London Town (2016), reż. Derrick Borte.
London Town (2016), reż. Derrick Borte.

London Town. Recenzja filmu z The Clash gdzieś na drugim planie

Filmy biograficzne to aktualnie, obok filmów komiksowych, jeden z popularniejszych gatunków filmowych. Jego popularność wynika zapewne z tego faktu, że wszystko, co oryginalne już było, więc trzeba sięgać po prawdziwe życie i postaci, które są w stanie zainteresować widzów chętnych poznania szczegółów ich życia. Rzadszą odnogą wśród filmów biograficznych są produkcje, w których postaci historyczne przewijają się gdzieś w tle, nie stanowiąc głównej kanwy historii, ale istotnie na nią wpływając. London Town to jeden z takich właśnie filmów. Recenzja filmu London Town.

O czym jest film London Town

14-letni Shay Baker (Daniel Huttlestone) mieszka razem z ojcem (Dougray Scott) i siostrą w małym angielskim miasteczku, w którym nic się nie dzieje. Matka Shaya (Natascha McElhone), wieczna hippiska, dawno temu poszła w długą i wyjechała do Londynu mieszkać na squacie. Ojciec, w obawie przed złym wpływem matki, dba o to, żeby Shayowi nie przychodziły do głowy żadne głupie pomysły. Shay jednak dojrzewa i coraz bardziej ciągnie go do tętniącego życiem Londynu końcówki lat 70. Polityczne zawirowania, społeczne niepokoje i coraz gorsze perspektywy sprawiają, że kraj się gotuje, a na tym tyglu wyrasta muzyka punkrockowa. Choć nie w miasteczku Shaya, w którym czas płynie powoli jak żółw ociężale. Pewnego dnia ojciec wysyła Shaya do Londynu, by chłopak załatwił tam sprawy związane z rodzinnym interesem Bakerów – sklepem z fortepianami. W pociągu Shay spotyka młodą Cersei, wróć, Vivian Daniels (Nell Williams). Wyluzowana i wyzwolona nastolatka na walkmanie (urządzenie do odtwarzania kaset magnetofonowych, było kiedyś coś takiego) słucha właśnie jednego z kawałków najgłośniejszej aktualnie kapeli – The Clash. Między młodymi nawiązuje się nić sympatii, a Shay kilka minut po przybyciu do Londynu ma już kupiony bilet na najbliższy koncert The Clash. Po powrocie do domu myśli więc już tylko o Vivian i o Londynie, ale ojciec nie jest specjalnie zadowolony z tak zaistniałej sytuacji. Tyle tylko, że szybko ulega wypadkowi i kolejne tygodnie musi spędzić w szpitalu. Shay będzie musiał w pojedynkę zająć się siostrą, ale też zdobędzie możliwość robienia tego, na co ma ochotę.

Recenzja filmu London Town

Nie jest London Town niczym więcej niż sympatycznym filmem familijnym z sympatycznymi postaciami, brakiem jakichś większych problemów (na papierze wyglądają na spore, ale w rzeczywistości nic złego się tu nikomu nie dzieje) i wyraźnie mitologizowanym frontmanem The Clash, Joe Strummerem (Jonathan Rhys Meyers). Strummer niczym zbuntowany anioł pojawia się co jakiś czas, rzuca jakąś mądrość i pomaga naprostować los głównego bohatera, gdy ten się za bardzo pokrzywi. Każdy chciałby mieć takiego przyjaciela jak filmowy Joe Strummer.

Nie jest też London Town filmem o The Clash czy o Joe Strummerze. Jeśli ktoś szuka takiej biografii, to nie pod tym adresem. London Town to film o Shayu Bakerze i jego dorastaniu. W tym filmowym obrazie dorastania London Town sprawdza się porządnie i można spokojnie poczuć w trakcie seansu jakąś większą nostalgię czy sentyment do swoich młodych lat, czy też refleksję, że, cholera, drugi raz się młodym już nie będzie. Z tym, że znów, to mocno wyidealizowany obraz dorastania, a młodzieńczy bunt też jest tu jedynie na papierze.

Czego brakuje w London Town to zdecydowanie budżetu. Momentami odnosiłem wrażenie, jakie odnoszę też przy niektórych polskich produkcjach „historycznych”, czyli wrażenie fałszu. Nie czuć, że filmowy obrazek to obrazek późnych lat 70. w gorącym Londynie. Bohaterowie zdecydowanie za często sprawiają wrażenie na siłę wepchanych w stroje z epoki i ustawionych w lokacjach, które bez większego wysiłku inscenizacyjnego mogą uchodzić za wyglądające jak sprzed 40 lat. Szkoda, bo mógł z tego wyjść kawał filmu, a wyszedł jedynie ubogi krewny Almost Famous.

Co za tym idzie seans London Town wielką stratą czasu nie jest, ale jednak zmarnowano bardzo fajny temat.

()

Filmy biograficzne to aktualnie, obok filmów komiksowych, jeden z popularniejszych gatunków filmowych. Jego popularność wynika zapewne z tego faktu, że wszystko, co oryginalne już było, więc trzeba sięgać po prawdziwe życie i postaci, które są w stanie zainteresować widzów chętnych poznania szczegółów ich życia. Rzadszą odnogą wśród filmów biograficznych są produkcje, w których postaci historyczne przewijają się gdzieś w tle, nie stanowiąc głównej kanwy historii, ale istotnie na nią wpływając. London Town to jeden z takich właśnie filmów. Recenzja filmu London Town. O czym jest film London Town 14-letni Shay Baker (Daniel Huttlestone) mieszka razem z ojcem (Dougray Scott) i…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: 14-letni Shay wchodzi w dorosłość w Londynie brzmiącym buntowniczą muzyką The Clash. Seans London Town wielką stratą czasu nie jest, ale jednak zmarnowano bardzo fajny temat. Ubogi krewny Almost Famous.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.