Mexico Barbaro recenzja filmu
Mexico Barbaro (2014), reż. Isaac Ezban, Jorge Michel Grau, Lex Ortega (Atrocious) i in.

Mexico Barbaro, czyli bez dużej ilości tequili nie podchodź

Miejmy to za sobą, czyli szybkie dwa zdania o jednym z największych zawodów w historii filmów z listy Do Obejrzenia. Recenzja filmu Mexico Barbaro.

Mexico Barbaro (2014)
Reżyseria: Isaac Ezban (El Incidente), Laurette Flores Bornn, Jorge Michel Grau (We Are What We Are), Ulises Guzman, Edgar Nito, Lex Ortega (Atroz aka Atrocious), Gigi Saul Guerrero, Aaron Soto
Scenariusz: Isaac Ezban, Laurette Flores Bornn, Jorge Michel Grau, Alfredo Mendoza, Edgar Nito, Lex Ortega, Paulo Riqué, Gigi Saul Guerrero, Aaron Soto
Obsada: Mniejsza z nią, sami kiepscy aktorzy
Kraj produkcji: Meksyk

O czym jest Mexico Barbaro

W ostatnich latach obrodziło horrorowymi antologiami. I o ile początkowo było na co popatrzeć, to ostatnio coraz częściej ilość nie idzie w parze z jakością. Tak jest w przypadku Mexico Barbaro, w którym ośmiu meksykańskich niezależnych filmowców dostało parę minut na opowiedzenie jakiejś historii. I tak w historii numer 1 dziennikarz prowadzi śledztwo w sprawie zaginionych studentów, którzy wplątali się w sam środek działalności karteli narkotykowych. Historia numer 2: Dwóch złodziei chroni się po napadzie w nawiedzonym domu. Historia 3: Młoda dziewczyna zostaje wysłana przez demona na specjalną misję – ma utoczyć krwi z cipki swojej siostry. Serio:

#PropozycjaNieDoOdrzucenia

Opublikowany przez Q-Blog na 6 kwietnia 2016

.

Historia numer 4: Dwoje zakochanych zaszywa się w domu w środku lasu, w którym dziewczyna ma w końcu stracić dziewictwo. Historia 5: (tu już zacząłem przysypiać) Niepełnosprawna dziewczynka nie jest w stanie przestrzec matki i brata przed zagrożeniem z sąsiedztwa. Wkrótce wszyscy tego pożałują. Historia 6: Poraniona i zaginiona kobieta budzi się na bagnach in the middle of nowhere. Wkrótce będzie zmuszona walczyć o życie. Historia 7: Poparzony mężczyzna wykrada z kostnicy ciało Indianina i udaje się z nim na tajemniczy rytuał. Historia 8: Striptizerki z meksykańskiego lokalu biorą sprawy w swoje ręce, gdy odwiedza go kilku turystów ze Stanów.

Recenzja filmu Mexico Barbaro

Brzmi ciekawie, wiem. W końcu przypadkiem na Listę do obejrzenia Mexico Barbaro nie trafił. Niestety na ciekawym brzmieniu się kończy. Wygląda na to, że przesyt krótkich horrorowych historyjek sprawił, że zawęża się ilość takich, które jeszcze warto opowiedzieć. Bo przecież bez ciekawego pomysłu czy twista, robienie tego typu antologii nie ma żadnego sensu. Nowelce filmowej nie pomoże nawet dobry klimat, czy ładne zdjęcia. Gdy nie zaskakuje, nie intryguje i nie budzi myśli: jak oni na to wpadli? to jest zwykłym dziadostwem, na którego oglądanie szkoda czasu. I tak niestety jest z Mexico Barbaro. Parę fajnych nutek, ujęć, czy krwawych scen to za mało, kiedy wszystkim nowelkom brakuje polotu. Polotu, który w takich sytuacjach jest najważniejszy.

Są tu i opowiastki krwawe (zwykły oglądacz powiedziałby, że bardzo, ale tak naprawdę nie ma tu nic wyjątkowo okrutnego i sprawiającego, że chce się odwrócić oczy – także dlatego, że szybko trzyma się je zamknięte od senności :P) i budujące klimat i całkowicie surrealistyczne. Niby powinno coś z tego wyjść, ale nie wychodzi. Zapowiedzi obiecywały osiem historyjek opartych na meksykańskiej przeszłości, wierzeniach i folklorze, ale nawet tego tu nie ma. Są jakieś randomowe historie, które mogłyby się rozgrywać w każdym innym zakątku świata, niekoniecznie w Meksyku.

Szkoda, bo wśród nazwisk reżyserów znajdzie się kilku, którzy przecież potrafili zrobić bardzo dobre filmy (patrz okienko gdzieś tam wyżej).

(2072)

Miejmy to za sobą, czyli szybkie dwa zdania o jednym z największych zawodów w historii filmów z listy Do Obejrzenia. Recenzja filmu Mexico Barbaro. O czym jest Mexico Barbaro W ostatnich latach obrodziło…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Osiem horrorowych historii spod ręki ośmiu meksykańskich reżyserów. Jeden z największych zawodów w historii listy Do Obejrzenia.

2 odpowiedzi

  1. Witaj!

    „W ostatnich latach obrodziło horrorowymi antologiami. I o ile początkowo było na co popatrzeć, to ostatnio coraz częściej ilość nie idzie w parze z jakością.”

    Jakie anatologie jesteś w takim razie w stanie polecić?

  2. Quentin

    Oryginalny nie będę – dwa pierwsze „V/H/S”-y (trzeci nie) i obydwa „The ABC’s of Death” choć tam nowelki cienkie z bardzo dobrymi są gdzieś tak fifty/fifty.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl