Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Recenzja serialu Deutschland 83
Maszeruj albo zgiń - recenzja pierwszych dwóch odcinków serialu "Deutschland 83".

Coraz gorętsza Zimna Wojna – recenzja serialu Deutschland 83, odcinki 1×01-02

Zmęczonych amerykańską i brytyjską produkcją telewizyjną (tak, polską też 😉 ) z pewnością ucieszy fakt, że niedawno pojawiła się w grze interesująca niemieckojęzyczna alternatywa w postaci serialu wyprodukowanego przez… no właśnie do końca nie wiem przez kogo, chyba przez RTL, ale szybkie szukanie po necie nie potwierdziło tego. Ten serial to tytułowy Deutschland 83 i po dwóch odcinkach można śmiało napisać, że to bardzo przyjemna do oglądania produkcja.

Jak sam tytuł wskazuje, akcja Deutschland 83 dzieje się w Niemczech w roku 1983. A skoro w 1983 to tych Niemców jest podwójnie – Republika Federalna Niemiec RFN oraz Niemiecka Republika Demokratyczna NRD. Powojenny podział jest oczywisty – RFN to siedlisko zgniłego kapitalizmu, a NRD udowadnia, że tylko socjalizm ma przyszłość. W życiu symbolicznie podzielonego murem narodu ważną rolę spełniają dwa inne supermocarstwa – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich ZSRR oraz Stany Zjednoczone Ameryki SZA ;). To właśnie zimnowojenne rozgrywki pomiędzy tymi supermocarstwami stają się punktem wyjścia dla serialu.

Sygnał do działania daje przemówienie Ronalda Reagana i wyraźne wskazanie palcem ZSRR jako zagrożenia światowego pokoju. Aby temu zapobiec, na terytorium RFN mają zostać rozmieszczone pokojowo nastawione na cele Układu Warszawskiego rakiety. Na tajne służby NRD pada blady strach, w przypadku wojny nuklearnej po ukochanej ojczyźnie zostanie dymiąca dziura. Aby przygotować się na najgorsze, postanawiają wysłać między RFN-owskie wilki swojego szpiega, by na miejscu przekazywał informację o tym, co też knują imperialistyczne świnie z USA.

Jonas Nay w serialu Deutschland 83.

Kombinuje, zamiast komórką fotę zrobić!

W tym miejscu do akcji wkracza NRD-owski Hans Kloss – Martin Rauch (wyglądający jak klon Mikołaja Roznerskiego – Jonas Nay). 24-latek, dla którego służba ojczyźnie może być rozwiązaniem domowych problemów – ciężko chora matka czeka na swoje miejsce do operacji. Nie uśmiecha mu się jednak wyjechać do Bonn (RFN) i tam szpiegować w roli adiutanta jednego z wysoko postawionych wojskowych. Przekonany siłą i słowną perswazją, po krótkim przeszkoleniu zaczyna służbę wywiadowczą.

No dobra, to wiecie już wszystko, co potrzebne jest do ogarnięcia sytuacji. Krótkie streszczenie z historii najnowszej być może przyda się pokoleniu ajfonów, choć historia chyba nieźle mu poszła na maturze. Czytelnicy starsi, jak ja wychowani w tamtym okresie, wejdą w serial z marszu, szybko przypominając sobie tamte dni, gdy człowiek coś tam podejrzewał, ale raczej nie był świadomy, że świat aż tak bardzo jedną nogą stoi na krawędzi jądrowego guzika. Deutschland 83 fajnie łączy ze sobą nostalgię za PRL-em w wydaniu NRD-owskim z atomowymi niepokojami i klimatem tamtych lat. Za naciśnięciem guzika pilota przenosimy się trzydzieści lat wstecz i dzięki świetnie oddanej rzeczywistości lat 80. mamy bardzo ciekawą widokówkę społeczną okresu meblościanki zmieszaną z sensacyjno-politycznym thrillerem.

Przy czym nie jest to specjalnie mroczny thriller i zwolennicy realizmu mogą narzekać na to, że te wszystkie szpiegowskie intrygi wyglądają na lekko uproszczone. Bohaterowi dość łatwo wszystko się udaje i nie musi się specjalnie namęczyć. Tu bardziej na jaw wychodzi europejski (kontynentalny) sposób robienia telewizji i właśnie w rozwoju fabuły widać główną różnicę między amerykańskimi serialami. Ale też mam wrażenie, że za wodą wiele elementów rozwlekliby do całego odcinka dokładając suspens i mhrok. Tymczasem Deutschland 83 leci szybko do przodu i nie zatrzymuje się za długo. A przynajmniej w dwóch pierwszych odcinkach.

główny bohater serialu Deutschland 83

– Cholera, u siebie w domu nigdy nie miałem problemu, żeby znaleźć ocet!

Największym plusem serialu jest bezapelacyjnie wiarygodne oddanie „tamtych realiów” wzmocnione wieloma autentycznymi przekazami niemieckich Dzienników Telewizyjnych. Wychowani w trakcie ustrojowych przemian z pewnością uśmiechną się też pod nosem na widok zmagań głównego bohatera ze światem, w którym półki są pełne, paszporty podstemplowane, a wybór steków w restauracji przerasta percepcję mężczyzny wychowanego na schabowym. Całość zaś ilustruje świetna muzyka, choć nie zawsze dobrze dobrana do ekranowych wydarzeń. Jest trochę niepotrzebnych zapychaczy (zbuntowana córka szefa głównego bohatera, geez), ale całość wypada bardzo pozytywnie i na lato nada się jak znalazł.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.