Bad Boy (2020), reż. Patryk Vega.
Bad Boy (2020), reż. Patryk Vega.

Bad Boy. Recenzja filmu Patryka Vegi

Miło ze strony Patryka Vegi, że postanowił nie podważać mojej odosobnionej opinii o tym, że robi coraz ciekawsze filmy i nakręcił ciekawy do oglądania film. Może nie od razu ciekawy film, ale z pewnością ciekawy do oglądania. Film, który dostanie cięgi tylko dlatego, że jest filmem Patryka Vegi. Recenzja filmu Bad Boy.

O czym jest film Bad Boy

Piotr (Maciej Stuhr) i Paweł (Antoni Królikowski) wychowywali się w patologicznej rodzinie. Ojciec, fan warszawskiego klubu WKS Unia, zaszczepił w nich miłość do kibicowania, ale nic więcej. Tym samym dzieciństwo chłopaków nie należało do najszczęśliwszych. Kilkanaście lat później drogi życiowe Piotra i Pawła rozchodzą się. Piotr zostaje policjantem, Paweł ultrasem WKS-u i prawą ręką szefa kiboli Twardego (Piotr Stramowski). Tyle tylko, że Twardy zamiast interesować się kibicowaniem, interesuje się dragami i tanim winem. Paweł, zwany Pablem, postanawia to wykorzystać i przejąć dowództwo oddziałem łysych karków. Jego ambicje sięgają jednak dalej. Chce przejąć klub i razem z nim podbić Ligę Mistrzów. Aby tego dokonać, zaczyna na poważnie handel narkotykami. Szybko trafia na celownik gliny Adama (Andrzej Grabowski), który ma zamiar przyskrzynić całe to towarzystwo. Potrzebuje tylko wtyki. Do tego zadania wyznaczona zostaje Ola (Katarzyna Zawadzka). Prawniczka, której szybko zaczyna imponować świat niegrzecznych chłopców, narkotyków i piłki nożnej.

Zwiastun filmu Bad Boy

Recenzja filmu Bad Boy

To powinien być dużo lepszy film. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie tylko dlatego, że temat patologii w polskiej piłce nożnej jest tematem bardzo wdzięcznym i zasługującym na dziennikarsko-filmowe śledztwo, a nie film rozrywkowy dla  kolesi z siłki, ale też dlatego, że naprawdę bardzo fajnie w pierwszych minutach zakreśla problem, który potem należałoby rozwinąć. Dwóch zupełnie różnych od siebie charakterologicznie braci, ojciec oprawca, dobry gliniarz, tragedia, która naznaczy przyszłość – krótko, treściwie i na temat.

Potem przeskakujemy w przyszłość i wszystko się rozłazi na dwa wątki. Dobry z Królikowskim, kiepski ze Stuhrem.

Bad Boy to bez dwóch zdań film Królikowskiego, trochę mniej Zawadzkiej i też trochę Kożuchowskiej. Boska Kożuchowska od dawna chce zerwać z łatką Hanki Mostowiak, ale do tej pory robiła to w nieumiejętny sposób zmieniając emploi na parodię samej siebie. Obcięta do połowy łba w Plagach Breslau czy popylająca w dresach w Procederze. Dopiero w Bad Boyu, bez żadnej metamorfozy, pokazała, że potrafi zagrać kogoś innego od tego, do czego przyzwyczaiła widzów. I wyszło bardzo fajnie.

Królikowski w roli Pabla daje popis, ale też scenariusz dał mu dużo do zagrania. Pablo to postać niejednoznaczna, którą trudno zaszufladkować. Niby bandyta, ale poczciwy. Niby kumaty, a z mózgiem coraz bardziej przeżartym dragami. Raptus, ale i kochanek. Było tu co grać i Królikowski to wykorzystał. U jego boku w roli femme fatale dobrze sprawdza się nieopatrzona jeszcze Zawadzka. Nie tylko ładnie wygląda, ale i potrafi grać. No i ma fajną dykcję. Oboje stanowią parę, która powinna być sednem tego filmu.

Niestety w filmie Bad Boy jest też kiepski wątek policyjnego śledztwa, który nie dość, że nie ciekawi, to jeszcze nie ma większego sensu. Jakieś udawanie pary, nie wiadomo o co zazdrosny Paweł grany przez Macieja Stuhra, Grabowski na siłowni. Tutaj najbardziej widać tego Vegę, od którego powinien uciekać jak najdalej. Chaotycznego, bazującego na tanich tekstach i mniej lub wcale nieśmiesznych skeczach.

Wątek piłkarski również został liźnięty po powierzchni. Peszki i Grosickiego jest tu tyle, co goli Piątka w Bundeslidze. Jest w tym wątku dużo ciekawych bohaterów (Stramowski w roli Twardego daje radę, fajni, bez wyjątku, są wszyscy chłopacy grający łysych ultrasów) i dzięki temu potrafi zainteresować i rozbawić, ale jeśli ktoś zastanawiałby się, czy Bad Boy wstrząśnie polską piłką, to może już przestać to robić. Vega pozbierał do kupy mniej lub bardziej znane afery w polskiej piłce z ostatnich lat i poukładał je w co najwyżej przyzwoitą historyjkę.

I tu szkoda, bo trzeba było wywalić w cholerę wątek policyjny i poświęcić więcej czasu na jakieś lepsze wprowadzenie do wątku piłkarskiego. Na dobrą sprawę nie wiadomo czy WKS gra w Ekstraklasie i jak wygląda sytuacja w tabeli. Coś tam przebąkują, ale tu przydałoby się konkretnie. Englert z rozpisaną na tablicy sytuacją w tabeli tłumaczący kto, z kim i gdzie. A tak widz zostaje wrzucony w sam środek rozgrywek i sam musi się domyślić.

Jakości filmu Bad Boy nie poprawiają kiepskie zakończenie oraz beznadziejne sceny piłkarskie. Inscenizacje meczów są tu na poziomie podstawówki, począwszy od choćby braku poświęcenia więcej niż pół minuty na znalezienie zawodników wyglądających jak ligowcy i ubranych w coś innego niż stroje halowej drużyny z szóstek piłkarskich. Bo takie pierdoły jak zmieniające się stadiony w trakcie jednego meczu to naprawdę można wybaczyć. Przeciętny widz ma to w tyłku i nawet nie zwróci uwagi.

Mimo to Bad Boy zapewnia dobrą, odmóżdżającą rozrywkę i nie uważam, żeby wizyta w kinie była czasem do końca straconym.

(2399)

Miło ze strony Patryka Vegi, że postanowił nie podważać mojej odosobnionej opinii o tym, że robi coraz ciekawsze filmy i nakręcił ciekawy do oglądania film. Może nie od razu ciekawy film, ale z pewnością ciekawy do oglądania. Film, który dostanie cięgi tylko dlatego, że jest filmem Patryka Vegi. Recenzja filmu Bad Boy. O czym jest film Bad Boy Piotr (Maciej Stuhr) i Paweł (Antoni Królikowski) wychowywali się w patologicznej rodzinie. Ojciec, fan warszawskiego klubu WKS Unia, zaszczepił w nich miłość do kibicowania, ale nic więcej. Tym samym dzieciństwo chłopaków nie należało do najszczęśliwszych. Kilkanaście lat później drogi życiowe Piotra i…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Ambitny członek piłkarskich ultras chce przejąć władzę w swoim ukochanym klubie. Vega kontynuuje swoją podróż w stronę w końcu bezdyskusyjnie dobrego filmu. Jest już coraz bliżej, ale jeszcze nie tym razem.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.