NBP czyta mojego bloga

Żartuję ;P Niemniej jednak ponad sześć lat temu pisałem tak:

Potrafi mi ktoś sensownie odpowiedzieć na pytanie, jak to jest, że robienie jednogroszówek (nie mówię już o groszach dwóch, pięciu itd.) się w jakikolwiek sposób opłaca? Nigdy tego nie potrafiłem pojąć.

No bo weźcie taką jednogroszową monetę. W końcu z czegoś tam jest wykonana (nie chce mi się grzebać w necie cóż to za brąz czy inny mosiądz), jakieś tam precyzyjnie wyrzeźbione elementy się na niej znajdują zarówno na awersie, jak i na rewersie, na kancie bodajże jest żłobiona co kawałek itd. Kupa roboty przy takiej jednej monecie, nie da się ukryć.

OK, całość pewnie idzie taśmowo w jakiejś maszynie, która to tłoczy (chyba, że zatrudniają na czarno Chińczyków, żeby to wydłubywali małym dłutkiem) i wypluwa na drugim końcu gotową monetę, ale przecież ktoś tę maszynę obsługuje (a jak nie maszynę to komputer, który nią steruje; a jak nie komputer to nie wiem co, ale na pewno w którymś momencie tego procesu jest osoba, która za swoją pracę bierze kasę), prądu to pewnie żre w końcu jednogroszówek nie może zabraknąć kiedy wszystko kosztuje 9,99 i pewnie trza je produkować na bieżąco, no a to sam proces produkcji. Materiał na jednogroszówki skądś się bierze i na pewno nie jest on darmowy, bo nie ma niczego na świecie za darmo. Jeśli się toto wydobywa to ktoś musi za tym kopać, jeśli jest to stop, to ktoś to musi topić itd. itd. Nie mam wątpliwości, że za zrobieniem jednogroszówki stoi całą masa ludzi i procesów, które składają się na efekt końcowy w postaci monety.

No i żeby to wszystko było opłacalne, to koszt wytworzenia monety jednogroszowej musi być mniejszy niż jeden grosz, bo jeśli jest większy, to państwo dopłaca do tego interesu, a to już zupełnie bez  sensu w świetle warunków, w jakich żyje większość Polaków.

Nie kumam i bardzo bym chciał, żeby mi to ktoś wytłumaczył jak czterolatkowi. JAK TO MOŻLIWE, ŻE OPŁACA SIĘ ROBIĆ MONETY JEDNOGROSZOWE?? A jeśli koszt jej produkcji jest mniejszy niż jeden grosz, to dlaczego patentu na produkcję monet jednogroszowych nie wprowadzono do innych dziedzin gospodarki? Świat byłby piękniejszy, gdyby wytworzenie danego wyrobu kosztowało mniej niż jeden grosz, a najwidoczniej tak nie jest, bo za jeden grosz to chyba nic się nie kupi.

A teraz czytam tak:

NBP rozpoczął starania o wycofanie z obiegu monet o najniższym nominale, bo ich bicie jest za drogie. W planach działalności Narodowego Banku Polskiego na lata 2013-15 czytamy, że bank chce prowadzić działania zmierzające do wprowadzenia ustawowego obowiązku zaokrąglania płatności. Efektem końcowym ma być znaczące ograniczenie w obiegu monet o najniższych nominałach.

Czuję się co najmniej jak jakiś ekonomiczny geniusz.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.