WFF 2013 – Jesteśmy najlepsi! [Vi är bäst! aka We Are the Best!]

Nie ma chyba lepszego sposobu na pokazanie buntu nastolatków (najlepiej w lekko odległych „epokach”) niż przez zrobienie filmu o tym, jak zakładają punkową kapelę. W zeszłym roku buntowali się Czesi w świetnym Don’t Stop, w tym roku przyszła kolej na Szwedów.

WATB to jeszcze jeden świadomie wybrany przeze mnie WFF-owy tytuł, a wszystko za sprawą jego reżysera Lukasa Moodyssona, który zniszczył już parę razy system („Fucking Amal”, Lilja 4-Ever). Tym razem Moodysson to lekki, łatwy i przyjemny, czyli trochę taki jak na początku swojej kariery.

Dobrze mieć w rodzinie reżysera – przekonała się o tym Coco, żona Lukasa, autorka powieści graficznej, która posłużyła za kanwę pełnometrażowego filmu. Oto dwie młodziutkie przyjaciółki ze Sztokholmu, lekkie outsiderki, zupełnym przypadkiem zakładają kapelę punkową. Nie przeszkadza im to, że nie potrafią na niczym grać. Wkrótce pomoże im zapalona gitarzystka, prywatnie miłośniczka wykonu songów chrześcijańskich. Co się może nie udać?

Ano nic. Osadzona w latach 80. historia to samograj (nomen omen), który może nie rzuca na kolana i pewne słabości ma, ale ogląda się go z niekłamaną przyjemnością. Duża w tym zasługa młodych i pełnych werwy aktorek oraz wpadającej w ucho muzyki.

Zrealizowany trochę jak serial telewizyjny, a trochę jak Dogma film śmiało można zarzucać i oglądnąć. Powinien to być przyjemnie spędzony czas. 7/10

(1613)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.