukująca inspiracji. Niespodziewani goście i dwójka policjantów krzyżują im plany. Miejsce, które wyglądało jak przedsionek raju, a w którym zdarzały się dzikie happeningi i orgie, staje się polem brutalnej bitwy w tym porywającym, stylowym thrillerze weteranów awangardy. (opis festiwalowy)

4. „Człowiek z magicznym pudełkiem” // „The Man with the Magic Box”, reż. Bodo Kox, Polska 2017 r.

Polski film o podróżach w czasie – to trzeba zobaczyć i sprawdzić, co w nim nie wyszło :). Bodo Kox może i pseudonim artystyczny (no dobra, oficjalnie sobie zmienił nazwisko na takie) ma kiepski, ale Dziewczyną z szafy pokazał, że wcale ten time-travelowy motyw nie musi być przegrany. Choć to nadal polskie kino i podchodziłbym z rezerwą.

Warszawa 2030. Adam został właśnie pozbawiony pamięci przez służby specjalne. Wprowadza się do opuszczonej kamienicy i zaczyna pracę jako sprzątacz w jednym z najwyższych biurowców w mieście. Tam poznaje Gorię, dziewczynę z elitarnej zony, w której z miejsca się zakochuje. Goria nie jest obojętna na jego urok, jednak z racji różnicy klasowej, zanim zacznie się z nim spotykać, długo trzyma Adama na dystans. Wkrótce Adam znajduje działające radio z lat 50– tych, emitujące fale, które umożliwiają teleportację. Podczas jednej z podróży, Adam utyka w roku 1952. Goria, zdając sobie sprawę, że straciła prawdziwą miłość, postanawia odszukać Adama w przeszłości. Niezwykła komedia o podróżowaniu w czasie i miłości umiejącej pokonać wszelkie granice czasoprzestrzeni. W filmie zobaczymy m.in.: Olgę Bołądź, Piotra Polaka, Arkadiusza Jakubika, Wojciecha Zielińskiego, Agatę Buzek oraz Sebastiana Stankiewicza. (opis festiwalowy)

5. „Przyciąganie” // „Prityazhenie” // „Attraction”, reż. Fedor Bondarchuk, Rosja 2017, 132’

9 kompania była zacna, Stalingrad zawiódł na całej linii, więc co, teraz znów musi być dobrze, nie? Panie Bondarczuk, poprosimy o jakąś efektowną kosmiczną rozpierduchę.

Z ostatniej chwili… właśnie pojawiła się informacja, że niezidentyfikowany obiekt latający, który został zestrzelony nad Moskwą, jest prawdopodobnie pochodzenia pozaziemskiego. Oszałamiające efekty specjalne, duża dawka humoru, trzymająca w napięciu akcja i losy Ziemi w rękach nastolatki Julii, córki pułkownika dowodzącego obroną. Efekty wizualne zrealizowane przez Platige Image. (opis festiwalowy)

Ciąg dalszy na kolejnej stronie.

2 odpowiedzi

  1. dokument o kurach 😀

  2. Dzięki! Trochę mi pomogłeś z wyborem!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.