Szarlatan (2020), reż. Agnieszka Holland.
Szarlatan (2020), reż. Agnieszka Holland.

Szarlatan. Recenzja czeskiego filmu Agnieszki Holland

Gdybym pisał tę recenzję ze trzy dni temu, na pewno zacząłbym od tego, że Szarlatan Agnieszki Holland, podobnie jak chiński Leap czy koreański The Man Standing Next, nie ma żadnej szansy na Oscara. No ale piszę ją teraz, wiedząc, że Szarlatan znalazł się na krótkiej liście piętnastu tytułów, które powalczą w tym roku o Oscara. I chyba muszę przyznać, że w sumie nie ma się co dziwić, bo tego typu historie LGBTQ się przecież teraz sprzedają nagrodowo. Recenzja filmu Szarlatan.

O czym jest film Szarlatan

Jan Mikolasek (Ivan Trojan) to czechosłowackiej sławy uzdrowiciel, pod którego domem dniami i nocami stoją tłumy, by przepisał im stosowne do ich dolegliwości ziółka. Bo Mikolasek nie lubi słowa uzdrowiciel, woli swojskie zielarz. Specjalizuje się w stawianiu diagnozy na podstawie spojrzenia na mocz pacjenta i nigdy nie udaje, że jest nieomylny. Kiedy czegoś nie da się wyleczyć ziółkami, wyśle cię do lekarza. Jednak sława marketingu szeptanego robi swoje i ludzie też wiedzą swoje. „Uratuj mnie panie Mikolasek, bardzo proszę!” skandują dniami i nocami. Jest jednak Mikolasek czymś więcej niż znachor leczący złamania wiejskich Arturów Barcisiów. Z usług Mikolaska korzystali zarówno nazistowscy dostojnicy, jak i czechosłowacki prezydent. Kiedy ten drugi umiera, Mikolasek traci jego ochronę, a Komunistyczna Partia Czechosłowacji ma w końcu okazję, żeby tego wroga ludu, homoseksualistę wożącego się mercedesem, wsadzić do więzienia i solidnie osądzić. Tak też się staje, a Mikolaskowi grozi kara śmierci.

Zwiastun filmu Szarlatan

Recenzja filmu Szarlatan

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ktoś uznał, że ciekawe dla widza będzie patrzenie na gościa, który patrzy na siki. W historii kina był już jeden film o patrzeniu na wydzieliny ludzkiego ciała (Człowiek, który gapił się na kozy), ale Szarlatan bije go na głowę. Jedna trzecia tego dzieła Agnieszki Holland to gapienie się na gościa, który gapi się na siki. No dobra, tym w końcu zajmował się Mikolasek, więc w czym problem? No nie wystarczyłoby pokazać raz, jak wyglądało stawianie diagnozy i może z raz zbliżenie na te pływające w sikach glisty i tyle? Po co wracać do tego z uporem maniaka, by na przestrzeni całego filmu zaprezentować wszystkie istniejące odcienie żółci? Moim zdaniem by wystarczyło. Scena z niemieckim testem była fajna, ale to nie znaczy, że wszystkie sceny z gapieniem się na siki były fajne.

Wiadomo, że przesadzam, ale wcale nie aż tak bardzo. Naprawdę z Szarlatana zapamiętam tylko te nieszczęsne siki, na które gapi się, bardzo dobrze zagrany skądinąd, Jan Mikolasek w kreacji ojca Ivana Trojana i syna Josefa Trojana. Wydaje mi się, że z dobrego filmu, z walczącego wciąż o Oscary filmu, należałoby zapamiętać nieco więcej.

Szarlatan to taki porządnie zrealizowany teatr telewizyjny. I znów, oglądając film kinowy, chciałbym zobaczyć film kinowy, a nie teatr telewizji. Umiejscowiony w epoce zwanej słusznie minioną, w większości rozgrywa się w pomieszczeniach, co degraduje możliwości inscenizacyjne kina, bądź co bądź, historycznego. Szarości i wszechobecny smutek epoki to za mało na emocjonujący biopic. Starczy tego co najwyżej na kameralne kino z ambicjami.

Ale znów, być może właśnie te ambicje zjadły to, czym mógł być Szarlatan. Zbudowany na podstawie retrospekcji zestawia to, jakim jest Mikolasek z tym, co sprawiło, że takim jest. W trakcie rozmowy z adwokatem, któremu przydzielona została sprawa Mikolaska, wyłaniają się decydujące momenty biografii Mikolaska – jego droga do ziołolecznictwa, jego romans z asystentem, jego przeszłość związana z nazistami – okraszone typowymi dla kina psychologicznego zbliżeniami, przemyśleniami, scenami zbudowanymi na zasadzie kontrastu, czasem, choć rzadko, niespodziewanej makabry. Wszystko to ma nadać głębi temu biograficznemu filmowi. A może jemu żadna głębia nie była potrzebna? Może historia Mikolaska była interesująca taka, jaką była i wystarczyło ją opowiedzieć punkt po punkcie? Takie odniosłem wrażenie. Bo, na dobrą sprawę, wszystkiego, co ciekawe w biografii zielarza z filmu się nie można dowiedzieć.

(2457)

Gdybym pisał tę recenzję ze trzy dni temu, na pewno zacząłbym od tego, że Szarlatan Agnieszki Holland, podobnie jak chiński Leap czy koreański The Man Standing Next, nie ma żadnej szansy na Oscara. No ale piszę ją teraz, wiedząc, że Szarlatan znalazł się na krótkiej liście piętnastu tytułów, które powalczą w tym roku o Oscara. I chyba muszę przyznać, że w sumie nie ma się co dziwić, bo tego typu historie LGBTQ się przecież teraz sprzedają nagrodowo. Recenzja filmu Szarlatan. O czym jest film Szarlatan Jan Mikolasek (Ivan Trojan) to czechosłowackiej sławy uzdrowiciel, pod którego domem dniami i nocami stoją…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Krajowej sławy uzdrowiciel zostaje uwięziony przez komunistyczne władze Czech i sądzony za morderstwo. Biograficzne kino zalatujące teatrem telewizji. Film przedkładający ambicje twórców nad solidne opowiedzenie ciekawej historii.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.