Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Premiery kinowe weekendu 29-31.07.2016
Premiery kinowe weekendu 29-31.07.2016

Poszedłbym, odc. 134

W ten weekend do kin trafia bardzo rozsądna liczba nowych filmów i dobrze, bo kolejnej porcji jedenastu nowości bym nie przeżył.

Premiery kinowe weekendu 29-31.07.2016

 

Jason Bourne (2016) Poszedłbym 

Nie jaram się nowym Jasonem Bourne’em z tej prostej przyczyny, że jakoś nigdy nie odpowiadała mi stylistyka nowej odsłony przygód agenta zrodzonego na kartach powieści Roberta Ludluma. Nie wiem, jakoś tak się złożyło, że chyba nawet do końca nie widziałem żadnej z poprzednich części. Niby nowa jakoś kina akcji itd., ale widocznie wolę jakość starą. I nic mi panie nie zrobisz.

To nie znaczy, że są to filmy złe. Są w porządku, po prostu nie podchodzą pod mój jakiś tam gust i tyle. Zwiastun części najnowszej zapowiada dokładnie taki sam film jak te poprzednie w serii i na pewno są tacy, którzy ucieszą się z powrotu Matta Damona w tym wcieleniu. Choć pierwsze recenzje zdaje się są dość chłodne. Chłodne jak i ten zwiastun.

Epoka lodowcowa: Mocne uderzenie [Ice Age: Collision Course] (2016) Poszedłbym 

No co? Epoka lodowcowa to jedna z niewielu animowanych serii, które mnie od siebie nie odrzucają. Nie szkodzi, że już się zupełnie pogubiłem, która to część i pewnie widziałem tylko pierwszą. Nie szkodzi, bo zwiastun wskazuje na to, że o żadnym wyjątkowym spadku formy mowy być nie może. Wiadomo, jak każda kolejna, kolejna część pewnych rzeczy nie przeskoczy i znużenia spowodowanego tym, że to już było i było nie przeskoczy, ale nadal każdy sąd uniewinni twórców za kolejny skok na kasę. Bo film zapowiada się pozytywnie i jeśli już ktoś cię wyciągnie do kina na animki to lepiej, żeby grali tam kolejną Epokę lodowcową niż jakiś europejski shit zrobiony na Amidze.

Poza tym każdego roku są nowe dzieci, które mają w nosie że to już enta część. Chcą zobaczyć śmieszne zwierzątka i mają śmieszne zwierzątka. Przecież nikt nie udaje, że do kina trafiło coś nowego, świeżego i wiekopomnego!

Zjednoczone stany miłości (2015) Nie poszedłbym 

Pierwszy w historii polskiego kina zwiastun, w którym rozumiem wszystkie kwestie! Bo są angielskie napisy… 😛 Nie no, ale serio, mam nadzieję, że to tylko zrąbany dźwięk w zwiastunie, bo jeśli nie, to nikt nie usłyszy połowy dialogów. W Berlinie, gdzie zdobył Srebrnego Niedźwiedzia za scenariusz, mogli go zrozumieć, bo miał napisy. W polskim kinie może nie być tego luksusu…

Gdzieś tam mi mignęło w opiniach o filmie, że nie daje odpowiedzi, bo dla reżysera (Tomasz Wasilewski od Barw Szczęścia i Płynących wieżowców) ważniejsze jest co innego. No i to widać po zwiastunie, że prawdopodobnie czeka nas seans z klasycznym polskim zakończeniem bez zakończenia. A ja jednak lubię, gdy oprócz opowieści o ludziach jest też jakaś zamknięta fabuła, bo do kina nie idę po to, żeby patrzeć jak kto inny przeżywa – wolę jak ja też coś tam przeżyję.

Wygląda to ciekawie, ma naprawdę bardzo fajny tytuł (brawo) i intrygujących bohaterów. A mimo to już czuję, że nie jest to kino dla mnie.

Wróble [Sparrows] (2015) Nie poszedłbym 

Powinienem wprowadzić nową kategorię: Nie poszedłbym, ale może obejrzałbym na jakimś festiwalu.

„Wróble – lepsze w kinie niż na dachu”, ktoś tęgo musiał się napocić nad wymyśleniem tego hasła! :). A tak w ogóle to zawsze dostaję minidepresji, gdy oglądam te surowe islandzkie klimaty, całego filmu mógłbym nie przetrwać. Co nie zmienia faktu, że wygląda solidnie. Choć, gdyby nie ta Islandia tylko Tczew to chyba nie byłoby o czym mówić. Ot kolejny film o dojrzewaniu i trudnym docieraniu się ojca i syna.

http://www.filmweb.pl/film/Wr%C3%B3ble-2015-743741

Noc w Ville-Marie [Ville-Marie] (2015) Nie poszedłbym 

Typowe smętne francuskie kino obyczajowe, o którym nie chce mi się nawet pisać, dlaczego nie mam ochoty oglądać tego w kinie ani właściwie gdziekolwiek indziej. Nie zmieni tego nawet Monica Bellucci.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.