Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Zwierzęta nocy [Nocturnal Animals] (2016), reż. Tom Ford.
Zwierzęta nocy [Nocturnal Animals] (2016), reż. Tom Ford.

Zwierzęta nocy. Recenzja filmu Nocturnal Animals

Zwierzęta nocy miały wszystko, by być filmem z takiego mojego kolejnego prywatnego gatunku co to zbieram się miesiącami do obejrzenia, bo coś, nawet nie wiem do końca co, mi w nim nie pasuje, a potem go oglądam i sobie myślę: kurde, czemu ja tyle zwlekałem z seansem? Tak w przeszłości było m.in. z Prawdziwym romansem czy Polowaniem na Czerwony Październik. Czy Zwierzęta nocy również należą do tego gatunku? Recenzja filmu Zwierzęta nocy.

O czym jest film Zwierzęta nocy

Susan Morrow (Amy Adams) wydawałoby się, że jest kobietą spełnioną. Zrobiła karierę, zajmuje się tym, czym się interesuje, czyli prowadzi galerię sztuki. ĄĘ i towarzystwo w smokingach każdego wieczora, rauty i szampan. Ma też przystojnego męża – pełny pakiet. Tyle, że w tym szczęśliwym obrazku kryje się kilka rys. Przede wszystkim Susan wydaje się samotna i nieszczęśliwa. Nie sypia po nocach, a męża podejrzewa o romans. Dobrze się jednak składa z tą bezsennością, bo pocztą przychodzi jej powieść napisana przez jej byłego męża Edwarda (Jake Gyllenhaal). Z dedykacją dla Susan, która od razu zwraca jej uwagę i nasza galerniczka zagłębia się w lekturze. Książka opowiada o małżeństwie (w roli żony moje odkrycie ostatnich tygodni Isla Fisher) z córką, która podróżując przez Teksas natyka się na trzech niezbyt miłych Teksańczyków (wśród nich Aaron Taylor-Johnson). Wyraźnie szukający zwady młodzieńcy są coraz bardziej natarczywi i porywają kobiety zostawiając bezsilnego Tony’ego (również Jake Gyllenhaal), który zamiast je ratować, kryje się niczym szczur i dekuje w przydrożnym motelu. Następnego dnia zgłasza zaginięcie zony i córki, a sprawę przejmuje detektyw Bobby (Michael Shannon)… Susan czyta książkę z rosnącym przerażeniem w związku z brutalnością fabuły.

Recenzja filmu Zwierzęta nocy

Otóż nie, Zwierzęta nocy nie są filmem z zajawionego we wstępie gatunku. Po seansie i w jego trakcie potwierdzały się raczej wrażenia, jakie miałem po obejrzeniu zwiastuna filmu Zwierzęta nocy, czyli: OK, fajnie, ale o co tyle zachodu? Nie wiem o co, bo choć Zwierzęta nocy to dobry film, to niczym specjalnie nie różni się od podobnych mu filmów o złych ludziach czyhających na porządnych obywateli w zadupiach bez zasięgu komórkowego.

Zwierzęta nocy są filmem przemyślanym, dobrze skonstruowanym i jasno i klarownie przedstawionym pomimo trudności wynikających z połączenia trzech planów czasowych: teraźniejszości Susan, jej przeszłości z Edwardem oraz wydarzeń z książki, które oglądamy tu najczęściej. Czytelna jest również przemycona w filmie metafora, o której sensie widzę dyskutują na Filmwebie w najlepsze tak jakby coś było niejasne. Tyle tylko, że Zwierzęta nocy nie wzbudziły we mnie żadnych większych emocji i myślę, że z całego tego zamieszania z książką specjalnie nic wielkiego nie wynika. Wiadomo oczywiście po co i na co powstała, ale trochę to zbyt monumentalna zemsta w stosunku do winy. Zupełnie jakby autor książki wiedział, że zrobią z tej historii film i tylko dlatego ją napisał, a nie, żeby odegrać się na byłej. Bo gdyby chciał tego drugiego, to pewnie wystarczyłoby chwilę pogadać jak Casey Affleck z Michelle Williams w Manchester by the Sea.

Przesadą jest również wspominana tu i tam brutalność filmu Zwierzęta nocy, bo ta nie jest wcale większa od przeciętnego brutalnego hollywoodzkiego filmu. Podsumowując, po prostu większość rzeczy jest tu na swoim miejscu i Tom Ford fajnie sobie wszystkie elementy układanki poskładał w przemyślaną całość, ale ładunku emocjonalnego żadnego nie odczułem. Może dlatego, że wszystko co brutalne itp. to tylko książkowa fikcja (żaden to spoiler, z takiego punktu widzenia się to ogląda przez większość filmu), więc czemu mam się nią emocjonować? Rozumiem wewnętrzne przemiany bohaterów itp. w czym wydatnie pomagają dobrzy aktorzy, ale mam wrażenie, że to takie trochę wybranie się ze strzelbą na wróble.

Najlepszy zaś w filmie Zwierzęta nocy jest Michael Shannon, który po prostu został stworzony do takich ról jak tutaj.

(2190)

Zwierzęta nocy miały wszystko, by być filmem z takiego mojego kolejnego prywatnego gatunku co to zbieram się miesiącami do obejrzenia, bo coś, nawet nie wiem do końca co, mi w nim nie pasuje, a potem go oglądam i sobie myślę: kurde, czemu ja tyle zwlekałem z seansem? Tak w przeszłości było m.in. z Prawdziwym romansem czy Polowaniem na Czerwony Październik. Czy Zwierzęta nocy również należą do tego gatunku? Recenzja filmu Zwierzęta nocy. O czym jest film Zwierzęta nocy Susan Morrow (Amy Adams) wydawałoby się, że jest kobietą spełnioną. Zrobiła karierę, zajmuje się tym, czym się interesuje, czyli prowadzi galerię sztuki.…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Właścicielka galerii sztuki otrzymuje od byłego męża rękopis zadedykowanej jej brutalnej książki. Przyzwoity, mroczny thriller z metaforą, który nie wiedzieć czemu ma opinię dużo lepszego niż jest.

5 odpowiedzi

  1. Jedna uwaga – Isla Fisher gra córkę, a nie żonę :)

  2. Quentin

    Nie no, za stara na córkę (znaczy czyjąś córką to na pewno jest):). O ile nic nie popieprzyłem to córkę gra Ellie Bamber.

  3. frank drebin

    1. Chyba ci chińskie napisy za bardzo przeszkadzały 😉 Poczekaj na porządnego ripa jak ja.
    2. Panie, a gdzie ta Michelle Williams? Te „easter eggs” to chyba jedyny powód że tu zaglądam 😉

  4. Michelle zalinkowana jest, pewnie znowu z jakiegoś nohotlinka, nie mam tego jak sprawdzić wyszukując w guglu – jest grafika, linkuję ją i tyle, komu by się sprawdzać chciało :)

  5. W sumie mam podobne odczucia. Tzn. pod względem wykonania wszystko jest w porządku, momentami nawet znakomicie: zdjęcia i muzyka robią świetny klimat, aktorzy wypadają bez zarzutu (Shannon rządzi i oscarowa nominacja jest zasłużona) ale cała ta historia jest nieco nijaka. Chyba zbyt jasne są granice między książką a światem rzeczywistym, by bardziej się tym wszystkim emocjonować.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.