Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Dziennik maszynisty (2016), reż. Milos Radovic.
Dziennik maszynisty (2016), reż. Milos Radovic.

Dziennik maszynisty. Obejrzane na 32. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Serbski kandydat do nieanglojęzycznego Oscara okazał się – jak na razie; widziałem zaledwie osiem filmów i dużo więcej nie zobaczę, więc jest spora szansa na to, że tak już zostanie – najlepszym filmem 32. Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Recenzja filmu Dziennik maszynisty aka Dnevnik mašinovode aka Train Drivers Diary.

O czym jest film Dziennik maszynisty

Ilija (Lazar Ristovski) jest doświadczonym maszynistą. Właśnie trafił na kozetkę do psychologa (a konkretnie pary psychologów), by opowiedzieć o wypadku, w którym uczestniczył. I dowiedzieć się, czy jest w stanie kontynuować swoje zajęcie. Ale Ilija nie potrzebuje takiej ewaluacji, jakichś tam sześciu przejechanych na torach na śmierć cygańskich muzyków nie sprawi, że nie będzie mógł spać po nocach. Bo to pierwsi? Ilija ma na swoim „rozkładzie jazdy” już kilkadziesiąt trupów i każdego kolejnego traktuje jako, well, wypadek przy pracy. Dobrze wie, że w sytuacji człowieka na torze często niewiele może zrobić i jedyny kłopot jest taki, że potem ma lokomotywę zabryzganą krwią. No ale pewnego dnia coś da się się zrobić w ww. kwestii. Człowieka na torze, a nie zabryzganej lokomotywy. Iliji udaje się w ostatniej chwili zahamować przed uciekinierem z domu dziecka kilkuletnim Simą. Sima właśnie dowiedział się, że wbrew temu co słyszał wcześniej, rodzice nie przyjadą po niego z Australii, więc dał nogę z placówki, by skończyć swój marny żywot. Ilija postanawia się nim zająć, a gdy tylko słyszy, że chłopak tak jak „tata” chce zostać maszynistą, daje mu jasno do zrozumienia, że nic z tego. Po moim trupie! zaklina Ilija i gdy przychodzi czas, załatwia „synowi” inną robotę.

Recenzja filmu Dziennik maszynisty

Dziennik maszynisty to ten specyficzny rodzaj kina, które nie przynosi ze sobą absolutnie żadnej rewolucji, więcej, nie ma w nim zupełnie niczego wielce ponadprzeciętnego czy choćby pomysłowego. To zwyczajny film o dość zwyczajnych ludziach, w którym wszystko zmienia sposób jego podania. Obyczajowa historia fragmentu życia na kolei opowiedziana jest w uroczo dowcipny sposób i… i już. Trudno o filmie Dziennik maszynisty mówić per komedia, bo komedią nie jest, ale cały czas wisi nad nim ten leciutki kpiący ton ironicznego humoru, który sprawia, że opowieść o, upraszczając, nieumyślnym rozjeżdżaniu ludzi pociągami ogląda się z uśmiechem na ustach.

Wielka w tym zasługa głównego bohatera, który jest postacią, jakie wszyscy znamy i lubimy. Trochę cyniczny, trochę romantyczny, twardy, gdy trzeba komuś przypieprzyć i doświadczony przez życie. Jest w filmie Dziennik maszynisty coś z bajki dla dorosłych i filmowy Ilija jest jej dobrym bohaterem. A zresztą, gdyby się tak przypatrzeć, nie ma w tym filmie żadnych bohaterów złych. Żyjący w swoim zamkniętym świecie bocznicy i ustawionych na niej wagonów kolejowych praktycznie bez wyjątku są sympatyczni, co również sprawia, że Dziennik maszynisty po prostu miło się ogląda. A przy okazji tego lekko czarnego humoru snuje się też opowieść o dojrzewaniu i o rodzicielstwie i o tęsknocie i o miłości… Cholera, patrzcie o jak wielu sprawach opowiada ten niby prosty film z dobrym humorem.

(2136)

Serbski kandydat do nieanglojęzycznego Oscara okazał się - jak na razie; widziałem zaledwie osiem filmów i dużo więcej nie zobaczę, więc jest spora szansa na to, że tak już zostanie - najlepszym filmem 32. Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Recenzja filmu Dziennik maszynisty aka Dnevnik mašinovode aka Train Drivers Diary. O czym jest film Dziennik maszynisty Ilija (Lazar Ristovski) jest doświadczonym maszynistą. Właśnie trafił na kozetkę do psychologa (a konkretnie pary psychologów), by opowiedzieć o wypadku, w którym uczestniczył. I dowiedzieć się, czy jest w stanie kontynuować swoje zajęcie. Ale Ilija nie potrzebuje takiej ewaluacji, jakichś tam sześciu przejechanych na torach na…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Serbskiemu kandydatowi do Oscara Oscar nie grozi, ale nominacja zasłużona. Maszynista, który w swojej karierze przejechał kilkadziesiąt osób bierze na wychowanie chłopca z domu dziecka. Lekko, zabawnie, wesoło - udany seans.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.