Obcy kontra Predator 2 [AVPR: Aliens vs Predator – Requiem]

Fabuła: Brak. W filmie chodzi o to, kto przeżyje na końcu zabijajac po drodze wszystkich, których się da, ale to nie jest fabuła.

Tytułowy bohater – Alien: Oglądając AvP2 człowiek zastanawia się, jakim cudem bohaterowie filmów, w których Alien grał pierwsze bedgajowe skrzypce mieli z nim(i) tyle kłopotu. Trafili na jakieś wyjątkowo wredne osobniki? W AvP2 Alien jest mięsem armatnim większym niż człowiek. Gdzie się tylko nie wyłoni to dostaje strzała i po herbacie. Co najwyżej kwasem opryska. Szczytem było już załatwienie Aliena z pistoletu. Miękkim siurkiem te Alieny są robione.

Tytułowy bohater – Predator: Tak mi do głowy przyszło, że taki Predator to generalnie stwór starej daty uzbrojony w dość wiekową i mało efektywą broń. Nie no, serio, ten układ celowniczy z trzech kreseczek w latach 80. robił wrażenie, ale teraz? Toż to jak armata na mrówkę. Po co celować skoro i tak pół lasu jednym strzałem idzie z dymem. A do tego bat… A łoi Alieny, aż miło i tutaj wracamy do poprzedniego akapitu i znów wypada nam pokiwać głowami nad tym, jak wielki problem z Alienami miała Ripley. Przecież to cienkie bolki są. Mają szczęście, że brzydkie i to na chwilę przeraża tego, kto w oczy im spojrzał.

Drugi plan – Ludzie: Bez wyrazu. Jedno zaskoczenie, ale o tym za chwilę.

Największe Zaskoczenie: Michelle Dessler. Oglądam, patrzę kto to z wojny wrócił, a to Michelle Dessler. Nie wiedziałem, że tu gra. Miła niespodzianka. Tylko Tony’ego brakowało. W ogóle Tony’ego brakuje. Miał biedak powrócić w Day7 to odwołali premierę.

Odgłosy z Sieci: Robson napisał: „gdyby nie to, że znam całą otoczkę z gier i filmów to nic bym z tego nie wiedział. Kto, co, czemu, po co… Jak w kalejdoskopie normalnie. Scenarzysta powinien odstawić kawę”. WTF? Robson, Ty więcej kawy nie pij! A co tam jest do wiedzenia? Gonią się i zabijają. Film przeznaczony dla widzów, którzy wiedzą, co to Alien i Predator. Nie sądzę, żeby ktokolwiek inny obudził się pewnego dnia rano, spojrzał w gazetę co by tu obejrzeć i wybrał film z takim tytułem. Powiedziałbym raczej, że powinni wydać na scenarzystę zamiast na kawę.

Refleksja: Wciąż czekam na Zabójcze Clowny z Kosmosu kontra Krwiożercze Pomidory.

Ocena: Niepotrzebna.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.