Kłamstwo [Denial] (2016), reż. Mick Jackson.
Kłamstwo [Denial] (2016), reż. Mick Jackson.

Kłamstwo. Recenzja filmu Denial

Dawno już nie było na ekranach kin jakiegoś porządnego filmu prawniczego. Skończyły się czasy Grishamów przenoszonych do kina z prędkością kawalkady ministra Macierewicza. I szkoda, bo nie ma to jak porządny thriller prawniczy. W panującej w tym gatunku posusze Kłamstwo na pierwszy rzut oka wydaje się jeszcze lepszym filmem niż jest. Na drugi rzut oka przychodzi jednak refleksja, że to tylko dobry film.

Kurde, co, całą recenzję już napisałem?? Nie ma! Choćbym miał pisać to samo. Recenzja filmu Kłamstwo.

O czym jest film Kłamstwo

Deborah Lipstadt (Rachel Weisz), amerykańska historyk i pisarka pochodzenia żydowskiego, jest jedną z wielu osób, które swoją pracą dbają o to, by pamięć o Holocauście nie zaginęła. Szczególnym krytykiem jej prac jest niejaki David Irving (Timothy Spall), który twierdzi, że Holocaust to jedno wielkie kłamstwo i poświęcił swoje życie na propagowanie swojego poglądu na tę sprawę. Na koncie Irvinga jest wiele książek podejmujących temat manipulacji faktami naciąganymi tak, by przedstawić Niemców w jak najgorszym świetle, tymczasem oni – a głównie Hitler – wcale nie byli tacy źli jak się to maluje. Lipstadt puszcza mimo uszu zaczepki Irvinga i nie zamierza z nim dyskutować, obrażając go przy okazji. Tego już Irvingowi za dużo i postanawia udowodnić swoje racje przed sądem. Pozywa Lipstadt przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości o zniesławienie i w pojedynkę zamierza wygrać sprawę, która może być kluczowa dla ogólnego odbioru II wojny światowej i wydarzeń, jakie wówczas miały miejsce. Lipstadt nie zamierza ryzykować, na szali jest dużo więcej niż tylko jej dobre imię. Zatrudnia wziętych prawników, wśród nich koleżka, który wcześniej reprezentował księżną Dianę (Andrew Scott) oraz jego starszy kolega, doświadczony adwokat (Tom Wilkinson). Zespół Lipstadt zamierza raz na zawsze rozprawić się z oszołomami pokroju Irvinga.

Recenzja filmu Kłamstwo

Na pierwszy rzut oka (na kolejne też), opinie prezentowane przez Irvinga rzeczywiście brzmią jak zrodzone w umyśle oszołoma, ale to nie do końca uprawnia autorów filmu Kłamstwo do zbyt jasnego zarysowania stron, po których znajdują się Irving i Lipstadt. To chyba zresztą najsłabszy element tego dobrego filmu, który wychodzi z założenia (film, a nie element :P), że Irving chromoli głupoty, a Lipstadt jest święta. Nawet jeśli tak jest w rzeczywistości – a raczej nie, bo prawdziwy Irving wygląda bardziej rozsądnie od grającego go Spalla, a Lipstadt widzę coś tam dołożyła do pieca m.in. Polakom, że byli gorsi od Niemców (potem się wycofała) – to emocjonowaniu się filmem pomogłoby, gdyby nie wszystko od początku do końca było tak jasne. Nawet gdy słyszysz dowody Irvinga, to ani przez chwilę nie przejdzie ci przez myśl, że koleś może mieć rację. Kłamstwo nie jest filmem zadającym pytanie: jak było naprawdę?, a tylko filmem z góry założoną tezą. Nie ma co do tego wątpliwości od pierwszych spojrzeń na minę filmowego Irvinga, która mówi: jestem zacietrzewionym bucem. Nim film się skończy to wrażenie spotęguje się razy kilka.

I to jedyny poważniejszy zarzut pod adresem filmu Kłamstwo. Cała reszta to bardzo porządny film prawniczy, który ogląda się przyjemnie, jak to zwykle bywa w przypadku solidnej rozrywki. Mądrzejszej, ale nadal rozrywki. Oczywiście temat jest poważny i nie ma mowy o jakimś trywializowaniu i żartowaniu – twórcy filmu wybrali się z kamerami m.in. do Oświęcimia i Krakowa, gdzie toczy się całkiem spory fragment filmu – ale przedstawione to wszystko zostało na tyle lekko, że Kłamstwo nie jest kolejnym ciężkim filmem o wojnie, jej ofiarach i okropnościach. Sporo tu karkołomnych tez Irvinga i ich obalania, ale to też klasyczny film prawniczy, w którym wiele dzieje się obok wojny. Służy temu drugi dramatyczny punkt ciężkości filmu, w którym Lipstadt nie do końca jest przekonana co do drogi obrony, którą obrała, bo wydaje się, że pomysły jej prawników są zbyt kontrowersyjne. A ci, jak to prawnicy, mimo zajmowania się sprawą ludobójstwa, patrzą na nią przez pryzmat rozumu, a nie serca. I to rodzi kilka dodatkowych konfliktów sprawiając, że Kłamstwo ogląda się dobrze.

(2193)

Dawno już nie było na ekranach kin jakiegoś porządnego filmu prawniczego. Skończyły się czasy Grishamów przenoszonych do kina z prędkością kawalkady ministra Macierewicza. I szkoda, bo nie ma to jak porządny thriller prawniczy. W panującej w tym gatunku posusze Kłamstwo na pierwszy rzut oka wydaje się jeszcze lepszym filmem niż jest. Na drugi rzut oka przychodzi jednak refleksja, że to tylko dobry film. Kurde, co, całą recenzję już napisałem?? Nie ma! Choćbym miał pisać to samo. Recenzja filmu Kłamstwo. O czym jest film Kłamstwo Deborah Lipstadt (Rachel Weisz), amerykańska historyk i pisarka pochodzenia żydowskiego, jest jedną z wielu osób, które…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Pisarka i historyk Deborah Lipstadt musi obalić przed sądem absurdalną tezę, że Holokaust nigdy nie miał miejsca. Lekko rozrywkowe kino prawnicze opowiadające w przystępny sposób o poważnym temacie ludobójstwa.

3 odpowiedzi

  1. Jak brakuje Ci thrillerów prawniczych to polecam seriale Goliath z Thorntonem (nie oglądałem ale podobno dla Thorntona warto a twórcą serialu jest David Kelley znany z wielu prawniczych seriali z lat 90 na czele z Ally McBeal, Practice) a przede wszystkim American Crime Story. W przypadku tego drugiego to aż 10 godzin. Choć pamiętam że nie przypadły Ci do gustu pierwsze odcinki historii sprawy O.J. Simpsona. Ja akurat jestem bardzo zadowolony z serialu – świetna rozrywka. Mam nadzieje że jeśli nie w kinie to chociaż w serialach będzie coraz więcej thrillerów prawniczych dzięki właśnie sukcesowi jaki odniósł ACS.

  2. Quentin

    Dzięki, niepokoi mnie tylko ten David Kelley właśnie. Co zaś się tyczy ACS to tak jak napisałeś, jakoś się nie polubiliśmy :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.