Kulą w płot, czyli jak zostałem oskarżony o plagiat

Człowiek wstaje sobie rano, przeciąga się, patrzy co tam ciekawego na blogu, a tam:

Generalnie zero zmartwienia. Internet pełen jest mądrali, którzy wszystko wiedzą, a podpisać się do końca nie potrafią. Na wszelki wypadek pacnąłem w podanego linka i upewniłem się, że tekst, który niby splagiatowałem opublikowany został wczoraj. A jako, że ja swój opublikowałem prawie dwa tygodnie temu na PopCornerze, a tu na blog wrzuciłem go przy okazji, to nie omieszkałem o tym poinformować Szanownego Komentującego:

I tu by było generalnie po problemie, ale tak sobie patrzę parę minut temu do statystyk, a tam link do forum Esensji. No to lecę sprawdzić, cóż tam słychać, a tam Szanowny Komentujący Łowca Plagiatów, Co Wszystko Wie Bez Czekania Na Jakąkolwiek Odpowiedź dziaboli:

No to już się trochę uniosłem i zasugerowałem co by:

No i co? No i nic. Tak tylko chciałem notkę pacnąć o tym, jak to łatwo drzeć japę i kogoś paluchem wstrętnym, niepodpisanym wytknąć bez czekania na cokolwiek, będąc pewnym swojej mądrości i wszechwiedzy.

Ciekaw jestem też czy Szanowny Komentujący wiedząc, co i jak, zrobi teraz śledztwo w drugą stronę. No chyba, że wychodzi z założenia, że jak kraść to Esensji, a nie Esensja.

Jeśli zaś chodzi o mnie, to osobiście uważam, że temat piłkarskich filmów jest tak wąski, że bardzo prosto sporządzić podobny ranking. Niektórzy jednak tego nie kumają i zamiast z rana zrobić coś pożytecznego dla świata wolą kłapać aroganckim dziobem.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl