Równolegle plakat filmu
Równolegle [El Incidente aka The Incident] (2014), reż. Isaac Ezban

Równolegle, czyli Dzień chomika

Po serii recenzji dokumentów z listy Do obejrzenia, czas na recenzję fabuły z listy Do obejrzenia. Filmu, który najwyraźniej nie mógł być banalnym Wypadkiem (oryginalny tytuł: El Incidente), więc zdecydowano, że będzie ambitnymi Równoległymi. Cóż, co tam komu szkodzi spoiler w tytule… Recenzja filmu Równolegle.

Równolegle [El Incidente aka The Incident] (2014)
Reżyseria: Isaac Ezban
Scenariusz: Isaac Ezban
Obsada: Raúl Méndez, Hernán Mendoza, Nailea Norvind, Humberto Busto
Muzyka: Edy Lan
Zdjęcia: Rodrigo Sandoval
Kraj produkcji: Meksyk

O czym jest film Równolegle

Pewnego dnia, takiego samego jak wszystkie inne dni, po dwóch braci z niewiadomego powodu przychodzi srogi policjant. Wymachuje giwerą i każe iść ze sobą. Bracia trochę się szarpią, ale w końcu wychodzą razem z nim na klatkę schodową. Tam odkrywają, że klatka schodowa nie ma końca ani początku, ale – co najgorsze – nie ma też wyjścia.

W tym samym czasie rodzina 2+2 wybiera się na wakacje. On to ojczym dwójki dzieci, które nie do końca są do niego przekonane. Wspólny wypad ma wzmocnić więzi rodzinne i sprawić, że rodzeństwo w końcu zaufa ojczymowi. Ale jest trudno, szczególnie że ojczym w trakcie długiej drogi rozbija respirator córeczki, a ta zaczyna mieć drgawki spowodowane napiciem się soku podanego jej przez, a jakże, ojczyma. Cała czwórka decyduje się wracać do domu. Kłopot w tym, że droga, którą wybrali nie ma końca ani początku, ale – co najgorsze – nie ma też wyjścia.

Recenzja filmu Równolegle

A i owszem, Równolegle to kolejny z filmów, o którym lepiej wiedzieć najmniej przed seansem i dać się zaskoczyć. Trochę po ptokach, bo myślę, że jakiekolwiek oczekiwania po filmie mogą zaszkodzić w jego finalnym odbiorze, a pewnie już czujecie, że mi się podobał i zaczynacie mieć oczekiwania. #Smuteczek.

Ano, Równolegle mi się podobał. Nie jest to najłatwiejszy seans na świecie, a i więcej tu metafizyki niż thrillera, ale szybko przykuł moją uwagę i potem już ta ciekawość do końca nie osłabła. Pod względem realizacji Równolegle trochę przypomina Cube, czyli film, który podziwiam za to, że za pomocą minimalnych środków udało się uzyskać maksymalny efekt, a do wszystkiego wystarczył prosty pomysł. Równolegle mają ciut więcej rozmachu, a kolorowy sześcian zastępuje dziewięciopiętrowa klatka schodowa oraz droga pośród malowniczych meksykańskich plenerów (film to produkcja meksykańska), ale 90% akcji dzieje się tylko w tych dwóch lokacjach. Podobnie sprawa ma się co do obsady, którą tutaj stanowi kilka na krzyż niezbyt dobrze aktorsko uzdolnionych osób, które jednak robią co mogą, żeby wypaść dobrze. A wyzwanie jest spore, choć nie zdradzę Wam dlaczego.

Intrygująca historia, intensywny finał, na którym lepiej nie mrugnąć, no i kilka niezapomnianych kadrów możliwych dzięki pomysłowi na film i zrealizowanych z w miarę tanim, ale jakże efektownym skutkiem i już. Można się czepiać, że Równolegle jest filmem przekombinowanym, ale z pewnością pozostaje w pamięci i, co najważniejsze, jest inny niż większość. A o to ostatnio coraz trudniej. Jego autora (scenariusz i reżyseria) Isaac Ezban już wessał Hollywood i aktualnie pracuje nad anglojęzycznym debiutem, a wcześniej czy później doczekamy się też pewnie remake’u Równoległych, wszak prawa do niego już dawno sprzedane.

(2061)

Po serii recenzji dokumentów z listy Do obejrzenia, czas na recenzję fabuły z listy Do obejrzenia. Filmu, który najwyraźniej nie mógł być banalnym Wypadkiem (oryginalny tytuł: El Incidente), więc zdecydowano, że będzie ambitnymi Równoległymi. Cóż, co tam komu szkodzi spoiler w tytule... Recenzja filmu Równolegle. O czym jest film Równolegle Pewnego dnia, takiego samego jak wszystkie inne dni, po dwóch braci z niewiadomego powodu przychodzi srogi…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Tajemnicze okoliczności sprawiają, że bohaterowie filmu bez ostrzeżenia znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Dosłownie. Tanio, pomysłowo i efektownie.

2 odpowiedzi

  1. Nie do końca kupuję to całe mumbo-jumbo które stoi za koncepcją wszystkich filmowych sytuacji i nie wszystko dla mnie było tu do końca logiczne i poukładane, no ale fakt: film nieszablonowy, w jakiś sposób nietuzinkowy. Z dwóch głównych mikroświatów akcji bardziej spodobała mi się klatka schodowa (opustoszała droga nie wydawała się tak bardzo odrealniona). Jest kilka ciekawych pomysłów, ujęć i emocjonalna muzyka w finale. Zatem niechaj będzie całość na plus. ;]

  2. Quentin

    Oui, z tym mumbo-jumbo jak to nazwałeś jest dokładnie tak jak napisałeś (no banał przede wszystkim), ale wykonanie to rekompensuje. Ciekaw jestem jak z tym jego (Ezbana) „Los Parecidos”. Też zapowiada się mindfuck.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.