Premiery kinowe weekendu 21-23.05.2021. Ojciec, The Father (2020), reż. Florian Zeller.
Premiery kinowe weekendu 21-23.05.2021. Ojciec, The Father (2020), reż. Florian Zeller.

Poszedłbym, odc. 343

Jeśli mam być absolutnie szczery, to już przyzwyczaiłem się do tego, że wszystkie nowe filmy wjeżdżają od razu na streamingi. Nie brakuje mi jakoś specjalnie kin, choć – co oczywiste – lubię tam chodzić. Mimo to ostatni rok z małym kawałkiem uświadomił mi, że jednak w domu wygodniej ogląda się filmy. Włączam, oglądam, wyłączam. Pomijam popkorny, chrupanie, mlaskanie, przeszkadzanie i innych wkurwiających widzów. Jak również to, że filmy na pewno wypadają lepiej w kinie. Tak po prostu. Ale żeby iść do kina, to trzeba z domu wyjść, dojechać, obejrzeć reklamy, wyjść z kina, wrócić do domu. Dwugodzinny film zamienia się w trzygodzinne z hakiem wyjście. A będąc rodzicem, to wszystko utrudnione jest podwójnie. Żeby wyrwać się do kina, trzeba kombinować i liczyć się z tym, że w połowie seansu będzie trzeba wyjść i załatwić coś ważnego. Dlatego trochę mnie przeraża, że znów, żeby być na bieżąco, trzeba będzie chodzić do kina. Komu to przeszkadzało, że filmy były od razu na streamingach?

Od dzisiaj kina wracają do życia. Cała nadzieja w czwartej fali koronawirusa :P. Bo co innego skoczyć raz, dwa razy w miesiącu na coś do kina, a co innego chęć bycia z filmami na bieżąco.

Premiery kinowe weekendu 21-23.05.2021

Ojciec, The Father (2020) –  Poszedłbym 

Jeden z dwóch moich ulubionych filmów tegorocznych Oscarów. Drugi to Judasz i Czarny Mesjasz, który już chyba wleciał u nas na nośniki i w kinach go nie zobaczymy, a szkoda.

Opiekująca się zapadającym na demencję ojcem córka musi podjąć decyzję o wysłaniu go do domu opieki. Nie tylko świetnie zagrany, ale i bardzo dobrze i pomysłowo pokazujący zajawiony problem. Niby nic odkrywczego, a ogląda się prawie jak thriller. 8/10

Ludzki głos, The Human Voice (2020) –  Nie poszedłbym 

No i co z tego, że Pedro Almodovar i Tilda Swinton. To tylko krótkometrażówka.

Świat, który nadejdzie, The World to Come (2020) –  Poszedłbym 

Może i minął rok z kawałkiem, ale niektóre rzeczy się nie zmieniają. A to oznacza, że w repertuarze kin musi być jakiś LGBTQ-film, coś dla dzieci i jeszcze coś ekumenicznego. Tego ostatniego na razie tylko brakuje.

Myślałem, że będzie Nieposzedłbym, ale w końcu obejrzałem zwiastun i zostałem zaciekawiony. Jestem z grubsza pewny, że będzie się to ciągnęło niczym First Cow, ale coś sprawia, że mam ochotę rzucić okiem na ten romans Katherine Waterston i Vanessy Kirby.

Martin Eden (2019) –  Nie poszedłbym 

Napisałbym, że chyba aż tak bardzo nie jesteśmy zdesperowani, żeby chodzić na filmy z 2019 roku, ale na dobrą sprawę taki Bond, Ciche miejsce 2 czy Szybcy i wściekli 9 to w sumie też filmy z 2019 roku.

Zainspirowany powieścią Jacka Londona, Martin Eden wygląda niczym odnaleziony właśnie film, który zaginął przed trzydziestu laty. Z językiem włoskim mam jednak w filmach taki problem, że zaczynam się czuć zagubiony, gdy seans trwa, a jeszcze nikt nie został brutalnie zamordowany.

Repertuar uzupełniają wg Filmwebu Nelly Rapp – Upiorna agentka, Nelly Rapp – Monsteragent oraz Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Rabuś z pociągu, LasseMajas detektivbyrå – Tågrånarens hemlighet, choć jestem pewien, że „przedpremierowo” złapiecie w kinach dużo więcej ciekawych tytułów.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl