Premiery kinowe weekendu 11-13.06.2021. Na rauszu (2020).
Premiery kinowe weekendu 11-13.06.2021. Na rauszu (2020).

Poszedłbym, odc. 346

[Jakiś mądry wstęp – dodać przed publikacją!]

Premiery kinowe weekendu 11-13.06.2021

Na rauszu, Druk (2020) –  Poszedłbym 

Grupa nauczycieli z liceum postanawia sprawdzić na własnej skórze teorię o pozytywnym wpływie niedużej ilości alkoholu na życie codzienne. Franz Maurer mawiał kiedyś, że świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. Nowy film Thomasa Vinterberga pokazuje, dlaczego. Przy okazji robi to bardziej realistycznie niż w postaci strzelaniny z ruskimi. 8/10.

Obecność 3: Na rozkaz diabła, The Conjuring: The Devil Made Me Do It (2021) –  Nie poszedłbym 

Lorraine i Ed Warrenowie chcą pomóc wybronić oskarżonego o morderstwo chłopca twierdząc, że został on opętany. Wyjście z nawiedzonych domów na salę sądową oferowało naprawdę ciekawe możliwości. Niestety, wszystko szybko wróciło do nudnych jumpscare’ów wprowadzanych kilkuminutowym sekwencjami. 4/10.

Magnezja (2020) –  Poszedłbym 

Jako że jestem jedną z niewielu osób, która uważa, że Disco Polo był całkiem fajnym filmem, siłą rzeczy zainteresowany jestem tym, co tam nowego zaserwował nam Maciek Bochniak. Teoretycznie jego filmy powinny w Polsce zupełnie się nie udać i wypadać żenująco. W praktyce trzeba jednak docenić, że kręci kino na wskroś gatunkowe, za które tak lubimy Hollywood. Sumując to wszystko – jestem zaintrygowany.

Tom & Jerry (2021) –  Nie poszedłbym 

Bez głębszej analizy jest to oczywista produkcja do obejrzenia kiedyś tam o czternastej na TVN-ie. Nie zapraszam do dyskusji.

Geniusze, Adventures of a Mathematician (2020) –  Nie poszedłbym 

Nawet po rocznej przerwie spowodowanej śmiercionośną pandemią nie ma sensu chodzić do kina na telewizyjne filmy.

Repertuar uzupełniają belgijski dramat rodzinny Słoń i motyl, Drôle de père (2017), animowana Podróż księcia, Le voyage du prince (2019), dokumentalny Spacer z aniołami (2021) oraz standardowa francuska komedia 10 dni z tatą, 10 jours sans maman (2020).

Odpowiedź

  1. „Na rauszu” to naprawdę dobry film. Pod względem fabuły jak i gry aktorskiej naprawdę jest fascynujący. Co prawda na początku obejrzałam go dla Madsa Mikelsona, który gra tam główną rolę, ale ogólnie cały film bardzo mi się podobał. Mimo wszystko i tak najlepsza scenę możemy zobaczyć na koniec filmu i myślę, że to jest jedno z najbardziej iconic zakończenie filmu jakie kiedykolwiek widziałam.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.