Ja teraz kłamię (2019), reż. Paweł Borowski.
Ja teraz kłamię (2019), reż. Paweł Borowski.

Ja teraz kłamię. Recenzja filmu Pawła Borowskiego

Film Ja teraz kłamię znajduje się w tym nieszczęsnym położeniu, że oto jego recenzję pisze koleś, któremu do szczęścia nie wystarczą niewątpliwe wartości produkcyjne. Co z tego, że Ja teraz kłamię wygląda wyjątkowo w porównaniu do reszty dokonań polskiej kinematografii współczesnej, kiedy fabularnie leży, kwiczy i nudzi? Recenzja filmu Ja teraz kłamię.

O czym jest film Ja teraz kłamię

Nienazwane miasto, nieokreślony czas. Bohaterowie, którzy mówią po polsku, ale wcale nie muszą być Polakami. Hitowy program telewizyjny, w którym celebryci piorą swoje brudy przed tysiącami widzów. Aby wygrać i zdobyć nagrodę pieniężną, gotowi są przyznać się do wszystkiego. Powiedzieć prawdę bądź skłamać. A jeśli to ostatnie to tak, żeby widzowie w to kłamstwo uwierzyli i dali kasę. Bo to oni są bogami. Ale bogami da się sterować. Pytanie tylko czy bohaterowie nowego odcinka to robią. A może są zupełnie szczerzy? Słynna aktorka (Maja Ostaszewska) po wypadku samochodowym jeździ na wózku. Potrzebuje pieniędzy na kontynuację leczenia swojej córeczki. Jest w programie razem z partnerem (Rafał Maćkowiak). O uwierzenie w swoją historię walczą razem z piosenkarką (Paulina Walendziak), która też potrzebuje pieniędzy. Pytania wnikliwej prowadzącej program (Agata Buzek) mają ułatwić widzom decyzję. Wkrótce sytuacja się komplikuje.

Zwiastun filmu Ja teraz kłamię

Recenzja filmu Ja teraz kłamię

Śmiało można powiedzieć, że takiego filmu jak Ja teraz kłamię dawno w polskim kinie nie było. Więcej, można to powiedzieć w pozytywnym kontekście, bo nie byłoby problemem nakręcenie jakiegoś nieoglądalnego badziewia. Ja teraz kłamię nie jest takim nieoglądalnym badziewiem. Trzy lata trwały prace nad wychuchaniem Ja teraz kłamię do stanu obecnego i wydaje się, że twórcy filmu nie próżnowali w tym czasie. Dzięki czemu udało im się zamienić polski budżet w interesujące kino mamiące do siebie retrofuturystycznym wyglądem. Niczym u Bodo Koksa w Człowieku z magicznym pudełkiem, ale na bardziej amerykańską skalę.

Trudno kategoryzować Ja teraz kłamię jako po prostu kino science fiction. Bo choć jest kinem science fiction (kinem futurystycznym – to chyba bardziej adekwatne), to równocześnie mogłoby z niewielkimi zmianami dziać się w minionym ustroju między blokami z płyty, a futurystycznym Spodkiem. To tego typu kino, w którym podkoszulek radzieckiego żołnierza wygląda jak rekwizyt z ekranizacji powieści rozgrywającej się w 2338 roku. Niby czujemy z ekranu swojską przaśność, a równocześnie jest w tej psychodeli z zającem i grzybami coś niepokojącego jak u Szulkina. Przyszłość miesza się tu z przeszłością stale. Nagrania zapisywane są na minidyskach, ale oglądane są na telewizorze z kineskopem. Gdzie nie spojrzeć, widać, ze ktoś nad tym trochę pomyślał i pilnował, żeby nic nie zakłóciło tego wizualnego niepokoju z futurystycznego socrealizmu.

A przecież takich wizualnych zabaw jest tutaj więcej. Kiedy wydaje ci się, że postać Maćkowiaka siedzi – on leży. Kiedy patrzysz na okrągłe tabletki, chyba ci się zdawało. Przecież to są betonowe klomby przed wejściem do budynku. Oto przemyślane ujęcia, które wciąż są rzadkością w polskim kinie.

Za ambitnie? Pospolity gust też znajdzie tu coś dla siebie. Pełno tu gołych Ostaszewskiej i Walendziak.

Jednak tym optymistycznym akcentem kończymy listę pozytywów filmu Ja teraz kłamię. Wszystko inne sprawia, że nie znajdzie się tu nic więcej, co mogłoby utrzymać uwagę widza na dłużej. Opowiadana z trzech perspektyw historia tylko pozornie jest wciągająca, intrygująca i wytryśnie na koniec zwrotem akcji. Podejrzewam, że w głowie autorów było przekonanie, że na koniec seansu widz krzyknie: „o kurwa!”, ale niestety nie potrafili tej swojej zaskakującej historii przedstawić tak, żeby do tego doszło. Na dobrą sprawę przez większość filmu nie wiadomo o co w nim chodzi i dokąd zmierza. Wizualne fajerwerki nie wystarczą, szczególnie że pomimo wszystkich tych pochwał, wciąż są to wizualne fajerwerki na polską miarę. To jest Miś na skalę naszych możliwości. Zupełnie wystarczający przy dobrej historii, która od początku wciągnie i do końca nie wypuści ze swoich szponów. Ale nie przy marnym scenariuszu, który ma do zaoferowania Ja teraz kłamię.

(2387)

Film Ja teraz kłamię znajduje się w tym nieszczęsnym położeniu, że oto jego recenzję pisze koleś, któremu do szczęścia nie wystarczą niewątpliwe wartości produkcyjne. Co z tego, że Ja teraz kłamię wygląda wyjątkowo w porównaniu do reszty dokonań polskiej kinematografii współczesnej, kiedy fabularnie leży, kwiczy i nudzi? Recenzja filmu Ja teraz kłamię. O czym jest film Ja teraz kłamię Nienazwane miasto, nieokreślony czas. Bohaterowie, którzy mówią po polsku, ale wcale nie muszą być Polakami. Hitowy program telewizyjny, w którym celebryci piorą swoje brudy przed tysiącami widzów. Aby wygrać i zdobyć nagrodę pieniężną, gotowi są przyznać się do wszystkiego. Powiedzieć prawdę…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Troje celebrytów bierze udział w kontrowersyjnym show w nadziei na zwycięstwo i zainkasowanie solidnego zastrzyku gotówki. Wizualnie jest to dzieło, jakiego polskie kino nie widziało od dawna. Choć groziło katastrofą, broni się pod tym względem. Fabularnie jednak usypia po pół godzinie i nie zamierza podawać respiratora.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.