Cała ekipa Avengersów wallpaper
"Zbieranina: Wiek Ultrona", już w kinach.

Poszedłbym, odc. 70

Powiadają, że dzisiaj zaczyna się sezon letni. No i rzeczywiście na dworze (na polu – wersja dla czytelników okołokrakowskich) całkiem ciepło.

Avengers: Czas Ultrona [Avengers: Age of Ultron] (2015) –  Poszedłbym 

Ideałem byłoby teraz napisać, że będzie kupa, nie ma po co iść do kina i żebyście nie słuchali tych wszystkich, którzy zachwycają się Avengersami (recenzja pierwszych TUTAJ), bo to strata pieniędzy itd. Pod prąd – pierwsza zasada blogowania. No ale każdy głupi i tak wyczułby ściemę.

Oczywiście na zachwyty i pady na kolana z mojej strony nie liczę, ale już dobrej rozrywki jestem właściwie pewien. Naprawdę ciężko byłoby spieprzyć film wypełniony superbohaterami, z których każdy w pojedynkę potrafi zapewnić dobry film. I upchany po brzegi efektami specjalnymi oraz akcją. Może zawiedzeni mogliby się poczuć jedynie fani komiksów, bo kto wie, może tam „było inaczej”, ale zwykły widz – wliczam w to również siebie – nie powinien mieć takich problemów. Idzie na superbohaterską rozpierduchę, dostaje superbohaterską rozpierduchę.

W sytuacji, gdy grafik kolejnych premier marvelowskich bohaterów wypełniony jest na kilka następnych lat trudno spodziewać się po drugich Avengersach filmu w jakiś sposób przełomowego, czy kończącego przygodę z bohaterami z wielkim hukiem. Dlatego dzielę przez cztery wszystkie opinie typu „Jezu! Tego jeszcze nie było!”, ale o zadowolenie z seansu jestem zupełnie spokojny.

Drugi Hotel Marigold [The Second Best Exotic Marigold Hotel] (2015) –  Poszedłbym 

A to propozycja dla wszystkich tych, którzy też chcą się rozerwać w kinie, ale nie lubią wybuchów i mordobić. Grupa brytyjskich emerytów po raz kolejny szturmuje Indie. I po raz kolejny wygląda to na fajną zabawę. ALE, i tu ostrzeżenie, zwiastun jedynki też taką zapowiadał, a film ostatecznie okazał się mocno przeciętny. Stąd brak zielonego światła, bo zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że teraz skończy się tak samo.

Ale i tak duży plusik za pląsy emerytów do Jhoom Barabar Jhoom. Brakuje tylko starego Apsika z piórkiem.

Randki w ciemno [Brma paemnebi] (2013) –  Nie poszedłbym 

Jakiekolwiek próby walki z Avengersami gruzińską komedią sprzed dwóch lat z góry skazane są na porażkę. Niezależnie od tego, jaką jakość prezentowałaby taka komedia.

Dobra, wiadomo, ani Randki nie mają walczyć z Avengersami, ani nikt ich nawet w żadnym kinie nie złapie. No ale skoro są w repertuarze to coś o nich trzeba napisać. I może dorwać gdzieś na mniejszym nośniku, bo wygląda sympatycznie:

Sandro ma już 40 lat, ale wciąż mieszka z rodzicami, którzy nieustannie mieszają się w jego intymne życie. Przy wspólnych posiłkach wciąż powracają te same pytania: o ślub, dzieci, rodzinę, życie na swoim. Chociaż Sandro dokucza samotność, podchodzi sceptycznie do pomysłu swojego przyjaciela, Iva, również starego kawalera, który angażuje go w umówioną przez Internet randkę w ciemno. (Opis dystr.)

Może i nic specjalnego, gdyby to był amerykański film, ale w tym przypadku po stronie plusów trzeba doliczyć jeszcze możliwość przyjrzenia się gruzińskiej rzeczywistości.

Alfie, mały wilkołak [Dolfje Weerwolfje] (2011) –  Nie poszedłbym 

Siedmioletni Dolfje zmienia się w białego, puszystego wilkołaka. Chłopiec postanawia utrzymać swój sekret w tajemnicy. (Opis dystr.)

No cóż, kolejny dowód na moją teorię, której nie chce mi się kolejny raz przytaczać. Rodzice, weźcie lepiej swoje dzieci na Avengersów! To przecież przez Was ten film jest do lat 13! ;P

Sekrety morza [Song of the Sea] (2014) –  Nie poszedłbym 

Nie lubię animków (C).

Serio, będąc dzieckiem chcielibyście iść na film, który filmwebowa recenzentka Ludwika Mastalerz opisuje tak:

Moore traktuje swoich młodych widzów serio, nie podlizuje się im brnąc w infantylną feerię akcji i atrakcji, ale wymaga od nich skupienia i gotowości do odkrywania znaczeń, ukrywających się nie tyle w bogatej symbolice co wizualnej kontemplacji.

?

Filmweb podaje, że od wczoraj w kinach zobaczyć można również… Incepcję. No cóż, nie wiem, z jakiej to mańki i czy rzeczywiście któreś kino skusi się odgrzać Nolana, ale jeśli tak, to na pewno warto się wybrać, gdy jeszcze nie miało się tej przyjemności.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.