Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

DZIENNIK BRYDZI NOWAK (53)

20 września, czwartek
na pokładach statków kosmicznych nie pije się i się nie pali – pora umierać

Zając zebrał całą naszą czwórke w wielkiej, śnieżnobiałej sali. Po jednej stronie stołu siedziałyśmy ja, Pati, Samanta i Lucyna, a po drugiej Zając. Uśmiechał się do nas… chyba się uśmiechał, ten grymas mógł wskazywać na wszystko.
– Nie ma czasu. Postanowiłem przyspieszyć waszą misję. Sądziłem, że zwerbujesz więcej osób Brygido. We cztery musicie mieć więcej czasu na przygotowania! Przed wami na stole leżą znalezione przez was przedmioty. Zawołajcie mnie jak dojdziecie do jakichś wniosków. Aha, jeszcze jedno Brygido. Alkohol to zło. Wierzę, że już nigdy po niego nie sięgniesz!
Zając zniknął, a ja spojrzałam na leżące na stole:
– drewnianą bransoletkę z napisem: „SCE !!!”
– skórzany portfel z: „DNIA ZA”
– talizman z: „EDAŻY WÓ”
– shaker z: „OD GRU
– kubek z: „DKI W POL”
– muszlę klozetową z: „KAZ SPRZ”.
Ogarnęłam przedmioty wzrokiem i zapytałam dziewczyn.
– Macie jakieś pomysły?
– Trzeba poukładać te litery w jakieś sensowne zdanie – zauważyła Pati. Nieźle jak na sprzątaczkę w gabinecie kosmetycznym.
– Tak sądzisz? – strachliwie zapytała Samanta.
– Ja nie sądzę, ja wiem!! – ton głosu Patrycji był cokolwiek tajemniczy.
– Od czego zaczniemy? – spytała Lucyna.
– Zacznijmy od dużej litery! – krzyknęła Samanta.
– Wszystkie litery są duże! – syknęłam.
– Faktycznie, ale ja głupia jestem.
Nikt nie zaprzeczył.
– Tu są wykrzykniki – stwierdziła Lucyna. – Dajmy je więc na koniec. „SCE!!!”. Co do tego pasuje?
Zaczęłam wyliczankę:
– Zasce, wósce, grusce… – to przez chwilę przykuło moją uwagę, ale po chwili zauważyłam, że da się też ułożyć: – „POLSCE!!!”
– No to mamy końcówkę: „DKI W POLSCE!!!”
– EDAŻY WÓDKI W POLSCE!!!” – wrzasnęła Lucyna

Zadrżałam. Gdy ułożyłyśmy cały napis zasłabłam. „OD GRUDNIA ZAKAZ SPRZEDAŻY WÓDKI W POLSCE!!!”. Gdy tylko odczytałam całe zdanie jakaś tajemnicza moc przeteleportowała mnie z wielkiej, snieżnobiałej sali do sypialni Zająca. Zając leżał na wersalce (dziwne wyposażenie statku kosmicznego!).
– A więc znasz juz prawdę – stwierdził spokojnym głosem.
– No i co, to zwykły zakaz? – nie wiem jakim sposobem przesżły mi przez gardło te słowa.
– Zakaz, który doprowadzi do końca świata! Wielka rewolucja zacznie się w Polsce. Rząd upadnie. Samozwańcze władze zarządzą każdy dzień, dniem wódki. Podchmieleni Polacy zaczną podbijać sąsiednie kraje! Dostaną arsenał atomowy w swoje pijane ręce…
– No, ale co to ma wspólnego ze mną?
– Zakazu nie da się obejść, jest on nieunikniony. Twoim zadaniem jest przekonanie Polaków do tego, że bez wódki da się spokojnie żyć. Masz niecałe dwa miesiące. Powodzenia.
Ugięły się pode mną nogi.
– A co z moim ocaleniem? Co z uniesieniem mnie ku niebiosom?
– Sorry malutka, musiałem trochę pościemniać żebyś podjęła to wyzwanie.

W jednej chwili zatęskniłam za moją izolatką w klinice odwykowej.

*

W tym miejscu dziennik się urywa.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.