303. Bitwa o Anglię, Hurricane: Squadron 303 (2018), reż. David Blair.
303. Bitwa o Anglię, Hurricane: Squadron 303 (2018), reż. David Blair.

303. Bitwa o Anglię. Recenzja filmu Hurricane: Squadron 303

Historia kina zna wiele przypadków dwóch podobnych tematycznie filmów, jakie trafiły do kin w jednym okresie. Armageddon, Dzień zagłady, Wulkan, Góra Dantego itd. Tym razem padło na dwa filmu o dzielnych polskich lotnikach z Dywizjonu 303. Można je rozpoznać po tym, że w jednym gra Marcin Dorociński i Ramsay z Gry o tron, a w drugim Maciej Zakościelny i Piotr Adamczyk. Dzisiaj o tym pierwszym. Recenzja film 303. Bitwa o Anglię.

O czym jest film 303. Bitwa o Anglię

Rok 1940. Jan Zumbach (Iwan Rheon) poprzez terytorium okupowanej Francji próbuje przedostać się do Wielkiej Brytanii. Z sukcesem. Na miejscu dołącza do grupy polskich lotników na wygnaniu, którzy chcą wojować ze szkopami, ale nikt im na to nie pozwala. Równocześnie o uznanie polskiej myśli lotniczej ubiega się Witold Urbanowicz (Marcin Dorociński), który wystarczająco dobrze operuje językiem angielskim, by ktoś chciał go wysłuchać. I Jan i Witek mają tyle szczęścia, że niemieckie myśliwce i bombowce zaczynają opanowywać niebo nad Wielką Brytanią, a Angole nie są w stanie ich powstrzymać. Jak trwoga to do Polaka. Zanim jednak nasze asy przestworzy wsiądą w myśliwce, wcześniej czeka ich przeszkolenie pod okiem niejakiego Johna Kenta (Milo Gibson). Wkrótce dane im będzie ruszyć do boju, a także złamać parę angielskich serc, między innymi niejakiej Phyllis (Stefanie Martini).

Recenzja filmu 303. Bitwa o Anglię

Nie wiem do końca czemu, może mają jakieś wyrzuty sumienia czy coś, ale fakt faktem, że w ostatnich miesiącach brytyjskie kino zbliżone do telewizyjnego wzięło na warsztat nieznane zagranicznemu widzowi polskie historie. Najpierw opowiedzieli o mordzie w Katyniu – Katyń – Ostatni świadek – teraz opowiadają o dzielnym Dywizjonie 303. A polski dystrybutor sprytnie zadbał o to, by o filmie w reżyserii Davida Blaira było głośno także z okazji kolizji z polską produkcją o Dywizjonie 303 z Zakościelnym w roli głównej. Rozsądnie, bo bez tego dodatkowego i darmowego hype’u, 303. Bitwa o Anglię trafiłby chyba jednak od razu do telewizji.

Problem z telewizyjnymi filmami w kinie jest zawsze ten sam – są filmami telewizyjnymi. I choćbyś nie wiadomo jak kombinował, nie przeskoczysz mniejszego budżetu, który w filmie o powietrznych walkach myśliwców szczególnie rzuca się w oczy. Coś, co przejdzie w kameralnym dramacie, będzie kamieniem w bucie filmu, który powinien co najmniej być drugim Pearl Harbor. I takim kamieniem jest w filmie 303. Bitwa o Anglię. Brakuje tu rozmachu, bez którego film Blaira dużo traci na wartości.

Są jednak i dobre wiadomości. 303. Bitwa o Anglię jest filmem lepszym niż ww. Ostatni świadek. Może to i niewiele, ale cieszy, że seans nie boli i wchodzi gładko, jeśli tylko zaakceptuje się, że nie jest to wielkie kino, a skromny film, którego autorzy pewnie mieli dobre intencje. Szkoda, że bez rozmachu nie dotrą z tymi intencjami do nikogo poza polskim widzem spragnionym seansów o naszych rodzimych herosach. Choć gra tu syn Mela Gibsona, 303. Bitwa o Anglię nie jest filmem, który rozsławi na cały świat bohaterskich pilotów z Polski.

Film 303. Bitwa o Anglię krytykować jest prosto. Kanciaste momentami polskie dialogi (dziwią ze względu na obecność polskich aktorów, którzy powinni zwrócić uwagę na niektóre wypowiedzi), dubbing Ramseya, do którego można się przyzwyczaić, ale gdy zabrzmi po przerwie znów trzeba przyzwyczajać się od nowa, słabe walki powietrzne, których 50% to zbliżenie na pilota w kokpicie – to wszystko ułatwia rzucanie kamieniami w dzieło Blaira. Reżyserowi nie udało się też opowiedzieć historii Dywizjonu 303 w taki sposób, żeby widz poczuł, z jakim heroizmem ma do czynienia. Gdyby nie informacje podane na końcu, trudno byłoby wyczuć, dlaczego jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym. Ich bojowa historia kończy się właściwie w środku, a powojenne losy nie dają tak po mordzie jak mogłyby. Chyba można było opowiedzieć prawdziwą historię dużo lepiej. A tak to pozostaje film o pilotach, którzy trochę polatali, trochę postrzelali, a potem jeździli taksówką.

Ale to nasze swojskie i sympatyczne chłopaki, co pozwala na sympatię pod adresem filmu, na którego seans spokojnie sobie poczekajcie do domu. Więcej wniosków pewnie będzie można wyciągnąć po premierze konkurencji.

(2163)

Historia kina zna wiele przypadków dwóch podobnych tematycznie filmów, jakie trafiły do kin w jednym okresie. Armageddon, Dzień zagłady, Wulkan, Góra Dantego itd. Tym razem padło na dwa filmu o dzielnych polskich lotnikach z Dywizjonu 303. Można je rozpoznać po tym, że w jednym gra Marcin Dorociński i Ramsay z Gry o tron, a w drugim Maciej Zakościelny i Piotr Adamczyk. Dzisiaj o tym pierwszym. Recenzja film 303. Bitwa o Anglię. O czym jest film 303. Bitwa o Anglię Rok 1940. Jan Zumbach (Iwan Rheon) poprzez terytorium okupowanej Francji próbuje przedostać się do Wielkiej Brytanii. Z sukcesem. Na miejscu dołącza…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Polscy lotnicy tworzący Dywizjon 303 ruszają do powietrznego boju o Anglię. Przyzwoity film, który ani przez chwilę nie jest odpowiedzią na marzenia o wielkim kinie, które rozsławi na cały świat polskie bohaterstwo.

6 odpowiedzi

  1. Wziąłbyś zaczął recenzować jakieś mało kojarzone tytuły ale DOBRE, żeby człowiek wiedział co sobie w necie wyszukać, a nie jakieś liche telewizyjne produkcje na siłę wprowadzane do kin.
    Jeden tytuł do recenzji podpowiem – „Upgrade”, resztę sobie sam szukaj. ;P

  2. Quentin

    Widziałem w zeszłym tygodniu, recka jakoś koło piątku pewnie ;P

  3. To już za późno, reckuj coś czegom nie widział 😛

  4. The Package se na Netfliksie obejrzyj.

  5. Komedię ze średnią 5,5 na imdb wyreżyserowaną przez kolesia co się zowie Jake Szymanski? Really? 😛

  6. Quentin

    Ić pan fchuj. Najpierw jęczysz o mało kojarzone dobre tytuły, a potem wydziwiasz ;P.

    Ryli, ja się uśmiałem :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.