Ciemniejsza strona Greya (2017), reż. James Foley.
Ciemniejsza strona Greya (2017), reż. James Foley.

Ciemniejsza strona Greya. Recenzja filmu Fifty Shades Darker

I właściwie w tym momencie powinienem już skończyć tę recenzję. Oddałoby to w zupełności główny problem z filmem Ciemniejsza strona Greya. Nie jest on taki kompletnie zły jak wszyscy w kółko próbują nam wmówić. W nim się tylko zupełnie nic nie dzieje. Jedynka była lepsza, czyli recenzja filmu Ciemniejsza strona Greya.

O czym jest film Ciemniejsza strona Greya

Ana przestaje się gniewać na Christiana i sobie tak żyją z dnia na dzień.

No dobra. Minął jakiś czas od rozstania Anastasii i Christiana. Ana układa sobie życie po swojemu pracując w odnoszącym sukces wydawnictwie, w którym zyskuje szacunek pracodawców, bo czyta książki, a Christian jak to Christian. Co 15 minut zarabia 24 tysiące dolarów i tęskni za dziewczyną, która odmieniła wszystko w jego życiu. Do tej pory wszystko kręciło się wokół skrupulatnie wypełnianych kontraktów, dzięki którym mógł w spokoju ducha i Czerwonego Pokoju oddawać się swojej pasji sadomasochistycznej. Tymczasem pojawienie się Any sprawiło, że Christian zaczął mieć w dupie kontrakty (w sumie można to traktować dosłownie, choć raczej chodziłoby o inną dupę), a zapragnął poznać w końcu co to miłość. Z tego powodu kręci się wokół Any jak kot z pęcherzem i gdyby nie był miliarderem to już dawno wsadziliby go za stalking. A to kupuje od reki serię portretów Any prosto z wystawy w modnej galerii, a to wysyła Anie bukiety róż od razu w wazonie. W końcu Ana zgadza się wyjść z Christianem na kolację, ale tylko dlatego, że jest bardzo głodna. Podczas kolacji Christian wyznaje jej, że miał trudne dzieciństwo, a Ana wybacza mu wszystkie grzechy i zgadza się wrócić do eks-ukochanego. A Q coś pierniczy głupoty pisząc, że w filmie Ciemniejsza strona Greya nic się nie dzieje, bo ledwo w piątej minucie filmu jesteśmy. Ana kończy się gniewać prawie z zakończeniem napisów początkowych, tak długie i bolesne jest to rozstanie!

Recenzja filmu Ciemniejsza strona Greya

Osoby, które po filmie Ciemniejsza strona Greya spodziewałyby się jakiejś fabuły (powinienem napisać „desperaci” zamiast „osoby”) po jego zakończeniu poczują zawód prawie tak duży, jak powinna poczuć Ana w finałowych scenach filmu. Dziewczyna w końcu zgadza się wrócić z Christianem do jego Czerwonego Pokoju, by miliarder mógł sobie pofolgować tak jak lubi, nastawiona jest na co najmniej kulki gejszy w pipce i uzdę na nogach, czeka co się wydarzy i nie narzeka, bo psychicznie nastawiła się na ciężkie sado-maso bez kontraktu, w którym z góry wykreśliłaby to, co jej się nie podoba. Podniecony Christian rozbiera ją do naga i w żarze namiętności… smaruje Anę olejkiem.

Powyższa scena to właściwie cały film w pigułce. Chcielibyśmy, ale się boimy, zdają się przyznawać autorzy filmu, którzy dzięki kategorii wiekowej powyżej 16 lat mogą pozwolić sobie na więcej, ale starają się nie pozwalać sobie na za dużo, bo przede wszystkim trzeba zarobić. A że zarobek to pewny, to dla jeszcze większej pewności za dużo nie kombinują. W filmie nic się nie dzieje i dobrze. Pogadają sobie, ona poudaje, że się gniewa, on zrobi coś miliarderskiego (no wiecie, gniewasz się kochanie? chodź, popłyniemy jachtem z mojej stoczni i dam ci pokręcić sterem) i ona przestanie się gniewać. Pójdą na bal, ona znów się pogniewa i tak w koło macieju.

Żeby uatrakcyjnić tę telenowelową fabułę pełną telewizyjnych dialogów we wszystkich odmianach słowa „kochać”, autorzy filmu rzucają dokładnie odmierzone (czytaj: średnio co 20 minut) zagrożenia dla związku Christiana i Any. Złego wydawcę ze starannie ułożonym kosmykiem włosa opadającego na czoło, byłą narzeczoną Christiana, która traci czas i ze swoimi umiejętnościami pojawiania się w najbardziej strzeżonych miejscach powinna raczej złożyć CV do CIA, właścicielkę salonu fryzjerskiego wyglądającą jak Kim Basinger po liftingu (moim zdaniem udanym liftingu), którą boli, że Christian znalazł sobie miłość, a w końcu wadliwy helikopter. Scena z tym ostatnim to największe kuriozum całego filmu, dzięki czemu dostarcza w nim chyba najwięcej frajdy. Wszystko z nią jest nie tak i długo by wyliczać, choć to zaledwie jakieś w porywach 10 minut filmu. Wszystkie te zagrożenia nie są jednak żadnymi zagrożeniami, bo gdy tylko się pojawiają to ciach, wszystko się układa i Christian i Ana dalej mogą rozmawiać o miłości. Próbują też być romantyczni, ale coraz gorzej im to wychodzi. „Cały czas nosiłem odpowiedź przy sobie? Ach, ty Ano!”.

Jestem zawiedziony, bo liczyłem na bardzo, bardzo słaby film, którym Ciemniejsza strona Greya jest tylko w ostatnich minutach. Wcześniej wszystko jest mdłe i nijakie, ale nie słabe czy niezamierzenie śmieszne. Równie wiele działoby się pewnie, gdyby postawić kamerę w obojętnie czyim mieszkaniu, no może tylko cycków byłoby mniej. Tutaj jest ich sporo (znaczy w sumie to dwa…), ale z drugiej strony co to za frajda, gdy Dakotę Johnson widziało się już nago w jedynce? W dwójce dziewczyna się stara wychodząc m.in. goła na balkon w zapewne mroźny wieczór, ale myślę, że to za mało, by zapisać to po stronie plusów. Co za tym wszystkim idzie Ciemniejsza strona Greya jest zwyczajnie nudna i widz aż czeka, żeby zdarzyło się coś kuriozalnego, żeby można mieć z tego bekę. Nic z tego, nawet takich atrakcji poskąpili autorzy filmu Ciemniejsza strona Greya. Wiedząc zapewne, że i tak zarobią, więc po co się wysilać. Zapełnijmy bele czym te 106 minut, skasujmy czeki i skatujmy biednego widza trzecią częścią za rok.

(2204)

I właściwie w tym momencie powinienem już skończyć tę recenzję. Oddałoby to w zupełności główny problem z filmem Ciemniejsza strona Greya. Nie jest on taki kompletnie zły jak wszyscy w kółko próbują nam wmówić. W nim się tylko zupełnie nic nie dzieje. Jedynka była lepsza, czyli recenzja filmu Ciemniejsza strona Greya. O czym jest film Ciemniejsza strona Greya Ana przestaje się gniewać na Christiana i sobie tak żyją z dnia na dzień. No dobra. Minął jakiś czas od rozstania Anastasii i Christiana. Ana układa sobie życie po swojemu pracując w odnoszącym sukces wydawnictwie, w którym zyskuje szacunek pracodawców, bo czyta…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Związek Any i Christiana przechodzi na kolejny level. Tym razem to Ana dyktuje warunki. Żeby to choć żałośnie słabe było, ale niestety, jest tylko i wyłącznie nudne. Jak każdy film, w którym nic się nie dzieje.

2 odpowiedzi

  1. Zapłaciłeś za seans?

  2. Nie, zaproszenie 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.