Indie są wszędzie, cz. 1

Ruszamy z nowym cyklem. Nie wiem, czy standardowo będzie mi się chciało go prowadzić, ale zamysł cyklu nie jest męczący. Ot zauważyłem, że ostatnimi czasy, gdzie bym się nie ruszył to wszędzie znajduję jakieś wstawki o Indiach. Czy to amerykańskie filmy, czy artykuły o dupie maryni… Gdzie się nie obejrzę, tam muszą coś o Indiach wtrynić. No to postanowiłem to spisywać, zvideowiać et cerata. Zobaczymy, czy mi się zdaje, czy może rzeczywiście od Indii nie da się uwolnić. W każdym bądź razie choćbym na stronach o najkrwawszych filmach na świecie siedział, to zawsze mi się gdzieś tam Indie napatoczą.

Zacznijmy od mojego poszukiwania Toma Cruise’a na IMDb.com:

Gorzej będzie z filmikami video. Przy tak działającej mojej sieci… Tak, tak. Wróciłem do domu na parę dni.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl