Archiwum miesięczne: Listopad 2005

„KOMISARIAT, UL. POLNA 10”; ODC. 1 – „ŁAJNO” (2)

"KOMISARIAT, UL. POLNA 10"; ODC. 1 - "ŁAJNO" (2)

[To jest część druga. Zaczynamy czytać od części pierwszej, która jest wyżej.] TURSKIDwa medale, w tym jeden za odwagę wykazaną w czasie aresztowania bossa mafii pruszkowskiej, pochwała od samego Prezydenta, udział w grupie specjalnej utworzonej w celu złapania Młotkarza z Bródna… co??!?! Śledził pan przez siedem miesiący handlarza bronią, który jak się potem okazało był tajniakiem pracującym w sprawie przemytu ...

Czytaj dalej »

„KOMISARIAT, UL. POLNA 10”; ODC. 1 – „ŁAJNO” (1)

"KOMISARIAT, UL. POLNA 10"; ODC. 1 - "ŁAJNO" (1)

Z ROZJAŚNIENIAPLENER. RUINY FABRYKI. NOCPorzucona fabryka na peryferiach Warszawy. Kupa gruzu i metalu. Zniszczone maszyny oświetla światło księżyca wpadające przez wybite szyby. Ukryci za jednym z filarem stoją dwaj mężczyźni. Wyższy blondyn w czarnych spodniach i czarnej kurtce to PATRYK. Niższy, na oko młodszy, lekko pucołowaty facet to SEBA. Piją kawę rozglądając się czujnie po okolicy.PATRYK… wleciałem na wydechu na ...

Czytaj dalej »

PRZYŚNIŁO SIĘ WCZORAJ

PRZYŚNIŁO SIĘ WCZORAJ

… a śniło mi się z tego co pamietam tak: najpierw jechałem samochodem z Z-cia była noc… patrze, a tu w miejscu gdzie nigdy nie stała policja, stoi radiowóz… mijam go, a on rusza za mną… patrzę we wsteczne lusterko… a za kierownicą radiowozu upiór jakiś w czapce policjanta… obudziłem się z niemiłym uczuciem… no ale obudziłem się więc spoko… ...

Czytaj dalej »

„HOTEL RWANDA” [„HOTEL RWANDA”]

"HOTEL RWANDA" ["HOTEL RWANDA"]

Rwanda, rok 1994. Paul Rusesabagina (Don Cheadle) jest menadżerem w jednym z hoteli w Kigali. Obrotny mężczyzna przeczuwając zbliżające się kłopoty, dwoi się i troi, aby zyskać sobie jak najwięcej wpływowych przyjaciół. Powodem ku temu jest rosnące napięcie pomiędzy wrogimi plemionami Tutsi i Hutu, które z każdym dniem jest coraz większe. Fala nienawiści wobec Tutsi, rośnie coraz bardziej, grożąc eskalacją ...

Czytaj dalej »

ŻAŁUJĘ

ŻAŁUJĘ

[Na melodię wiadomego przeboju Eweliny Flinty] Zacieram ślady twoich ust, ukrywam żywy ciągle gniew,Udaję, że to się nie wydarzyłoPodzielam pogląd taki, że, profesor winien pytać mnieA wszystko po to, by upewnić się, że umiemZdać egzamin, dostać cztery albo pięć, a nie przelecieć mnie chcieć Żałuje, że nie dałam, żałuję, że oblałam,Bo znowu trzeba uczyć się, nie bardzo mi się chceŻałuje, ...

Czytaj dalej »

ZMĘCZENIE MATERIAŁU

ZMĘCZENIE MATERIAŁU

Nie chce mi się nic pisać. Nic, a nic. Kiedyś pisałem, pisałem, pisałem, a teraz totalnie mi się odechciało. Kiedyś na blogu było kilka notek dziennie, a teraz jest jedna na trzy dni. Kiedyś wysyłałem na grupy dyskusyjne posty w ilości hurtowej (przez kilka lat dziesiątki tysięcy ich wysłałem, sprawdziłbym dokładnie, ale oczywiscie sieć nie działa), a teraz w ogóle ...

Czytaj dalej »

O CO CHODZI?

O CO CHODZI?

Słucham sobie weselnych kawałków i oto coś takiego: Kochałem czule i częstoAż we mnie wszystko się trzesloBo po to życia osłodaOn nic nie ujmie lecz doda Big respect dla tego, kto mi wyjaśni o co chodzi w tej zwrotce.

Czytaj dalej »

DIALOG NR 8

DIALOG NR 8

Przypadek jeden na milion: – Jakiego programu używasz do ściągania plików? – Spytał pewien znajomy. – Kazę, Emule’a, Torrenta?– Torrenta. Kiedyś używałem DC++, ale jakoś teraz nie może się zgrać z moją siecią. – Odparłem.– Ja kiedyś ściągałem z Emule’a, ale zauważyłem, że dużo dodatkowego syfu ściąga i mi zamula kompa. I teraz też ściągam z Torrenta.– Torrent jest fajny, ...

Czytaj dalej »

DIALOG NR 7

DIALOG NR 7

– To straszne jak się postarzeli kumple z liceum – zaczął swoją opowieść znajomy z roku (lat 36). Żonaci, dzieciaci… Poszedłem ostatnio do kina, a tam nagle jakiś koleś mówi do mnie: „Cześć M.”. „Cześć” odpowiedziałem, choć zupełnie nie znałem człowieka. Potem przez cały seans zastanawiałem się co to za kolo. I w końcu sobie przypomniałem. Kiedy byliśmy jeszcze smarkaczami ...

Czytaj dalej »

AMBICJA NIE POPŁACA

AMBICJA NIE POPŁACA

Szczerze, naprawdę szczerze, chciałem w ten weekend ambitnie pojechać na uczelnię i przesiedzieć na wykładach, bo jeszcze chyba na ani jednym w tym semestrze nie byłem (pomijając fakt, że nei było ich za dużo, bo co trochę jakiś był przeniesiony). Wykłady były w sobotę (jeden) i w niedzielę (dwa). Nie chciało mi się, ale postanowiłem, że będę ambitny (co jest ...

Czytaj dalej »