Jak w dowcipie

Na niezlekino.pl natknąłem się na zwiastun pewnego meksykańskiego filmu, który przypomniał mi dowcip.

Otóż było sobie młode małżeństwo, które spodziewało się dziecka. Im bliżej rozwiązania, tym bardziej przyszła mama miała coraz większy strach przed porodem. Postanowili więc z mężem zapisać się na eksperymentalny zabieg z użyciem wciąż testowanej najnowszej myśli technicznej – aparatury przenoszącej ból rodzącej matki na ojca dziecka. Kiedy przyszło do porodu ona wylądowała na porodówce, a on tuż obok niej przypięty do urządzenia. Ból porodu był straszny, a młoda mama o mało nie zemdlała – nie było więc na co czekać. Lekarz przekręcił pokrętło w urządzeniu redukujące ból o 20%. I rzeczywiście, kobieta wrzeszczała z bólu nadal, ale jakby ciszej. Lekarz spojrzał na jej męża i pyta:
– Boli?
– Nie – odpowiedział mąż zgodnie z prawdą.
Nie było więc powodu, żeby nie przekręcić pokrętła dalej. Redukcja o 40%. Żona wrzeszczy jeszcze ciszej, a właściwie to już całkiem cicho – męża dalej nic nie boli. No to lu. 60%, 80% – pełna redukcja. Żona urodziła dziecko bez bólu, mąż pomimo 100% przeniesienia bólu na niego też nie odczuł żadnego dyskomfortu.

Pełen sukces! Urządzenie działa, dziecko zdrowa pyza, matka szczęśliwa, ojciec dumny z syna. Nie było powodu, żeby trzymać świeżo upieczonych rodziców dłużej w szpitalu, więc szybko zostali wypisani. Wracają szczęśliwi do domu, patrzą, a tam przed ich drzwiami na schodach leży martwy listonosz.

A wracając do meksykańskiego filmu to „Depositarios” opowiada o świecie niedalekiej przyszłości, w której nie istnieje ból. Inaczej, ból istnieje, ale można go w zupełności przenieść na istotę stworzoną tylko i wyłącznie w celu cierpienia za milijony. Taki współczesny (no przyszłościowy raczej) Winkelried narodów. Dwa zwiastuny:


DEPOSITARIOS (Mexico 2010)
przez SFLTV

I co? W tę stronę zmierza kino? Wszystko już wymyślono, wszystko już zremake’owano i zsequelowano, więc nie pozostało nic innego, jak tylko ekranizacje dowcipów? Niby bzdura, a jednak Ridley Scott miał zamiar kręcić ekranizację… „Monopoly”. A stąd to już tylko krok do ekranizacji dowcipów. Np. o babie co to przyszła do lekarza. No może po drobnej modyfikacji: Do lekarza przyjeżdża na wózku inwalidzkim baba, która cierpi na paraliż dolnych kończyn. Lekarz mówi: Znam taką planetę…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.