The Reckoning (2021), reż. Neil Marshall.
The Reckoning (2021), reż. Neil Marshall.

The Reckoning. Recenzja filmu Neila Marshalla

Wielceż smutna jest sytuacja, w której twój ulubiony reżyser tak gwałtownie traci formę i choć się stara, to nie udaje mu się już nigdy osiągnąć poziomu swoich debiutanckich filmów. Tak to jest właśnie z Neilem Marshallem, którego najnowsze dzieło należałoby spuścić w kiblu historii kinematografii. Recenzja filmu The Reckoning.

O czym jest film The Reckoning

Rok 1665, epidemia dżumy czy tam innej cholery. Anglia tonie w trupach, a jej mieszkańcy w poszukiwaniu przyczyn zarazy zwracają swoje przerażone oczy w kierunku czarownic. A właściwie to kobiet oskarżanych o bycie czarownicami (która z was nigdy nie była czarownicą niech rękę podniesie). Na pewno rzuciły urok, na stos z nimi! Daleko od tego wszystkiego jest mieszkająca na wygwizdowie Grace Haverstock (Charlotte Kirk), która niedawno urodziła córeczkę i jest szczęśliwa u boku swojego męża. Tyle, że mąż wyjeżdża do miasta, wraca z dżumą, wiesza się i bach, Grace nie ma męża. Dla kobiety to także problem finansowy, bo dom, w którym mieszka, dzierżawi od takiego jednego bogatego chujka Pendeltona (Steven Waddington), a ten chce czynszu w monetach albo w tyłku. Kiedy nie dostaje tego drugiego, zaczyna kłapać dziobem, że Grace to czarownica, która kazała się bogobojnemu mężowi powiesić. Grace zabrana zostaje córka, a ona sama trafia do ponurego więzienia, gdzie czekać będzie na proces. Przeprowadzi go świętobliwy inkwizytor Moorcroft (Sean Pertwee).

Zwiastun filmu The Reckoning

Recenzja filmu The Reckoning

Tylko pierwsze kilka minut nowego filmu Neila Marshalla dają nadzieję na dobrą rozrywkę w starym, dobrym, eurohorrorowym stylu. Dżuma, krwawe wymioty, trwająca sześć godzin scena początkowa ze sznurem i mieczem, zieleń sielskiej wsi kontrastująca z ponurym deszczem i dzieckiem drącym japę w kołysce. Rozciągnięte jest to do granic możliwości, jak gdyby Marshallowi ktoś powiedział: „rób, jak czujesz, nikt ci nie będzie patrzył na ręce, ufamy ci!”, ale gdzieś tam przebija się urok starych produkcji Jessa Franco, które po północy można było nagrać z jakiegoś tam SAT1 czy innego PRO7.

Potem bohaterka filmu trafia na kamienną pryczę w ponurym zamczysku i w filmie nie dzieje się już nic. „Fabuła” przeplatana jest scenami nijakich tortur oraz, najwyraźniej, realizowania przez Marshalla swoich fantazji seksualnych, za których pokazanie ktoś zapłacił, choć możliwe, że nawet nie wiedział, za co płaci. Pełno tu więc gołego tyłka Charlotte Kirk albo jej dublerki, bo pomimo odważnych scen, oczy wypatrzysz, a cycka nie dostrzeżesz. Spocona dziewczyna obściskiwana jest głównie przez rogatego diabła w scenach, które może by i można było nazwać skandalizującymi, gdyby komuś nie zabrakło odwagi o decyzji pójścia na całość. A tak to ziew i przewijanie do przodu.

Maskuje te swoje nudno pokazane fantazje seksualne Neil Marshall pod płaszczykiem kina opartego na faktach, opowiadającego prawdziwą historię polowań na czarownice w średniowiecznej Anglii. Ale najwięcej jest tego jedynie w napisach początkowych i końcowych. Cała reszta nie ma do zaproponowania niczego poza okultystyczno-torturowym banałem. Wydaje się, że całość mogłaby być ciekawsza, gdyby nie było do końca pewności czy Grace czarownicą jest, a może nią nie jest. No ale tu żadnych wątpliwości nie ma. Grace jest fajna, miła, sympatyczna i kocha dzieci. No to czemu ta fajna osóbka w przerwach między jedną torturą nakłuwania igłami, a drugą torturą wsadzania rozszerzającej się gruszki wiadomo-gdzie, umila sobie czas masturbacją na zimnej, mokrej i ponurej kamiennej podłodze zatęchłej celi?

Idź się pan leczyć, panie Marshall, ale najlepiej do jakiegoś przybytku, gdzie przypomną panu, jak się kręci zajebiste filmy takie jak Dog Soldiers i Zejście. Sam Reunion z dogsoldierowym Seanem Pertwee nie wystarczy.

(2460)

Wielceż smutna jest sytuacja, w której twój ulubiony reżyser tak gwałtownie traci formę i choć się stara, to nie udaje mu się już nigdy osiągnąć poziomu swoich debiutanckich filmów. Tak to jest właśnie z Neilem Marshallem, którego najnowsze dzieło należałoby spuścić w kiblu historii kinematografii. Recenzja filmu The Reckoning. O czym jest film The Reckoning Rok 1665, epidemia dżumy czy tam innej cholery. Anglia tonie w trupach, a jej mieszkańcy w poszukiwaniu przyczyn zarazy zwracają swoje przerażone oczy w kierunku czarownic. A właściwie to kobiet oskarżanych o bycie czarownicami (która z was nigdy nie była czarownicą niech rękę podniesie). Na…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Średniowieczna Anglia. Oskarżona o czary kobieta, pomimo tortur, nie zamierza przyznawać się do niczego. Strata czasu, cóż tu więcej pisać.

4 odpowiedzi

  1. :( :( :(
    Jeśli nadzieja* umiera ostatnia, to właśnie ją zabiłeś… :(

    *nadzieja, że Marshall jeszcze wróci do formy.

  2. Quentin

    Drobnym drukiem: Mnie tam „Hellboy” się podobał 😉

  3. Mi też „Hellboy” się podobał. I to bardzo!

  4. Quentin

    No więc właśnie, superowy był! :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.