I tak cię kocham, The Big Sick (2017), reż. Michael Showalter.
I tak cię kocham, The Big Sick (2017), reż. Michael Showalter.

I tak cię kocham. Recenzja filmu The Big Sick

Nie mam pojęcia czy to czysty przypadek, nos do scenariuszów czy jeszcze coś zupełnie innego, ale niespodziewanie Zoe Kazan wyrasta na aktorkę, która może zastąpić Meg Ryan na stanowisku etatowej dziewczyny z sąsiedztwa obsadzanej w najlepszych komediach romantycznych. Jest w tym stwierdzeniu sporo ale, ale na ale przyjdzie czas później. Recenzja filmu I tak cię kocham.

O czym jest film I tak cię kocham

Kumail Nanjiani (Kumal Nanjiani) jak przystało na każdego, kto chce zrobić karierę w komedii, nocami występuje ze swoim stand-upem na deskach klubu komediowego, a w pozostałym czasie jeździ na Uberze i wyrywa laski. Taka ścieżka kariery nie podoba się jego rodzicom, którzy woleliby, aby został prawnikiem. Więcej. Kumail pochodzi z tradycyjnej pakistańskiej rodziny, która wymaga od syna, by kontynuował te tradycje. A to oznacza m.in. zgodę na aranżowane małżeństwo i poślubienie wybranej przez rodziców Pakistanki. Matka co i rusz podstawia mu pod nos nowe panny, ale Kumailowi bliżej do typowego Amerykanina niż Pakistańczyka. Owszem, występuje na scenie z monodramem, w którym przybliża temat Pakistanu, ale traktuje go raczej jako źródło do żartów. Podobnie jak islam, do wyznawania którego zmuszają go rodzice. Kumail jest rozdarty, bo choć mieszka sam i może robić, co chce, to jednak kocha starych i nie chciałby, aby go wydziedziczali. A do tego coraz bliżej, gdy podczas jednego z występów poznaje Emily (Zoe Kazan). Szybko lądują w łóżku, wyznają sobie, że nie interesuje ich stały związek i oczywiście zaczynają spotykać się coraz częściej. Wszystko układa się znakomicie, choć Kumaila dręczy, że nie powiedział rodzicom o amerykańskiej dziewczynie i nie wie, jak to zrobić. Zanim jednak znajdzie rozwiązanie problemu, Emily dowiaduje się, że ukochany ukrywa ją przed rodziną i dochodzi do wniosku, że tylko się nią zabawił. I byliby się być może już nigdy nie spotkali po tym, jak postanawia go rzucić, ale zrządzenie losu wpycha ich jeszcze raz na swoją drogę. Emily ląduje w szpitalu, a Kumail w oczekiwaniu na przybycie jej rodziców (Holly Hunter, Ray Romano) będzie musiał podjąć decyzję, która może zaważyć na życiu dziewczyny.

Recenzja filmu I tak cię kocham

I tak cię kocham w reżyserii Michaela Showaltera widziałem już dwa razy i muszę przyznać, że drugi seans był trochę mniej satysfakcjonujący od pierwszego. Z jednej strony nie powinno to zupełnie dziwić, bo odpadł element niewiedzy, ale z drugiej swoje ulubione komedie romantyczne oglądam po kilka razy i mi się nie nudzą. Wniosek więc jest prosty: I tak cię kocham nie jest materiałem na ponadczasową komedię romantyczną. Choć biorąc pod uwagę konkurencję z ostatnich miesięcy, a raczej jej brak, zdecydowanie wybija się poziomem oferując inteligentny film, który chce być czymś więcej niż błahym komromem.

Tyle tylko, że mam wrażenie, że w momentach dramatycznych nie sprawdza się już tak dobrze, jak w pozostałej reszcie. Kiedy iskrzy humorem wynikającym ze zderzenia dwóch światów (Amerykanka/Pakistańczyk, chłopak/rodzice dziewczyny) czy przede wszystkim ze zwykłych sytuacji, które przerabiały wszystkie pary, wtedy ogląda się go najlepiej. Kumail nie jest najlepszym aktorem, co trochę przeszkadza, a trochę nie, bo jakoś podświadomie oczekuje się po Pakistańczyku, żeby był nieporadny (rasistowskie stereotypy, wiem), ale Zoe jest uroczo urocza i nadrabia wszystkie aktorskie braki partnera. A ich słowne przepychanki napędzają machinę naprawdę zabawnej komedii. Później miejsce Emily zastępują jej rodzice ze swoimi problemami i znów sytuacja się powtarza. Wisząca gdzieś z boku tytułowa choroba sprawia wrażenie wepchniętej na siłę dla dramatyzmu, a nawet niepotrzebnej.

Być może odzywa się tu moja sympatia do Indii, ale wydaje mi się, że wystarczyło odpuścić chorowanie – nawet, jeśli film oparty jest na faktach, cóż to przeszkadza – i pociągnąć temat różnic kulturowych, czego jest tu za mało. Emily nie ma okazji poboksować się z rodzicami Kumaila i chyba szkoda. Z jednej strony poszłoby to w sztampę, bo przecież tego byśmy się spodziewali po filmie z takim punktem wyjścia, ale z drugiej, czy naprawdę choroba głównej bohaterki dodała filmowi dramatyzmu i wartości? Była OK, jeśli można tak o niej powiedzieć. A jeśli najbardziej śmiejemy się z dziewiętnastu najlepszych ludzi, którzy zginęli 11 września, to również wiele mówi o tym, w których momentach I tak cię kocham jest najlepszy.

Nie zmienia to faktu, że I tak cię kocham warto obejrzeć. Ocenę zostawiam taką, jak po pierwszym seansie, choć za drugi dałbym już oczko niżej. Zoe Kazan życzę zaś tego, żeby dalej miała nosa do komromów, choć w sumie nie wiadomo czy w ogóle go ma. Na razie zagrała w świetnym Słowie na M. i bardzo dobrym I tak cię kocham, ale na sensowniejsze wnioski trzeba będzie jeszcze poczekać.

(2343)

Nie mam pojęcia czy to czysty przypadek, nos do scenariuszów czy jeszcze coś zupełnie innego, ale niespodziewanie Zoe Kazan wyrasta na aktorkę, która może zastąpić Meg Ryan na stanowisku etatowej dziewczyny z sąsiedztwa obsadzanej w najlepszych komediach romantycznych. Jest w tym stwierdzeniu sporo ale, ale na ale przyjdzie czas później. Recenzja filmu I tak cię kocham. O czym jest film I tak cię kocham Kumail Nanjiani (Kumal Nanjiani) jak przystało na każdego, kto chce zrobić karierę w komedii, nocami występuje ze swoim stand-upem na deskach klubu komediowego, a w pozostałym czasie jeździ na Uberze i wyrywa laski. Taka ścieżka kariery…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Pochodzący z Pakistanu standupista, wbrew swojej mocno tradycyjnej rodzinie zakochuje się w sympatycznej Amerykance. Wołające o lepszego aktora w roli głównej sympatyczne kino udanie łączące humor z umiarkowanym dramatem.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.