Arnold powraca, Dexter też

Najpierw Arnold, bo bardziej na niego czekam. W końcu pojawił się zwiastun „The Last Stand” Kim Jee-Woona. Zwiastun jest wybuchowy, Arnolda w głównej roli zawsze miło zobaczyć – to na pewno plusy. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że się jaram. No jaram się tym, co sobie wyobrażam, że może wyjść z tego filmu. Rzeczywistości się boję, bo całość nie wygląda oryginalnie – to na pewno, ani nie wygląda na napiętnowany talentem i możliwościami koreańskiego reżysera. Ot rozpierducha klasy „Nieuchwytnego celu”, którym najpierw sprawdzili Johna Woo zanim dali mu więcej kasy na następne filmy.

No i nie oszukujmy się, ostatnie filmy Arnolda przed emeryturą były kiepskie… Czyli w skrócie: super, że Arnie powraca, ale nie ekscytujmy się – obyśmy się miło zaskoczyli. A jak nie, to nie będziemy zawiedzeni. Arnoldowi najwyraźniej jeszcze chce się grać, więc jak nie teraz to później zaskoczy. Może już razem ze Sly’em w The Tomb.

Nie no, cieszę się i czekam dalej na TLS, żeby nie było. Tak sobie tylko narzekam, bo lubię :)

A teraz „Dexter”, sezon 7:

No ładne to, nie powiem, że nie. Ładna muzyka, dużo się dzieje (trochę oszukują vide scena z Masuką jawny sen, bądź wyobrażenie Dexa), krew się leje… Ale zdaje się, że Deb cały sezon będzie układać już ułożoną układankę, a w finale sezonu i ona ją ułoży.

Daj Boże jakiś inny temat przewodni sezonu niż śledztwo Deb i zacieśnianie się obławy wokół Dexa. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl