Mężczyzna imieniem Ove, A Man Called Ove (2015), reż. Hannes Holm.
Mężczyzna imieniem Ove, A Man Called Ove (2015), reż. Hannes Holm.

Mężczyzna imieniem Ove. Recenzja filmu A Man Called Ove

Trochę się zbierałem do tego, by w końcu obejrzeć wyreżyserowany przez Hannesa Holma film Mężczyzna imieniem Ove. Bez żadnego większego powodu. Wiedziałem, że będzie dobry, ale czekałem na tę chwilę, kiedy przyjdzie mi ochota na seans. Ochota przyszła, film zgodnie z oczekiwaniami okazał się bardzo dobry. Recenzja filmu Mężczyzna imieniem Ove.

O czym jest film Mężczyzna imieniem Ove

Ove (Rolf Lassgård) to dobiegający sześćdziesiątki facet, który pół roku wcześniej stracił ukochaną żonę Sonję (Ida Engvoll). To nie ostatnia strata w życiu Ovego, bo wkrótce po dotarciu do spółki kolejowej, w której pracował przez ostatnie czterdzieści ileś lat, dowiaduje się, że właśnie stracił pracę. W wyniku tego jedyne, co mu pozostało, to dalsze obsesyjne udzielanie się w swojej wspólnocie mieszkaniowej, której jest przewodniczącym. Ove to tetryk i choleryk, dla którego regulamin to Biblia, a jego przestrzeganie to nakaz moralny dany mieszkańcom przez Mojżesza. Ovego wkurzają wszystkie zachowania urągające majestatowi regulaminu wspólnoty mieszkaniowej i gotów jest do użycia wszelkich możliwych środków, by tylko opieprzyć właścicielkę cziłały za to, że jej pupil szcza na trawnik. Tyle tylko, że Ove ma dość samotnego życia i w końcu postanawia skończyć ze sobą. Montuje sznurek na haku pod sufitem, zaciska pętlę, aż tu nagle słyszy rumor zza ściany. Na osiedle wprowadza się nowa rodzina, a jej głowa ma problem z zaparkowaniem auta z przyczepą. Ove się wkurza, ale zdejmuje pętlę i idzie pokazać ciamajdzie, jak się jeździ samochodem. Przy okazji poznaje nowych sąsiadów, czyli pochodzącą z Iraku żonę ciamajdy Parvaneh (Bahar Pars) i jej dwie córki. Ove nie wdaje się w zbytnie dyskusje, bo ma do załatwienia ważniejsze sprawy. Wobec niewypalenia planu z powieszeniem, postanawia zawierzyć niezawodnemu przyjacielowi, samochodowi marki Saab. Na rurze wydechowej montuje szlauch, który odzyskał od żony swojego dawnego przyjaciela, sparaliżowanego miłośnika Volvo – Rune, zakleja szybą taśmę, włącza silnik i w oparach spalin pogrąża się we wspomnieniach swojej młodości. Młodości, w której króluje ona – Sonja. Wkrótce, ku solidnemu wkurwowi Ove, do drzwi jego garażu ktoś się dobija. No jasna cholera, nawet skończyć ze sobą nie można!

Recenzja filmu Mężczyzna imieniem Ove

Nominowany do anglojęzycznego Oscara Mężczyzna imieniem Ove to klasyczny komediodramat z całym dobrodziejstwem gatunku. Podczas seansu znajdzie się wiele okazji do pośmiania i do uronienia łezki, ale zarówno dramat i komedia zostały tu zbilansowane na tyle dobrze, że po seansie nie grozi ciężka depresja. A mogłoby się tak zdarzyć, bo życie głównego bohatera nie rozpieszczało go i wiele razy przekonał się, że z tą cholerą to jest tak, że jak przez chwilę zaczniesz się cieszyć, to zaraz sprowadzi cię na ziemię i da kopa. Na szczęście działa to też na odwrót i gdy myślisz, że nie ma już żadnego sensu, to okaże się, że hola, nie ma się co poddawać. Życie.

Sukcesem filmu Mężczyzna imieniem Ove jest również to, że nie daje się ani na chwilę zepchnąć na manowce i zboczyć z ustalonej ścieżki. Byłaby ku temu okazja już choćby dzięki imigrantce, która wprowadza się do domu obok. Wymarzona podbudowa do ruszenia modnego tematu i dania swojego głosu w całej sprawie nie zostaje jednak wykorzystana (przynajmniej wprost) i bardzo dobrze, bo nie jest to film o problemie imigracji. Mężczyzna imieniem Ove nie cierpi też na niepotrzebną polityczną poprawność, świetnie odnajdując się i w tym temacie. Mężczyźnie starej daty, jakim jest Ove, nie podobają się zmiany, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich lat („Co komu przeszkadzało mięso z ziemniakami?”) i wykorzysta każdą okazję, żeby to wypomnieć. Nie myśli jednak zerojedynkowo i gdy mu posmakuje ryż z szafranem to nie omieszka tego pochwalić.

Stevie Wonder zauważyłby inspirację Gran Torino Clinta Eastwooda i rzeczywiście ta inspiracja w filmie Mężczyzna imieniem Ove jest mocno wyczuwalna. Nie wpływa to jednak ujemnie na odbiór całego filmu, bo i czemu miałoby wpływać. Takich inspiracji jest zresztą trochę więcej, bo flaszbaki z młodości Ovego trochę przypominają też Forresta Gumpa, choć los głównego bohatera nie splata się nijak z historią Szwecji. Jeśli już z jakąś historią się splata, to z historią szwedzkiej motoryzacji, która została tu świetnie wpleciona windując na wyżyny filmowy product placement.

Przy całej sympatii dla filmu Mężczyzna imieniem Ove, nie jest on filmowym arcydziełem, a jedynie cholernie dobrym i inteligentnym filmem o życiu, z jakim zmagamy się także i my. Nie ma w nim wydumanych bohaterów i niecodziennej fabuły, a jego siłą są zwyczajni bohaterowie, których bez wyjątku można polubić oraz zwyczajna historia opowiedziana za pomocą prostej konstrukcji: facet chce się zabić, ale co chwila ktoś mu przeszkadza.

(2244)

Trochę się zbierałem do tego, by w końcu obejrzeć wyreżyserowany przez Hannesa Holma film Mężczyzna imieniem Ove. Bez żadnego większego powodu. Wiedziałem, że będzie dobry, ale czekałem na tę chwilę, kiedy przyjdzie mi ochota na seans. Ochota przyszła, film zgodnie z oczekiwaniami okazał się bardzo dobry. Recenzja filmu Mężczyzna imieniem Ove. O czym jest film Mężczyzna imieniem Ove Ove (Rolf Lassgård) to dobiegający sześćdziesiątki facet, który pół roku wcześniej stracił ukochaną żonę Sonję (Ida Engvoll). To nie ostatnia strata w życiu Ovego, bo wkrótce po dotarciu do spółki kolejowej, w której pracował przez ostatnie czterdzieści ileś lat, dowiaduje się, że…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Po stracie żony i pracy, dobiegający 60-tki Ove zamierza ze sobą skończyć. Co trochę ktoś mu jednak w tym przeszkadza. Klasyczny komediodramat z całym dobrodziejstwem gatunku. Do śmiechu, do płaczu, do wartościowego seansu.

7 odpowiedzi

  1. no i znowu nie mogę nic dodać od siebie, bo wszystko co trzeba zostało już napisane. :(

  2. frank drebin

    Boję się czytać tę reckę bo film od dwóch m-cy czeka u mnie na obejrzenie :)

  3. Pełna zgoda.

  4. Można to gdzieś obejrzeć normalnie?

  5. Quentin

    W kinach od 14 lipca.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.