Mile 22 (2018), reż. Peter Berg.
Mile 22 (2018), reż. Peter Berg.

Mile 22. Recenzja filmu Petera Berga

Często z grubsza przewidzisz to, co spotka cię na ekranie. W przypadku ostatnich filmów Petera Berga było o to trudno. Dzień patriotów wyglądał na kiszkę, a okazał się bardzo porządnym filmem. Niestety w przypadku Mile 22 jest na odwrót. Recenzja filmu Mile 22.

O czym jest film Mile 22

James Silva (Mark Wahlberg) to członek elitarnego oddziału specjalnego CIA, tak tajnego jak tylko się da. Silva i jego ludzie wkraczają do akcji, gdy potrzeba największych i najbardziej sprytnych badassów i załatwiają problem. Przeważnie. Ich ostatnia akcja poszła nie po myśli przełożonych, w wyniku czego zaginęło trochę radioaktywnego cezu. Kilkanaście miesięcy później Silva, Alice (Lauren Cohan), Sam (Ronda Rousey) oraz reszta oddziału stacjonuje w Indonezji. Ich kolejnym zadaniem, kierowanym z bliżej nieokreślonej kwatery głównej przez Bishopa (John Malkovich), jest przetransportowanie na lotnisko niejakiego Li Noora (Iko Uwais). To glina, który jest w posiadaniu bardzo cennych informacji. Oraz kodu potrzebnego do ich odcyfrowania. Zgadza się podzielić kodem z CIA, jeśli zapewnią mu bezpieczny przelot do Stanów. Gra, w którą wmieszani są również skorumpowani indonezyjscy politycy, warta jest świeczki na tyle, że operacja otrzymuje zielone światło. Do pokonania tytułowe 22 mile. Droga nie będzie łatwa, a strzały będą padać z każdej strony.

Recenzja filmu Mile 22

Cokolwiek nie napisze się o filmie Peter Berga Mile 22, wszystko sprowadzi się do najstarszego na świecie błędu popełnianego przez produkcje z gatunku kina akcji. Nadmiaru ambicji. Wiele razy na łamach Q-Bloga padło już zgodne z prawdą stwierdzenie, że nikt nie oczekuje cudów fabuły po filmach, w których wartością nadrzędną jest rozpierducha. Podobnie jest z Mile 22, który zamiast skupić się na rozpierdusze, próbuje na nowo wymyślić koło. Po co? Masz zarys fabuły wzięty z 16 przecznic, masz Iko Uwaisa – skup się na tym, żeby przez 90 minut zapewnić akcję non stop z pomysłowymi scenami śmierci i dobrze zaplanowanymi nawalankami i strzelankami. Niczego więcej nie potrzeba, widzowie dla tego właśnie oglądają twój film.

Peter Berg kombinuje jak koń pod górę, by dodać do tego prostego przepisu coś więcej. Przede wszystkim za dużo pary wkłada w głównego bohatera granego przez Marka Wahlberga. Zamiast się dobrze strzelać, to Silva jest geniuszem (układa puzzle z setek jednolicie białych kawałków, gdyby ktoś miał wątpliwości), ma trudny charakter i gada cały czas, żeby nikt nie zapomniał o jego elokwencji. Wahlberg wypluwa z siebie lawiny słów, które nikogo nie obchodzą, bo każdy czeka aż Wahlberg zacznie wypluwać amunicję z karabinu maszynowego. Lauren Cohan zamiast się strzelać ma jakieś zupełnie niepotrzebne prywatne problemy, rysem charakterologicznym Johna Malkovicha jest to, że chodzi w tenisówkach (Malkovich, nie rys :P), a Ronda Rousey po raz milionowy została niewykorzystana. Jedynym promykiem lepszego filmu pozostaje Iko Uwais, który w charakterystyczny dla siebie brutalny sposób szybko udowadnia, że żadnej eskorty nie potrzebuje i że to raczej on będzie eskortował resztę.

Jest w filmie Mile 22 sporo akcji, ale powinno być jej więcej i powinna ona być lepsza. Przydałby się tu film na poziomie remake’u Ataku na Posterunek 13, trzymający w napięciu, wartki, który nie nudzi za bardzo oddalając się od swojej esencji.

Połączenie kina akcji z thrillerem szpiegowskim wyszło jak większość takich połączeń. Osobno każdy z takich filmów miałby szansę (udowadniają to rozpierduchy Iko Uwaisa oraz zakończenie filmu), razem wyszedł ani pies ani wydra.

(2212)

Często z grubsza przewidzisz to, co spotka cię na ekranie. W przypadku ostatnich filmów Petera Berga było o to trudno. Dzień patriotów wyglądał na kiszkę, a okazał się bardzo porządnym filmem. Niestety w przypadku Mile 22 jest na odwrót. Recenzja filmu Mile 22. O czym jest film Mile 22 James Silva (Mark Wahlberg) to członek elitarnego oddziału specjalnego CIA, tak tajnego jak tylko się da. Silva i jego ludzie wkraczają do akcji, gdy potrzeba największych i najbardziej sprytnych badassów i załatwiają problem. Przeważnie. Ich ostatnia akcja poszła nie po myśli przełożonych, w wyniku czego zaginęło trochę radioaktywnego cezu. Kilkanaście miesięcy…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Agenci CIA eskortują ważnego informatora przez miasto, w którym wszędzie czyhają na nich niebezpieczeństwa. Iko Uwais robi swoje, ale nikt nie dotrzymuje mu tu kroku, więc film do obejrzenia jedynie na przewijaniu.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.