Twórczy dzień

Będzie to notka z kategorii „Złote myśli Quentina”, bo dawno chyba nic w tej kategorii nie było i najwyższy czas, żeby się pojawiło. Poza tym, z rzeczy, które jeszcze musicie wiedzieć, pierwotnie notka ta nazywać się miała: „nie czytać, nic ciekawego tu nie ma”. Po trosze kokieteryjnie, po trosze zgodnie ze stanem faktycznym. Wciąż bowiem w Mławie przebywam i generalnie robię wszystko oprócz oglądania filmów pod niesamowicie mądre recki me…

A już się wczułem, już pisałem jak burza, już było fajnie… i się Asiek zapytała, co piszę. Odpowiedziałem i znów jestem w punkcie wyjścia, czyli w rozkręcaniu się. A Asiek cwaniara siedzi obok i stuka swoją notkę na drugim laptopie. Nu wot, kypba technika.

No ale o złotych myślach miało być. Przyszło mi dzisiaj do głowy kilka, ale raczej nie te z gatunku nieśmiertelnych aforyzmów, tylko bardziej w deseń: skoro jest cotangens to powinien być i piesangens…

Pozostała garść złotych myśli jest artystyczna. To pomysłów kilka na różne głupie wystawy, a wzięły się one stąd, że dzisiaj spory szmat czasu pomagałem w fotografowaniu obrazów. Przynieś, zawieś, odnieś – no ale jakby nie było liznąłem trochę sztuki. Nie dosłownie, bo mam uczulenie na farbę olejną ;P

[Interludium – Z cyklu: okrzyki, których nie spodziewałeś się usłyszeć. Asiek przed chwilą: „O, Mozart!”]

No i tak nosząc obraz za obrazem przyszły mi do głowy następujące złote myśli, a może bardziej: złote przemyślenia:

– Gdyby zorganizować wystawę, na której wszystkie obrazy leżałyby pospadywane i poprzewracane na różne strony na podłodze pod ścianą, to wystawa taka mogłaby się nazywać „Sztuka upadła”.

– Gdyby zorganizować wystawę, na której obrazy wyglądałyby w sposób następujący: białe tło, a na nim napisane wielkimi literami hasła typu: „Ty chu*u!” i inne takie, to wystawa taka mogłaby się nazywać „Obrazy”…

– A gdyby z kolei zrobić wystawę rzeźb z wołowiny, to mogłaby się ona nazywać: „Sztuka mięsa”.

No ale co? Mówiłem, że nie będzie tu nic ciekawego do czytania ;P W odwodzie była jeszcze historia o grzybobraniu w lasach, w których zamiast grzybów była susza.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.