Atak internetowych klakierów

Właśnie przeżywam. Całkiem zabawne zjawisko :).

Pojawiają się zawsze wraz z premierą jakiegoś polskiego filmu. Internetowi klakierzy, którzy informują cały świat, jaki to cudowny jest film, który właśnie wchodzi do kin. Łatwo ich rozpoznać, choć – wydaje mi się – że uważają się za sprytnych. Zwykle nie atakują wprost, starają się być rzeczowi i rozsądni, filmu co prawda nie widzieli, ale uważają, że każdy powinien zobaczyć na własne oczy, a nie sugerować się jakimiś tam opiniami z netu (no tutaj mają rację akurat). Bo oni słyszeli od znajomych, że film jest fajny. Itd. itp. Oczywiście metody ich działań sa różne. Mniej lub bardziej wyrafinowane.

I, mówiąc zupełnie szczerze, trochę rozumiem konieczność ich pojawiania się. W końcu wraz z nimi pojawia się armia z drugiej strony barykady, która zarzuca net przeciwnymi opiniami, wystawia jedynki na Filmwebie i opowiada jak to się strasznie męczyła na pokazie przedpremierowym. I co innego można w tej sytuacji zrobić? Nie odzywać się i zostawić same negatywne komentarze? Dobrego wyjścia nie ma, a świat nie jest idealny, aby o filmie wypowiadali się tylko ci, którzy film widzieli i nie mają w związku z nim żadnego interesu. Marketing szeptany stanowi zbyt dużą pokusę, żeby go olać.

Dlatego nie mam nic przeciwko serii komentarzy, która pojawiła się pod moją recenzją „Dzień dobry kocham cię” – przynajmniej więcej komci będzie na Q-Blogu :). Kto ma trochę oleju w głowie i zna Q-Bloga ten będzie wiedział, jak należy je traktować. A kto nie ma/nie zna – jego i tak już nic nie uratuje! 😉

Nie dziwię się też, że takie komentarze się pojawiły, w końcu to na pewno jedna z pierwszych (o ile nie pierwsza) recenzji najnowszego filmu Ryszarda Zatorskiego. Szkoda tylko, że taka słaba merytorycznie – powiedział autorytet w tej dziedzinie:


 

Zobaczymy, może jutro, gdy napiszę, że na DDKC bym nie poszedł do kina też coś zabawnego się pojawi. Choć wątpię, jutro pojawią się już pewnie atrakcyjniejsze miejsca do spamowania dla klakierów.

EDIT: O, DDKC ma premierę dopiero 7 listopada. No to może trzeba parę reedycji recki zrobić i połowić komentarze! :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.