Sabat sióstr, Akelarre aka Coven of Sisters (2020), reż. Pablo Aguero. Netflix.
Sabat sióstr, Akelarre aka Coven of Sisters (2020), reż. Pablo Aguero. Netflix.

Sabat sióstr. Recenzja filmu Akelarre aka Coven of Sisters. Netflix

No i pacz pan, panie Marshall. Da się zrobić interesujący film o polowaniu na czarownice, „czarownicach” i Lucyferze. Recenzja filmu Sabat sióstr. Netflix.

O czym jest film Sabat sióstr

Kraj Basków, rok 1609. Od miasteczka do miasteczka podąża grupa inkwizytorów pozostawiając po sobie płonące na stosie kobiety. Ostatnim miejscem do odwiedzenia przez nich jest nadmorskie miasteczko pełne kobiet czekających na powrót swoich mężów/ojców marynarzy. Mają tam do odhaczenia kilka osób, a potem, po czteromiesięcznym trudzie poza domem, w końcu będą mogli odpocząć. Miejscowe kobiety nie mają pojęcia, co je czeka. Siedzą sobie przed chatką i dyskutują. Ktoś, gdzieś tam słyszał o stosach, ale czy to prawda, cholera wie. Niedługo później dwie siostry i ich koleżanki (Amaia Aberasturi, Garazi Urkola, Yune Nogueiras, Jone Laspiur) bezceremonialnie lądują w kamienistej celi, czekając na przesłuchanie prowadzone przez niejakiego Pierre’a de Lancrego (Alex Brendemuhl). Ambicją Pierre’a jest poznanie szczegółów przebiegu sabatu, o którym wielu tyle słyszało, ale nikt go jeszcze na oczy nie widział. Jak wygląda, co się w jego trakcie dzieje i takie tam – to najbardziej interesuje pana inkwizytora. Najlepiej szybko, bo jeszcze stosy i do domu. Dziewczynom taka kolejność oczywiście nie w smak. Muszą znaleźć sposób na to, by odwlec w czasie wykonanie nieuniknionego wyroku do czasu powrotu z morza ich mężczyzn, którzy z pewnością zrobią inkwizytorom kęsim.

Zwiastun filmu Sabat sióstr

Recenzja filmu Sabat sióstr. Netflix

Zasiadałem do filmu Sabat sióstr z braku laku. Szukałem, co by tu obejrzeć w przerwie między codziennym kieratem, który w ubiegłym tygodniu eksplodował ponad skalę, a codziennym kieratem, który w ubiegłym tygodniu eksplodował ponad skalę, i znaleźć nie mogłem. No absolutnie nic ciekawego się nie pojawiło, czego jeszcze bym nie widział, albo czego nie musiałbym oglądać z żoną. Sabat sióstr nie zachęcał, wyglądając na eurohorrorową taniznę o kilku babkach w zwiewnych sukienkach, ale w końcu na coś trzeba było się zdecydować i pac, padło właśnie na tę hiszpańską produkcję ze swojsko brzmiącym producentem, firmą KowalskiFilms.

Sceptycyzm do tego filmu wynikał również z niedawno oglądanego The Reckoning Neila Marshalla, który to poruszył dokładnie ten sam temat i wyszło mu to beznadziejnie. A jednak, Hiszpanie poruszyli i wyszło im dobrze. Głównie dlatego, że po prostu opowiedzieli, co mieli do opowiedzenia. Bez żadnych udziwnień i mających zwabić widza erotycznych wygibasów z Lucyferem oraz więziennej masturbacji.

W porównaniu do The Reckoning, Sabat sióstr jest filmem kameralnym, jeśli chodzi o wszelkiej maści zaspokajanie niewysokich popędów widza. Scen tortur tu niewiele, nagości jeszcze mniej. Twórcy umiejętnie unikają pokusy rozebrania bohaterek, odcięcia im tego i owego, wpakowania ich w lesbijskie uniesienia i wbicia w oko igły (choć próbują). Nie jest to tego typu produkcja, która miałaby zaszokować za wszelką cenę i wykorzystać temat do kolejnej odsłony diabolic-nunsploitation.

Umówmy się, nie jest Sabat sióstr produkcją przestawiającą wajchę na nowy tor opowieści o czarownicach. Przeciwnie, wyreżyserowany przez Pablo Aguero film opowiada to wszystko w sposób zgrany i wykorzystany przez kino. W jego rękach staje się to jednak atutem, a Sabat sióstr ogląda się niespodziewanie sympatycznie. Bez dwóch zdań nie jest to kino wielkie, ale na pewno jest to kino schludne.

Opowiada więc Sabat sióstr znaną historię ideologicznego starcia pomiędzy męskim światem wojny, a żeńskim światem natury. Pomiędzy patriarchalnym społeczeństwem, a rebeliantkami, których rebelia polega na tym, że są kobietami. Świadomymi swojego ciała i potrzeb, szukającymi miejsc, w których mogą być sobą, z dala od brodatych facetów, którzy będą im mówić, czego oczekuje od nich Bóg. W 1609 roku wciąż będą bez szans, ale nie będą miały zamiaru poddawać się bez walki. Z czasem więc sytuacja, w jakiej się znajdują, zamiast je załamać, stanie się ich atutem. Brzmiąc wpadającymi w ucho piosenkami, grzejąc żarem ogniska i wprowadzając w trans nieokiełznanym niczym tańcem, zaprowadzą panów inkwizytorów tam, gdzie diabeł mówi dzień dobry.

Ot fajny film. A pewnie jeszcze fajniejszy, gdy zna się hiszpański i baskijski.

(2465)

No i pacz pan, panie Marshall. Da się zrobić interesujący film o polowaniu na czarownice, „czarownicach” i Lucyferze. Recenzja filmu Sabat sióstr. Netflix. O czym jest film Sabat sióstr Kraj Basków, rok 1609. Od miasteczka do miasteczka podąża grupa inkwizytorów pozostawiając po sobie płonące na stosie kobiety. Ostatnim miejscem do odwiedzenia przez nich jest nadmorskie miasteczko pełne kobiet czekających na powrót swoich mężów/ojców marynarzy. Mają tam do odhaczenia kilka osób, a potem, po czteromiesięcznym trudzie poza domem, w końcu będą mogli odpocząć. Miejscowe kobiety nie mają pojęcia, co je czeka. Siedzą sobie przed chatką i dyskutują. Ktoś, gdzieś tam słyszał…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa dziewcząt oskarżanych o czary próbuje uniknąć spalenia na stosie. Unikający szokowania na siłę film o kobiecości. Kino schludne i sympatyczne.

2 odpowiedzi

  1. Całkiem spoko, choć myślałem, że finał zostanie rozegrany nieco inaczej i chociaż tam ukatrupią dziołchy kogo trzeba. 😉 Ale nie było źle. Dodatkowy plusik za uroczą Amaię Aberasturi.

  2. frank drebin

    Eh ten netflix :( Za każdym chyba razem jak mnie najdzie ochota na obejrzenie czegoś u nich to przez 20 minut przeglądam tę marną ofertę, te same filmy proponowane w pierdyliardzie kategorii i nic nie idzie wytypować. Wszystko, co ciekawe i wyszło wcześniej na torrentach to znam, to co bym chciał z filmwebowego „do obejrzenia” to nie ma.
    Mam zasadę, że ceniąc sobie mój czas nigdy nie ruszam filmów bez poczytania o nich na FW, i nawet jak coś wypatrzę w zalewie tych samych kilkunastu w kółko proponowanych filmów to zaraz okazuje się niskoocenianym paździerzem. A seriali nie chce mi się rozpoczynać bo jak dobry to znowu mnóstwo czasu na to idzie.
    I tak, po stracie 20 minut na przegląd netfliksowskiej oferty zaglądam na hbo a tam jeszcze większy dramat. Na amazona to już nawet nie zaglądam tylko odpalam youtube, coś tam wypatrzę na zabicie czasu i idę spać.
    Dramat (no i „problemy pierwszego świata”)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.