"The Night Comes for Us" - jeden z filmów z listy "Do Obejrzenia" - fot. screen z Google.
"The Night Comes for Us" - jeden z filmów z listy "Do Obejrzenia" - fot. screen z Google.

Obejrzane Do obejrzenia, cz. 1 – Wstęp

Cierpicie w tym roku na niedobór dobrego kina? Ja cierpię. Tak bardzo, że wczoraj obejrzałem starą „Dziewczynę na pożegnanie” z Richardem Dreyfussem, a potem zacząłem oglądać „Amerykańskie Graffiti” (jak to jest kiepsko zagrane!). Ale chyba mam rozwiązanie na to cierpienie, a przynajmniej miałbym, gdybym na bieżąco recenzował wszystkie obejrzane filmy, które wcześniej wylądowały na mojej liście „Do Obejrzenia”.

Piszę o tym również dlatego, bo choć na Q-Fejsie – i tutaj też – często wspominam o ww. liście, to chyba nigdy jasno do końca nie napisałem o co z nią chodzi. Jest zdecydowanie lepiej, bo lista dotarła na łamy Q-Bloga (wcześniej była dostępna tylko na Facebooku), ale wciąż pozostaje nierozwiązany problem co zrobić z tymi filmami, które były na liście, ale z niej zniknęły, bo już je zobaczyłem. Zbieram się, żeby coś z tym zrobić, ale na razie idzie mi tak sobie. Żeby poszło lepiej, potrzebny mi tu na blogu specjalny dział, w którym znajdą się recenzje listowych filmów. Jest odpowiedni tag, który częściowo załatwia sprawę, ale są pod nim ujęte tylko te filmy, które mają recenzję. Po innych ślad pozostał jedynie tutaj. Czas to powoli zmienić i dopisać po kilka słów o reszcie. Powstanie w ten sposób lista filmów, które moim, skromnym zdaniem warto obejrzeć, gdy nie ma nic do oglądania.

Sama lista „Do Obejrzenia” sprawy nie rozwiązuje, bo są na niej tytuły, które w większości póki co trudno dorwać (również dlatego, że wciąż są w produkcji), a co za tym idzie nie nadaje się na źródło inspiracji do seansu tu i teraz. Obejrzane Do Obejrzenia załatwiłoby ten problem. Mam nadzieję, że jakoś w miarę szybko to ogarnę.

Oczywiście nie będzie tak, że na tej starej/nowej liście znajdą się filmy, o których zupełnie nikt nie słyszał. Tych szukajcie na liście „Do Obejrzenia” (tylko nie wracajcie tu za chwilę i nie wskazujcie palcem, że o tym i o tamtym słyszeliście ;P to „nikt” kieruję do osób, które nie ogarniają nawet bieżącego repertuaru kinowego, czyli większości ludzi, którzy oglądają filmy). To, że o nich usłyszeliście, być może już je widzieliście, świadczy jedynie o sensowności i przydatności listy „Do Obejrzenia”.

A trafiają na nią tytuły, które podczas myszkowania po necie wpadną mi w jakiś sposób w oko. W recenzjach z festiwali, w planach obserwowanych reżyserów itp. Przy czym raczej mowa o kinie spoza oficjalnej kinowej dystrybucji. Produkcjach z całego świata, które przy najlepszych wiatrach trafią u nas na DVD. A najczęściej nigdzie u nas nie trafią. Zacząłem ją tworzyć, gdy zorientowałem się, że wiele takich tytułów umyka z mojej pamięci i potem nie mam co oglądać, choć kojarzy mi się, że coś, gdzieś, kiedyś chciałem obejrzeć. Ten problem już odpadł. Pozostaje tylko liczyć na ich dostępność. I na to, że rzeczywiście będą dobre, ale o to się nie martwię – czas pokazał, że takich naprawdę beznadziejnych filmów znalazło się ledwie kilka, pewnie nie więcej niż dziesięć.

Jeśli więc chcecie usłyszeć o jakimś filmie pół roku wcześniej niż przeczytacie o nim na innych blogach (#SprawdzoneInfo :P) śledźcie zarówno pierwszą, jak i drugą listę. Pierwszą pamiętając o przyszłości, drugą z myślą o tu i teraz. Gdy wszyscy zachwycali się takimi filmami jak np. Co robimy w ukryciu?, czy aktualnie Coś za mną chodzi (a za moment „Oculus”), obydwa znalazły się na liście „Do Obejrzenia” na kilka miesięcy przed ich festiwalowymi premierami. Podobnie z recenzjami. Mogliście je u mnie przeczytać dawno temu i nie musielibyście czekać na ich odkrycie i wysyp recenzji w momencie pojawienia się tych filmów w polskich kinach. Taka prawda.

Kończąc, mały test: O czym był ten wpis?
(oprócz tego, że jestem zajebisty i mam zajebiste oko do dobrych filmów 😛 – to drugie łatwo sprawdzić w „zerżniętym” z Q-Bloga filmwebowym cyklem „Z eksportu”, w którym autor mówi o rzadkich filmach, które omijają mainstream – w większości tych, które dużo wcześniej znalazły się na mojej liście)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.