Kidnap (2017), reż. Luis Prieto.
Kidnap (2017), reż. Luis Prieto.

Kidnap. Recenzja najbardziej absurdalnego filmu roku

Gdyby szukać najbardziej charakterystycznej ofiary Klątwy Oscara, Halle Berry byłaby jedną z kandydatek do tego miana. Z drugiej strony, trafił jej się ten Oscar jak ślepej kurze ziarno. Tak czy siak po tym aktorskim szczycie kariery Halle wzięła się za pikowanie w dół, a tegoroczny Kidnap to dowód na to, że nadal nie może się podnieść. Recenzja filmu Kidnap w reżyserii Luisa Prieto.

O czym jest film Kidnap

Karla Dyson (Halle Berry) to matka samotnie wychowująca ukochanego synka Frankiego (Sage Correa). Nie jest to macierzyństwo proste, bo do opieki nad chłopcem dojrzał też jego biologiczny ojciec, który zamierza powalczyć o to prawo w sądzie. Karla wie, że jej eks ma duże szanse na wygraną, bo materialnie niczego mu nie brakuje, no i założył też nową rodzinę, w której Frankie miałby zapewnioną przyszłość. U Karli też co prawda ma zapewnione szczęśliwe dzieciństwo, ale kobieta wciąż jest sama, a na dodatek właśnie zaczęła pracę kelnerki, jedyną, jaką najwyraźniej mogła na szybko podjąć. Wszystko, by do walki przed sądem nie stawać jako osoba bezrobotna. Zanim jednak sąd, Karlę czeka zupełnie niespodziewana walka z porywaczami jej synka. Złoczyńcy grasują na placu zabaw, z którego porywają Frankiego na chwilę pozostawionego przez matkę. Szczęście w nieszczęściu, że Karla zauważa samochód, do którego kidnaperzy zabierają jej syna. Kobieta wsiada za kierownicę swojego auta i rusza w niebezpieczny pościg.

Recenzja filmu Kidnap

Nietrudno się domyślić, co sprawiło, że Halle Berry przyjęła rolę matki porwanego chłopca. Podobne „przygody” w życiu prywatnym aktorki sprawiły, że z pewnością od pierwszych stron scenariusza wczuła się w postać matki walczącej o dziecko i nie musiała szukać inspiracji gdzieś obok. I może emocje, jakie musiała wzbudzić u niej ta historia, przysłoniły jej zauważenie tego, że Kidnap to mocny kandydat na najbardziej absurdalny film roku.

Kidnap Luisa Prieto to jeden, dziewięćdziesięciominutowy pościg samochodowy (no dobra, godzinny), w którym cały ciężar opowiadanej historii spoczywa na barkach Halle Berry, dwóch samochodów i dwóch pojawiających się rzadko porywaczy-rednecków. Z tego względu o wiele trudniej przykuć uwagę widza i zapewnić mu emocjonujący seans. Bohaterka filmu już przed rozpoczęciem pościgu gubi telefon i z tego powodu nie może skontaktować się z policją, a że nie chce tracić z oczu ściganego samochodu, nie ma jak zawiadomić organów ścigania w inny sposób. Liczy na to, że rzucający się w oczy pościg samochodowy ulicami Los Angeles, czy gdzie tam dzieje się akcja, zwróci uwagę policji, ale nic takiego nie ma miejsca, co skazuje ją na samotną walkę o dziecko, a widza na śledzenie poczynać trzech aktorów na krzyż.

Co za tym idzie sporo tu wypełniaczy w postaci niczego nie wnoszących do filmu ujęć ruchu ulicznego z punktu widzenia ptaka, czy długich sekwencji początkowych mających pokazać, jak bardzo Karla kocha synka. Z tych hallmarkowych wstawek niespodziewanie przechodzimy do akcji i twórcy filmu zaczynają robić wszystko, żeby było emocjonująco, ale niestety – robi się prawdziwy kabaret. Śmiechowe sceny następują jedna po drugiej – przedzielone ww. przynudzaczami – i w pewnym momencie Kidnap zaczyna osiągać ten poziom absurdalnej żenady, w której zaczyna być autentycznie zabawny. Czy to wtedy, gdy rednecki zaczynają rzucać w Karlę kołem zapasowym, czy podczas wzięcia w kanapkę biednego gliniarza na motorze. Sami porywacze sprawiają wrażenie wyłowionych z tłumu gapiów tuż przed rozpoczeciem zdjęć, a ich pojawienie się zamiast wzbudzać strach, pogłębia uczucie filmowej żenady.

Potem niestety z absurdalnie złego filmu Kidnap zamienia się w nudny, niepotrzebny film pełen długich scen skradania się i nadzieję na pierwszą w tym roku Jedynkę trafia szlag :(.

()

Gdyby szukać najbardziej charakterystycznej ofiary Klątwy Oscara, Halle Berry byłaby jedną z kandydatek do tego miana. Z drugiej strony, trafił jej się ten Oscar jak ślepej kurze ziarno. Tak czy siak po tym aktorskim szczycie kariery Halle wzięła się za pikowanie w dół, a tegoroczny Kidnap to dowód na to, że nadal nie może się podnieść. Recenzja filmu Kidnap w reżyserii Luisa Prieto. O czym jest film Kidnap Karla Dyson (Halle Berry) to matka samotnie wychowująca ukochanego synka Frankiego (Sage Correa). Nie jest to macierzyństwo proste, bo do opieki nad chłopcem dojrzał też jego biologiczny ojciec, który zamierza powalczyć o to…

Czas na ocenę:

Ocena: 2

2

wg Q-skali

Podsumowanie: Matka rzuca się w pościg samochodowy za porywaczami syna. Najbardziej absurdalny film 2017 roku. (Przynajmniej do lipca).

Odpowiedź

  1. Całkowicie zgadzam się z Twoją recenzją. Niestety nie warto było się brać za oglądanie tego filmu. Pozdrawiam

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.