Assassination Classroom aka Ansatsu kyôshitsu (2015), reż. Eiichirô Hasumi
Assassination Classroom aka Ansatsu kyôshitsu (2015), reż. Eiichirô Hasumi

Assassination Classroom. Przynieście mi głowę Emotikona-Ośmiornicy!

Problem z japońskimi filmami jest zwykle taki, że do każdego z nich pasuje wstęp: Gdyby nie było Japonii, to trzeba by ją wymyślić. A to głupio tak się w kółko powtarzać, trzeba być bardziej kreatywnym! No ale co poradzić, gdy w przypadku Assassination Classroom sytuacja jest identyczna – film taki jak ten mógł powstać tylko w Japonii, nigdzie indziej. Recenzja filmu Assassination Classroom.

Assassination Classroom aka Ansatsu kyôshitsu (2015)
Reżyseria: Eiichirô Hasumi
Scenariusz: Tatsuya Kanazawa
Na podstawie mangi autorstwa: Yusei Matsui
Obsada: Okuma Anmi, Wakana Aoi, Shôta Arai, Tanaka Nichinan Ayano, Ozawa Guami, Miyahara Hana-on
Muzyka: Naoki Satô
Kraj produkcji: Japonia

O czym jest film Assassination Classroom

Ziemia ma poważny problem. Tajemnicze stworzenie wzięło i ją zaatakowało. W wyniku tego ataku i zjedzenia części Księżyca, nasz naturalny satelita już na zawsze będzie przypominał rogalik. Na zawsze, czyli do marca, kiedy to tajemnicze stworzenie zapowiedziało zagładę Ziemi. W międzyczasie jednak, aby się nie nudzić, stworzenie zdematerializowane do przypominającego ośmiornicę emotikonu postanowiło pobawić się w nauczyciela i wziąć wychowawstwo klasy 3-E – nieudaczników stanowiących hańbę ekskluzywnego liceum. Więcej, w myśl porozumienia z rządem, Koro Sensei (owo stworzenie tajemnicze) zgodził się, by jego uczniowie podejmowali próby zabicia go. Jeśli im się to uda, naturalną koleją rzeczy będzie uratowanie Ziemi. Kłopot w tym, że zabić Koro Sensei nie jest prosto. Poruszający się z prędkością 20 machów emotikon skutecznie unika wszelkich ran postrzałowych czy kłutych. I ze śmiechem przyjmuje kolejne próby zakończenia jego żywota, przeważnie nie gniewając się na swoich podopiecznych, których bez względu na wszystko obiecał nie skrzywdzić. A podopieczni nie ustają w staraniach zabicia swojego (koro)sensei, w czym pomaga im specjalnie oddelegowany wysłannik rządu i japońskich sił zbrojnych, które dekretem ONZ zostały zobligowane do rozwiązania problemu.

No i czy wyobrażacie sobie taki plot w innym niż japoński film?

Recenzja filmu Assassination Classroom

Jak większość japońskich filmów, także i Assassination Classroom jest ekranizacją popularnej mangi. Nie znam aż tak bardzo klimatu panującego wokół takich ekranizacji, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wyglądało to podobnie jak w przypadku naszych ekranizacji lektur – wiecie, sprawa narodowa kto zagra Kmicica czy Zosię. Poważna, nawet jeśli chodzi tylko o emotikony w kształcie ośmiornicy. Tak sobie to wyobrażam i dlatego nie dziwi fakt, jak bardzo dopracowany to film. Technicznie nie ma tu nic do zarzucenia, a świetnych, jasnych i kolorowych zdjęć szerokich planów mogłyby pozazdrościć tzw. poważne filmy. Assassination Classroom ogląda się bardzo przyjemnie i nie ma tu mowy o tanich pierdołach typu Tokyo Gore Police. Ta filmowa manga to poważna produkcja pod każdym względem.

No z wyjątkiem samej fabuły, bo ta aż taka poważna nie jest. Nie mogła być, bo ciężko z takim a nie innym bohaterem o coś poważnego. Żaden to zarzut, jedynie stwierdzenie faktu. Filmową historię potraktowano z odpowiednim luzem, choć nie brakuje w niej momentów nieco bardziej poważnych, czy może lepiej – ckliwych. Osobiście znów byłem pod wrażeniem inwencji twórczej japońskich autorów. Ta sama sytuacja co w Death Note zanim przestałem go oglądać – fabuła często dochodzi do momentów, w których wydaje się, że nie ma już żadnego wyjścia i wtedy okazuje się, że jej autorzy potrafią zaproponować przynajmniej kilka możliwości takiego wyjścia. Dzięki temu w Assassination Classroom co trochę znajduje się jakiś nowy pomysł na załatwienie Koro Sensei.

Świetnie rozpoczęty i kontynuowany film trochę blednie od połowy i nie trzyma w takiej ciekawości jak na początku. Zrzucałbym to jednak na karb nie tyle samego filmu, co różnic kulturowych i oczekiwań japońskiego widza. A my, choćbyśmy chcieli, japońskimi widzami nie jesteśmy. Nie jest Assassination Classroom filmem z gatunku uniwersalnego i w pełni do przyjęcia niezależnie od szerokości geograficznej, ale wiele mu do takiego stanu nie brakuje. No i chyba trochę jednak przeszkadza mu fakt, że ciąg dalszy nastąpi. Aczkolwiek nie jest to aż tak widoczne, jak w przypadku amerykańskich filmów z góry założonych na przynajmniej kilka części.

(2102)

Problem z japońskimi filmami jest zwykle taki, że do każdego z nich pasuje wstęp: Gdyby nie było Japonii, to trzeba by ją wymyślić. A to głupio tak się w kółko powtarzać, trzeba być bardziej kreatywnym! No ale co poradzić, gdy w przypadku Assassination Classroom sytuacja jest identyczna - film taki jak ten mógł powstać tylko w Japonii, nigdzie indziej. Recenzja filmu Assassination Classroom. Assassination Classroom aka Ansatsu kyôshitsu (2015) Reżyseria: Eiichirô Hasumi Scenariusz: Tatsuya Kanazawa Na podstawie mangi autorstwa: Yusei Matsui Obsada: Okuma Anmi, Wakana Aoi, Shôta Arai, Tanaka Nichinan Ayano, Ozawa Guami, Miyahara Hana-on Muzyka: Naoki…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Aby zapobiec zniszczeniu Ziemi, klasa 3-E japońskiego liceum ma czas do marca, by zabić swojego wychowawcę przypominającego Emotikon-Ośmiornicę. Rozrywkowe, świetnie nakręcone i tak bardzo japońskie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.