Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

„VINCI”

Znany w swoim środowisku, złodziej Cuma (Robert Więckiewicz) wychodzi na zwolnienie lekarskie z zakładu karnego, w którym odsiaduje swój wyrok. Wsiada do wypasionej fury, ładuje się do wypasionej kwatery i czeka. Długo czekać nie musi, bo wkrótce odwiedza go tajemniczy Gruby, który ma dla niego zadanie do wykonania. Otóż na zlecienie tajemniczego zleceniodawcy, Cuma ma ukraść „Damę z łasiczką” Leonarda da Vinci. Ma na to dwa miesiące czasu (kawał zwolnienia lekarskiego!). Czasu niby jest dużo, ale Cuma od razu zabiera się do roboty. Wsiada w samochód i jedzie do swojego starego kumpla, Szerszenia (Borys Szyc), z którym stanowili kiedyś dość zgrany, choć pechowy, duet. Proponuje mu udział w złodziejskim przedsięwzięciu, ale Szerszeń kategorycznie odmawia. Początki więc nie są dla Cumy zbyt zadowalające.

Łoboże! Nareszcie! Nareszcie złote dziecko polskiego kina nakręciło dobry film! Niektórzy czekali krócej, a ja to już od drugiego „Vabanku” czekałem, bo powiem szczerze, że za filmami pana Juliusza Machulskiego nie przepadałem nigdy. Jasne, parę z nich nie było takich złych, ale nigdy nie rozumiałem zachwytów nad kinem Machulskiego. A już na przykład kultowość takiego „Kingsajzu” wciąż jest dla mnie nie do pojęcia. Zgadzam się, pierwszy „Vabank” jest genialny (choć nie brakuje mu drobnych głupot), ale potem równia pochyła. No, a teraz nareszcie dobry film!

„Vinci” to bardzo fajna rozrywka, którą ogląda się bez żadnego bólu, zmęczenia i znudzenia. Naprawdę mi się podobał i szybko obejrzałem go po raz drugi, a to coś znaczy :) Brakuje w polskim kinie takich filmów jak „Vinci”, który wydaje się przyszedł Machulskiemu z ogromną łatwością. Inne polskie filmy są zwykle wydumane, wysilone, a tu prosty, rozrywkowy film, który się sprawdza w boju o widza.

Obsadzenie w głównych rolach niezbyt znanych aktórów również okazało się celnym strzałem, bo dają radę i o wiele przyjemniej patrzy się na nich, niż na opatrzone twarze Pazurów, Figurów i innych Lindów. Dorosiewicz był tylko kiepski, no i debiutantka Baar na początku sztywna, ale się rozkręciła w czym pomógł jej śliczny uśmiech. Szyca lubię od czasu „Symetrii”, a Więckiewicz „zaciągał” Lindą, ale nie uważam tego za minus. No, a Jan Machulski jak to Jan Machulski.

Jeśli macie ochotę na dobry, polski film rozrywkowy, to „Vinci” jest filmem dla Was. Sporo się w nim dzieje, jest dość misternie uknuta intryga (choć czasem naciągana, no i trochę pogubił się Machulski w liczbach i według filmu nie za bardzo się chyba jednak kali Cumie kraść tego Vinciego :) a no i zepsuła mi też troszkę radość z seansu pewna informacja o GPSie, która jednak nie wiem czy jest prawdziwa, a sprawdzać nie chcę :) ), szybka akcja, zero nudzenia i parę momentów do śmiechu (choć bez przesady). Po prostu bardzo fajny film.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.