Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Q O „LOST” (26)

Zakończenie sezonu drugiego to kolejny krok naprzód w stosunku do tego co przyniósł odcinek poprzedni czyli… nic. 222 był całkiem przewidywalny, a wszelkie tajemnice w nim poruszane okazały się zupełnie przyziemne. I tutaj tak samo. Otrzymaliśmy kolejne potwierdzenie na to, że to po prostu dobry serial telewizyjny, a nie enty cud świata. Tak jak „Blair Witch Project” skorzystał z mocy internetu i odniósł niewyobrażalny sukces dzięki prostemu zabiegowi i zręcznej promocji, tak „Lost” również skorzystał dzięki możliwościom internetu i większej niż kiedykolwiek wcześniej możliwości interakcji z widzem. Pierwszym sezonem wzniósł się na wyżyny możliwości jakie taka interaktywność dawała, a teraz po prostu zbiera tego owoce. Nic więcej.

Im dalej w serial tym wszystko wydaje się być takie proste i oczywiste. Nie rozumiem skąd pomysł Jonasza, że to wszystko jest zbyt skomplikowane, dla zwykłego widza niezrozumiałe. Ja uważam wręcz przeciwnie. Otóż im więcej odcinków tym wszystko staje się proste i klarowne. Nam może się wydawać inaczej, bo przedyskutowaliśmy o najdrobniejszych pierdołach setki postów i wydaje nam się, że wiemy więcej niż przeciętny oglądacz. I zamiast zacząć oglądać ten czystej wody „mystery drama” to dalej mamy nadzieję na to, że to coś dużo więcej. Nie. To tylko amerykański serial. I fakt, wielu widzów nic nie kuma czego dowodem posty, komentarze na forach, etc., ale to nie dlatego, że serial wymaga rozległej wiedzy, a tylko dlatego, że widz telewizyjny przyzwyczaił się do tego, że podczas oglądania telewizji można wyłączyć myślenie. A gdy jeszcze zewsząd czyta o ferromagnetyźmie to już w ogóle odpuszcza w myśl „i tak tego nie zrozumiem”.

Pamiętacie na pewno niekończące się dyskusje na temat mapy w bunkrze. Jak została narysowana, kto ją narysował, etc. Teorii było tysiące, a jakie jest rozwiązanie zagadki? Banalne. Opuszczali drzwi i bazgrali na nich. Kropka. Podobnie z wytłumaczeniem katastrofy samolotu. Słychać zewsząd głosy niezadowolenia, że tak naprawdę nic nie wyjaśnili, a tutaj już rozgorzała dyskusja i jak i czy to w ogóle możliwe. W moim odczucie w zamyśle twórców zagadka została rozwiązana całkowicie. Nie wpisano kodu, tajemnicze właściwości Wyspy uaktywniły się, Oceanic 815 miał pecha przelatywać nad Wyspą, a co dalej to już oglądamy. Kropka. Nie ma sensu wnikać w szczegóły, bo nie ma tu żadnego drugiego dna. Oto rozwiązanie zagadki. A jeśli ma jakieś słabe punkty to bez obaw, twórcy doczytają sobie o nich w internecie i w kolejnym sezonie je skorygują. Według mnie na chwilę obecną w ich odczuciu zagadka została rozwiązana. Inna sprawa, że wpadli w pułapkę popularności, którą sami dla siebie zastawili – niekończące się dyskusje, teorie, roztrząsanie na czynniki pierwsze – to dlatego takie rozwiązanie się nikomu nie podoba. I tak po kolei wszystkie zagadki zostaną rozwiązane. Zamknięta Wyspa? A czemu nie, ale z pewnością nie w postaci wielkiej niewidzialnej kopuły czy pola siłowego. Wyspa niby zamknięta, ale wydostać się z niej można, wystarczy popłynąć według ustalonego kursu; już słyszę Jonasza: „tam są drzwi”, ale tego nie kupuję. To raczej bardziej metaforyczne określenie i myślę, że to zamknięcie jeśli jest, to również będzie oczywiste choć może i niezgodne do końca ze stanem wiedzy. Przypominam, że to serial. Powiedzą nam, że w ramach badań w jednym z bunkrów wynaleziono sposób na uzyskanie sztucznego przypływu lub coś w tym stylu. I podobnie do katastrofy samolotu takie będzie rozwiązanie zagadki. Koniec kropka. A, że hardcore fani zaczną udowadniać, że to neimożliwe, bo fizyka, bo matematyka, bo coś jeszcze to nic nie zmieni. Najwyżej w kolejnych odcinkach (jeśli takie będą) znów zostanie to skorygowane. Dlaczego nie kręcą tego serialu z dużym wyprzedzeniem? Ano dlatego żeby móc korygować na bieżąco takie rzeczy.

Znowu się rozpisałem,a chciałem tylko dwa słowa :-) Wg mnie nie ma w tym serialu nic tajemniczego. Już nie ma. Wszystko co niewiadome zostanie rozwiązane w najprostszy z możliwych sposobów w myśl zasad filmowych, a nie naukowych. A niewiadome jakie zostały po końcu sezonu są max filmowe. Czy Locke i Eko przeżyją? Czy Michael i Walt odpłyną? Co się stanie z Jackiem, Kate i Sawyerem? Kim naprawdę jest Henry? Itd. Takimi cliffhangerami kończą się sezony każdego serialu. A cała reszta jest prosta i klarowna. Nawet jesli na przekór nauce.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.