Podatek od miłości (2018), reż. Bartłomiej Ignaciuk.
Podatek od miłości (2018), reż. Bartłomiej Ignaciuk.

Podatek od miłości. Recenzja polskiej komedii romantycznej

Wszystkich oczekujących na recenzję z gatunku: oto kolejne romantyczne tefałenowskie żówno – muszę zmartwić. Podatek od miłości nie jest złym filmem. A przynajmniej do momentu, w którym fabuła rozłazi się w szwach prowadząc do błyskawicznego i kiepskiego finału. O ile w ogóle można to nazwać finałem. Recenzja filmu Podatek od miłości.

O czym jest film Podatek od miłości

Klara (Aleksandra Domańska) to ambitna pracownica urzędu kontroli skarbowej. Razem z koleżanką Agnieszką (Roma Gąsiorowska) są postrachami kombinatorów i szczególnie zagrażających budżetowi państwa podstępnych piekarzy wożących się quadami. Kolejnym celem do capnięcia jest Marian (Grzegorz Damięcki), w którego papierach znalazły się jakieś nieścisłości. Szybka konsultacja ze stołecznymi prawnikami przynosi Marianowi hiobowe wieści. Jeśli szybko czegoś nie wymyśli, będzie musiał zapłacić zaległych pół miliona podatków. Kwota to dla Mariana zbyt duża, żeby tak po prostu machnąć na nią ręką. Idąc za podszeptem jednego z ww. prawników, Marian zgłasza urzędowi, że jest prostytutem, a co za tym idzie, jego podatki nie obowiązują (mógł też powiedzieć, że jest księdzem, to by dopiero była intryga!). Klara w to nie wierzy i zaczyna śledzić Mariana, który szybko spotyka się z kilkoma kobietami i trochę wskazuje na to, że może nie kłamał. Oprócz skarbowego śledztwa, Klara ma na głowie także chrzest kogoś tam, nie wiadomo kogo, w rodzinnym Kołobrzegu, na który miała przyjechać ze swoim chłopakiem Arturem (Tomasz Włosok). Jest jednak problem, bo wcześniej wyrzuciła nieroba hipstera na kopach z domu. Niespodziewaną pomoc oferuje Marian, który dawno zorientował się, że ma ogon. Proponuje, że pojedzie z Klarą udając przed rodzicami (Zbigniew Zamachowski, Ewa Gawryluk) jej chłopaka.

Recenzja filmu Podatek od miłości

Nie chcę pisać, że w polskiej komedii (romantycznej) coś drgnęło, ale być może coś zaczęło do jej twórców docierać. Niedawny film Gotowi na wszystko. Exterminator udowodnił, że dobrymi bohaterami takiej komedii mogą być zwykli ludzie mieszkający w zwyczajnych miasteczkach, a Podatek od miłości podąża tym samym tropem. Co prawda akcja filmu dzieje się w Warszawie, a jej bohaterka jeździ Mini Cooperem, ale wiemy z poprzednich dokonań polskiej kinematografii, że taki punkt wyjścia mógłby posłużyć high-life’owi rodem co najmniej z Monako. Tak nie jest, Podatek od miłości trzyma się rzeczywistości nie pozwalając sobie na za duże bujanie w obłokach wyobraźni.

Inną zaletą filmu Podatek od miłości jest to samo, co znów było zaletą Exterminatora. Okazuje się, że da się u nas nakręcić film bez Karolaka i Adamczyka, więcej, będzie to film aktorsko udany. Główna dwójka Damięcki/Domańska sprawdza się bardzo dobrze tworząc sympatyczne postaci, które można polubić.

Temu polubieniu głównych postaci pomaga też fakt, że zarówno Klara jak i Maniek dostają większość czasu ekranowego przez co jest tego czasu wystarczająco dużo, by oni sami zdążyli się poznać, polubić itd. Na ich szczęście nie ma w filmie Podatek od miłości denerwujących wątków pobocznych, które niczemu nie służą (jak uberżenujący wątek z Karolakiem w Narzeczonym na niby – wiszę Wam recenzję) i fabuła nie zbacza w niepotrzebne rejony. Napalony szef Klary, Ryszard (niezły Michał Czernecki) jest niezbędny fabule, ale poza nim i siostrą Mańka (Anna Smołowik) reszta postaci znika szybciej niż zdąży się pojawić. I jest to zarówno plus, jak i minus filmu Podatek od miłości, bo raz: aż prosiłoby się więcej scen w Kołobrzegu z Zamachem i Gawryluk, a dwa: wszystkie te widoczne w zwiastunie Rosati, Różdżka, Wolszczak i Popławska niepotrzebnie wprowadzają widza w błąd, że to kolejna TVN-owska pierdoła napakowana gwiazdami. Ich występ w większości ogranicza się do dwóch zdań tekstu.

Udaje się filmowi Podatek od miłości stworzyć sympatyczny klimat starszych, polskich komedii pokroju Och, Karola, a pierwsza połowa filmu jest więcej niż udana. Humor sytuacyjny bawi, odzywki śmieszą, bohaterowie nie są układankami z origami, a postaci w tle potrafią być zabawne (brawa dla pani od sztuczek magiczek na dziecięcym przyjęciu). Trochę jedynie przeszkadza – przynajmniej mi – że niezrozumiale zostało przedstawione to, co w ogóle zmalował skarbowo Marian. Niewiele z tego skumałem. Każdy kto widział choć jedną komedię romantyczną wie jak się to wszystko rozgrywa. Poznają się, nie lubią, polubiają, pokochują, coś się pieprzy… i właśnie w tym momencie pieprzy się Podatek od miłości. Najpierw Klara ma jakieś bezpodstawne wąty o sprawę z przeszłości, a potem reżyser postanawia pokazać widzowi streszczenie zakończenia. Szkoda.

(2355)

Wszystkich oczekujących na recenzję z gatunku: oto kolejne romantyczne tefałenowskie żówno - muszę zmartwić. Podatek od miłości nie jest złym filmem. A przynajmniej do momentu, w którym fabuła rozłazi się w szwach prowadząc do błyskawicznego i kiepskiego finału. O ile w ogóle można to nazwać finałem. Recenzja filmu Podatek od miłości. O czym jest film Podatek od miłości Klara (Aleksandra Domańska) to ambitna pracownica urzędu kontroli skarbowej. Razem z koleżanką Agnieszką (Roma Gąsiorowska) są postrachami kombinatorów i szczególnie zagrażających budżetowi państwa podstępnych piekarzy wożących się quadami. Kolejnym celem do capnięcia jest Marian (Grzegorz Damięcki), w którego papierach znalazły się jakieś nieścisłości.…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Aby oszukać kontrolerkę skarbową, Maniek zaczyna udawać prostytutkę. Do połowy udana polska komedia romantyczna z fajnymi głównymi bohaterami. Potem się posypało.

5 odpowiedzi

  1. Zgadzam się ze wszystkim.

  2. Jest „przynajmniej mi” powinno być „mnie”

  3. Beznadziejny film. Nie bylo sie z czego smiac (moze w trzech miejscach). Bardzo przereklamowany.

  4. Zgadzam się z recenzja. Niemogę powiedzieć ze to slaby film bo tak niejest mniej wymagający będą nawet napewno zadowoleni zjegi zobaczenia ale duu nie urywa. Taka spokojna komedyjka chociaż są i chwile kiedy wszyscy wybuchają gromkim śmiechem

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.