Premiery kinowe weekendu 24-26.03.2017. Azyl [The Zookeeper's Wife] (2017), reż. Niki Caro.
Azyl [The Zookeeper's Wife] (2017), reż. Niki Caro.

Poszedłbym, odc. 168

Zeszły weekend kinowy nie doczekał się żadnego Poszedłbyma. Jak będzie tym razem?

Premiery kinowe weekendu 24-26.03.2017

Azyl [The Zookeeper’s Wife] (2017) Poszedłbym 

Poszedłbym, ale ostrożnie. Nie sądzę, żeby to było wielkie kino, ale zawsze ciekawie popatrzeć na Polskę oczami hollywoodzkich filmowców. Co zepsują, a czego nie, czy umieszczą biało-czerwone opaski na tej ręce co trzeba czy nie itd. Trochę też powstrzymują mnie te zwierzaki nieszczęsne, obawiam się, że znowu się okaże, że bardziej przejmuję się ich losami niż ludzi. Dlatego m.in. wciąż nie mogę się zabrać za Białego Boga.

Nie wiem też po co Chastain stara się mówić z polskim akcentem, kiedy nie mówi. A nawet gdyby mówiła to i tak bez sensu i już dawno powinni się w filmach wyleczyć z czegoś takiego. Albo się uczcie języka, albo mówcie po angielsku. Widz zrozumie, że to nie takie hop siup nauczyć się mówić po polsku, poza tym nikt by wtedy tego nie chciał oglądać.

Life (2017) Nie poszedłbym 

Dobra, widzę, że pierwsze recenzje są z grubsza pozytywne, ale serio, co choćby ćwierćzaskakującego mogłoby czekać na mnie w całym filmie? Być może zwiastun, byłoby dziwne, nie zdradza wszystkiego i w tym należy szukać nadziei, ale jeśli zdradza to ja już ten film widziałem w tylu odmianach, że kolejna mi w kinie niepotrzebna. Skrzyżowanie Grawitacji z Alienem mówią, OK, widzę, ale co z tego? Kosmita będzie ganiał ubranego w kombinezon człowieka na zewnątrz statku kosmicznego? Nawet sobie wyobraziłem już jak biegną w kosmosie.

Węszę przeciętniaka. Dobra obsada oczu mi nie zamydli, tak samo jak dodana na początku wesoła melodia, która ma wmówić widzowi, że to będzie również bardziej popkornowa historia niż dumanie nad kondycją człowieczeństwa i biologiczną budową Marsjanina.

Power Rangers (2017) Nie poszedłbym 

Film i tak osiągnął już swój sukces i wygląda dużo lepiej niż plastikowy pierwowzór, którego istnienie i powodzenie zawsze było dla mnie zagadką. I wystarczy tych sukcesów. Katastrofy nie przewiduję, ale też nie przewiduję niczego, co mogłoby się spodobać komuś więcej niż tylko małolatom. Plastikowy target zresztą jest jasny i nie ma się co więcej nad tym rozwodzić. Jaki target, taki film.

Baba Jaga [Don’t Knock Twice] (2016) Nie poszedłbym 

Jak można tak skrzywdzić film i dać mu Babę Jagę w tytule? Jeszcze nic nie wiesz o filmie, a już jesteś do niego uprzedzony. BABA JAGA POWRACA! Można się zesrać, ale ze śmiechu.

Problem z filmami, które wyglądają jak setki innych filmów jest taki, że wyglądają jak setki innych filmów. Szczególnie w horrorze taki brak jakiejkolwiek oryginalności boli najbardziej. Nie ma złudzeń, że wszystko już w horrorze było, dlatego w horrorach nie spodziewam się niczego nowego, ale zupełnego braku oryginalności nie jestem w stanie wybaczyć.

Amok (2017) Poszedłbym 

Wbrew temu co tu wypisują, historia Bali nie wstrząsnęła całą Polską, bo mną nie wstrząsnęła :P. Chyba nigdy o niej nie słyszałem do czasu pierwszych newsów o realizacji High True Crimes z Carreyem. Niestety jego seans na WFF-ie przepadł mi przez chorobę, więc dalej niewiele wiem o sprawie. Dla Amoku to lepiej, bo wygląda w porządku i wzbudza ciekawość tego, czy nasi znów nie poradzili sobie z thrillerem. Rozum nakazuje ostrożność i warto o tym pamiętać wybierając się do kina. O ile jakieś je zagra, bo procesy miały być siakieś i inne takie.

Swoją drogą zawsze w tego typu historiach przypomina mi się Nagi instynkt i sharonstone’owe: myśli pan, że jestem na tyle głupia, żeby zabijać kogoś w taki sam sposób, jak opisałam to w mojej książce?

Ostatnie dni miasta [Akher Ayam El Madina] (2016) Nie poszedłbym 

Gładko przechodzimy do standardowego w Poszedłbymach segmentu filmów festiwalowych, które podobno grają w kinach, ale nigdzie ich nie można znaleźć i na które Nie poszedłbym, ale obejrzał je w domu. Europejskich thrillerów, o których nikt nie słyszał. Również europejskich filmów familijnych i obowiązkowej animowanej pierdoły. Co tydzień eksplorujemy ten sam segment.

W przypadku filmu Ostatnie dni miasta jest fifty/fifty, jeśli chodzi o moją gotowość do jego obejrzenia. Podejmuje ciekawy temat, ale melancholijna forma do mnie nie przemawia. Obawiam się, że szybko zacząłbym chrapać.

Cienie [La mécanique de l’ombre] (2016) Nie poszedłbym 

Są takie filmy, o których po prostu wiesz, że Siódemki nie przeskoczą i tyle. Może będą Siódemką, bardziej prawdopodobne, że będą Szóstką, ale niezależnie od tego wiesz, że kina nie są dla ciebie miejscem na takie filmy. Cienie świetnie wpisują się w ten rodzaj kina.

Duval (François Cluzet), alkoholik będący na odwyku, bezskutecznie poszukuje pracy po przeżyciu załamania nerwowego. Pewnego dnia do mężczyzny zwraca się tajemnicza organizacja szpiegowska z propozycją stenografowania prywatnych rozmów telefonicznych. Duval przyjmuje ofertę. Odsłuchanie kasety numer 6 przerywa monotonię wykonywanego zajęcia. Bohater zostaje wplątany w polityczną intrygę na najwyższym szczeblu państwowym. (Opis dystr.)

Sonia [Siv sover vilse] (2016) Nie poszedłbym 

Kurde, dziewczynka chodzi po domu i spotyka różne zwierzęta. Nie lepiej skoczyć do zoo niż do kina?

Zając Max ratuje Wielkanoc [Die Häschenschule – Jagd nach dem goldenen Ei] (2017) Nie poszedłbym 

Przepis jest prosty. Bierzesz nędzny film animowany, zatrudniasz Piotra Adamczyka, żeby zrobił dubbing. Profit.

Żal mi ludzi, którzy się na to dadzą naciągnąć.

Odpowiedź

  1. @Life – co choćby ćwierćzaskakującego mogłoby czekać na mnie w całym filmie?

    Chyba tylko twist jak z ostatniego filmu Pana Od Twistów –
    http://movieweb.com/life-movie-2017-director-writers-venom-prequel-theory/

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.