Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Aż do kości, To the Bone (2017), reż. Marti Noxon. Netflix.
Aż do kości, To the Bone (2017), reż. Marti Noxon. Netflix.

Aż do kości. Recenzja filmu To the Bone. Netflix

Reżyserski debiut telewizyjnej scenarzystki Marti Noxon (Buffy: Postrach wampirów, Glee itd.) zaliczył swoją premierę na tegorocznym festiwalu w Sundance. 14 lipca w piątek trafi na Netfliksa i z pewnością jest to propozycja, na którą warto zwrócić uwagę. Recenzja filmu Aż do kości, To the Bone (2017).

O czym jest film Aż do kości

Ellen (Lily Collins) to utalentowana artystka, która po tragicznym wypadku związanym ze swoimi umieszczanymi na Tumblrze rysunkami, odłożyła na półkę przybory do rysowania. Nie jest to jedyny problem nastolatki, która głównie zmaga się z anoreksją. Inteligentna i obdarzona ostrym poczuciem humoru dziewczyna wydaje się doskonale zdawać sobie sprawę z sytuacji, w jaką sama się wpędza, ale nie zmienia to faktu, że ani ona, ani nikt inny nie są w stanie jej pomóc. Ellen ma za sobą już kilka kuracji, które miały zmienić coraz bardziej tragiczny stan rzeczy, ale żadna z nich nie okazała się skuteczna. W walce z anoreksją nie pomaga Ellen (a wręcz przeciwnie) sytuacja rodzinna. Matka dziewczyny (Lili Taylor) oznajmiła wszystkim, że jest lesbijką i wyprowadziła się razem ze swoją kochanką (Brooke Smith) gdzieś do Arizony, gdzie bardzo by chciała gościć Ellen, ale jeszcze nie jest na to gotowa. W związku z powyższym, Ellen w przerwach między terapiami pomieszkuje razem ze skupioną na sobie macochą (Carrie Preston), przyrodnią siostrą (Liana Liberato), z którą ma bardzo dobry kontakt oraz z ojcem, którego nigdy nie ma w domu i nie ma go też wtedy, gdy go potrzeba. W ogóle go nie ma. Wydaje się więc, że bez wprowadzenia jakiegoś drastycznego rozwiązania, Ellen zagłodzi się w końcu na śmierć, z uśmiechem na ustach, gdy w końcu obejmie dłonią swoje ramię. Tym rozwiązaniem ma być terapia u wziętego doktora Williama Beckhama (Keanu Reeves), który prowadzi w specjalnie do tego przygotowanym domu specjalne zajęcia dla młodych ludzi z problemami. Zamknięci w nim od świata, zmagają się ze swoimi demonami oraz pracują na punkty, dzięki którym otrzymują nagrody. Wzajemnie wspierają się w walce o zdrowie i motywują jeden drugiego, bo w końcu kto lepiej zrozumie jednego anorektyka niż drugi anorektyk? Jedynym męskim rodzynkiem wśród pacjentów doktora Beckhama jest pochodzący z Anglii Luke (Alex Sharp), którego karierę utalentowanego tancerza przerwała kontuzja kolana. Wygadany i pewny siebie Luke od pierwszych chwil zwraca na Ellen uwagę.

Recenzja filmu Aż do kości

Festiwalowe kino o młodych ludziach z problemami zamkniętych w specjalnych ośrodkach ma się dobrze i zwykle jest pomysłem na co najmniej satysfakcjonujący seans (Short Term 12 itp.). Nie inaczej jest w przypadku Aż do kości, którego reżyserka i scenarzystka przelała na papier osobiste doświadczenia w walce z anoreksją. Dzięki temu otrzymujemy autentyczny obraz problemu i możemy na własne oczy skonfrontować się ze światem ludzi, którzy powiedzieli jedzeniu: nie. Nie jest to miły świat, bo i problem jest poważny, ale poruszając ciężki temat, niesie też ze sobą nadzieję, choć nie wszystkie losy filmowych bohaterów prowadzą ich ku szczęśliwemu końcowi. Aż do kości nie jest filmem, który ma ambicję, by poprawiać humor, co nie znaczy, że wszystko jest tu ciężkie od tragedii. Może też dzięki temu łatwiej jest zrozumieć bohaterów, którzy siedząc przy wspólnym stole śmieją się, żartują, prowadzą niby zwyczajne życie nastolatków, a przy uginającym się od jedzenia stole nic nie jedzą, grzebiąc widelcem w kotlecie. Przybranie na wadze kilku gramów jest tu już sukcesem.

Filmu Aż do kości nie powinno się oglądać z przyjemnością i co jakiś czas, owszem, przypomina nam, że jest kinem o poważnym problemie, ale mimo to temat anoreksji został tu potraktowany na tyle lekko, że po seansie nie grozi depresja. Zasługa w takim stanie rzeczy leży po stronie sympatycznych bohaterów, ale przede wszystkim dobrze napisanego scenariusza pełnego czarnego humoru, który w innych okolicznościach może by i zgrzytał. Dowcipy o raku czy wizycie w Muzeum Holocaustu są tu na porządku dziennym, ale nie budzą oburzenia, o które byłoby łatwo, gdyby scenariusz pobrzmiewał w fałszywe tony. Nic takiego nie ma tu miejsca, a gorzko-słodką historię Ellen i jej zmagań z samą sobą (przeraźliwie chuda Lily Collins, wychudzona makijażem i zapewne dyskretnymi efektami i montażem) ogląda się bez uczucia fałszu.

Anorektyczna wersja Przerwanej lekcji muzyki nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak film z Angeliną Jolie i Winoną Ryder, co nie zmienia faktu, że Aż do kości jest kandydatem na wartościowy seans festiwalowego kina z tej przystępnej półki, która nie odstraszy widza, któremu niekoniecznie po drodze ze zbyt ambitnym kinem. Przyczepiłbym się jedynie do postaci doktora Beckhama, w którego rewolucyjnej metodzie najlepszego lekarza w branży nie ma niczego rewolucyjnego, co zresztą w końcu dociera także i do głównej bohaterki. No ale może to o to właśnie chodzi, że każdy jest w tej chorobie sam i póki nie znajdzie rozwiązania, to nikt mu nie pomoże. Nie mniej jednak odnoszę wrażenie, że ten lekkawy (może inaczej: nie całkiem ciężki) ton za bardzo odciska się na zakończeniu, które z jednej strony robi wrażenie, a z drugiej pozostawia uczucie pójścia na łatwiznę. Mniejsza z tym, dobrze, że powstają takie filmy, bo nigdy nie wiadomo, komu pomogą, gdy zmagający się z chorobą widzowie dostaną okazję do spojrzenia na nią z boku.

(2263)

Reżyserski debiut telewizyjnej scenarzystki Marti Noxon (Buffy: Postrach wampirów, Glee itd.) zaliczył swoją premierę na tegorocznym festiwalu w Sundance. 14 lipca w piątek trafi na Netfliksa i z pewnością jest to propozycja, na którą warto zwrócić uwagę. Recenzja filmu Aż do kości, To the Bone (2017). O czym jest film Aż do kości Ellen (Lily Collins) to utalentowana artystka, która po tragicznym wypadku związanym ze swoimi umieszczanymi na Tumblrze rysunkami, odłożyła na półkę przybory do rysowania. Nie jest to jedyny problem nastolatki, która głównie zmaga się z anoreksją. Inteligentna i obdarzona ostrym poczuciem humoru dziewczyna wydaje się doskonale zdawać sobie…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Cierpiąca na anoreksję młoda artystka rozpoczyna specjalną terapię, która ma jej pomóc uporać się z chorobą. Przystępne festiwalowe kino, któremu udało się opowiedzieć o trudnym problemie w sposób, który nie wywoła u widza depresji.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.