3×22, 3×23 – Through the Looking Glass

Nie bardzo mi się chce pisać dwa razy to samo, więc zrobię taką zbiorczą notkę ze wszystkim co tam miałem do powiedzenia tu i ówdzie na różnych forach. W nawiasach kwadratowych cytaty z Innych.

Możliwe, że notka doczeka się edycji.

No, ładny finał. Co prawda pierwszy odcinek to zapychacz jakich mało, ale za to drugi nadrabia.

[To nie było żadna retrospekcja, lecz wycieczka w przyszłość.]

Fajnie to wymyślili. I tak z grubsza wiadomo, że na koniec serialu ich uratują (no bardzo z grubsza) więc co szkodziło powiedzieć to wprost. A na dodatek jak im się odwidzi to wbrew przypuszczeniom mogą zacząć następny sezon po uratowaniu Lostowiczów. W zasadzie cholera wie, bo of koz trzy następne sezony mogą być o tym jak ich ratują. Mają spooorooo możliwości.

[Czy te flashbacki Jacka to na pewno flashforward?]

Na moje oko (raczej) na pewno. Jack mówi, że sobie fruwa tu i tam korzystając z darmowych przelotów, które im fundnęli ergo uratowano ich a Oceanic zafundował tym, którzy przeżyli darmowe podróże gdzie i kiedy mają ochotę.

[jesli ten flash przedstawial po wydostaniu z wyspy to po co on tam chce wracac?]

Powodów może być przysłowiowe „milion pińcet”. Moim zdaniem bardzo ładnie rozegrali finał s3 i mają teraz tyle różnych możliwości, że sami nie będą wiedzieć, którą wybrać. Scenarzyści znaczy się. I to wcale nie takich głupich możliwości. Z grubsza i tak było wiadomo, że kiedyś uratują Lostowiczów to zrobili z tego atut a nie słabość.

[Wrócił Locke.]

Durna scena. Po cholerę wracał. Zabił Naomi i poszedł. Bez żadnego sensu to było.

Sonda: na czyim „pogrzebie” był Jack? Myślałem, że Sawyera, ale potem Kate powiedziała coś w ten deseń, że „muszę wracać, bo będzie się zastanawiał gdzie jestem” i się pomerdało. Choć właściwie (tak po przemyśleniu) mógł to być ktokolwiek. W końcu Sawyer nie był aż taką świnią, żeby nikt nie przyszedł. To juz raczej Ben mógł tam leżeć, bo bliskich przy zyciu żadnych nie miał.

Było kto zginął, to teraz kto żyje: Christian żyje. [No chyba, że to metafora była jak słusznie zauważono na forum -> ten komentarz choć w nawiasie to dla odmiany też mój.]

BARDZO DUŻY EDIT:

[Czyj to był pogrzeb?]

Przed chwilą to rozgryzłem – Isaaca Mendesa.

A tak naprawdę to sądzę, że twórcy (nienawidzę tego słowa) sami nie wiedzą. W tej chwili są w takiej sytuacji, że mogą sobie rozpisać na kartce wszystkie żyjące postaci i przy każdej napisać plusy i minusy jej obecności w trumnie. I wybrać tę, która ma najwiekszy stosunek plusów. W trumnie może być dosłownie każdy (z wyjątkiem, jak słusznie zauważył Jonasz, Hurleya) bez większego strachu o naruszenie logiki wydarzeń.

[Dlaczego Christian żyje?]

No bo jest Superojcem wszystkich ojców, goto teoria genetyczna :) A tak serio to podoba mi się czyjeś tam wytłumaczenie, że to tylko taka metafora. Na zasadzie każdy wie kim był ojciec Jacka i jak skończył. No i jak się o nim wspomina to kazdy wie o co chodzi. Coś takiego jakby Jack powiedział: „Przyprowadź mi największego pijaka w historii medycyny i się porównamy”.

[Kto został uratowany, a kto zginął? Jack i Kate z pewnością przeżyli.]

A tutaj nie widzę powodu do rozważań, bo podobniejak w przypadku trupa z trumny wszystko jest możliwe. Nie ma absolutnie żadnych przesłanek, żeby nad tym gdybać, bo równie dobrze wszyscy mogli zginąć jak i pół jak i nikt.

Przy czym ja stawiam na opcję „większość”. Bo niby czemu mieliby tylko J&K przeżyć. Ucieczka na własną rękę nie wchodzi raczej w grę, bo Oceanic Airlines by im tak po prostu z uśmiechem na twarzy nie dał tych darmowych biletów wiedząc, że gdzieś tam jest reszta rozbitków. Najpierw sprawa musiałaby być bezapelacyjnie zakończona i nie sądzę, żeby uchowała się tylko ta dwójka. Moim zdaniem większość Lostowiczów została uratowana.

[No i co takiego się stało na Wyspie, że Jack stał się alkoholikiem?]

Tu raczej pytanie powinno brzmieć: co takiego wydarzyło się po powrocie do świata. A raczej co się nie wydarzyło. Jack się nie może pewnie przystosować na nowo to i do kieliszka zagląda. W genach to ma. Poza tym AFAIR wspomina w tym odcinkuo „old habits” czyli raczej nie stał się alkoholikiem tylko znów zaczął pić.

[Skoro Des wie, że Naomi to nie misja ratunkowa, to Lostowicze prędzej czy później się o tym dowiedzą. Prawdopodobnie dojdzie zatem do kolejnego starcia Lostowiczów – tym razem ze Złymi.]

Ale skąd Naomi miała zdjęcie Desa i Penny? Może Penny zwyczajnie skłamała Charliego tylko chwie po co :) Tu jest bardzo dużo niejasności, a znów Benowi nie ma co wierzyć, że wyjątkowi nadgaje przyjdą za Naomi.

[Mamy już raczej sprecyzowany tor wątkowy następnych sezonów: ucieczka z Wyspy. W jednym kawałku. A potem rescue dla tych którzy zostali(?). Bo skoro doktorek chce wracać, to nie po to żeby się poopalać na plaży.]

Moim zdaniem uratowano wszystkich. Jack chce wrócić, bo jest pewnie coś, czego nie załatwili. I ten tajemniczy trup mu o tym przypomniał. Choć of koz, może być tak, że ktoś na Wyspie został, a ciało wtrumnie przypłynęło sobie z przypływem (science fiction). Tyle, że Kate się nie przejęła info o trupie czyli raczej był to trup kogoś nieznajomego, kogoś kto był jej obojętny, kogo nienawidziła.

Ucieczka z Wyspy? Nie sądzę. Uratują ich normalnie. A czwarty sezon się zacznie od dalekiej przeszłości czyli od początków Dharmy na Wyspie. Tak mniemam.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.