Zawsze, gdy mówimy żegnaj [Every Time We Say Goodbye] (1986), reż. Moshé Mizrahi.
Zawsze, gdy mówimy żegnaj [Every Time We Say Goodbye] (1986), reż. Moshé Mizrahi.

Zawsze, gdy mówimy żegnaj (1986). Recenzja filmu Every Time We Say Goodbye

Z perspektywy czasu wydaje się słuszne, że Tom Hanks po dwóch cienkich komediach postanowił rozejrzeć się chwilowo za jakimś innym gatunkiem. Po Ochotnikach i Człowieku w czerwonym bucie powrócił w roli… romantycznego kochanka! Recenzja filmu Zawsze, gdy mówimy żegnaj.

O czym jest film Zawsze, gdy mówimy żegnaj

David (Tom Hanks), amerykański lotnik służący w RAF-ie, przebywa aktualnie w Jerozolimie, gdzie dochodzi do siebie po ranie odniesionej na wojnie. Jest rok 1942 i Jerozolima, paradoksalnie, jest idealnym miejscem do przymusowego odpoczynku od wojny. Cisza, spokój, gaje oliwne. Jego towarzysz „niedoli” oznajmia mu pewnego dnia, że żeni się z Żydówką Victorią (Anat Atzmon) i prosi, by poszedł razem z nim na spotkanie ze swoją wybranką. Na spotkaniu jest również siostra Victorii, 18-letnia Sarah (Cristina Marsillach). Obie dziewczyny pochodzą z tradycyjnej, żydowskiej rodziny, a konkretniej rzecz biorąc są Sefardyjkami. Sefardyjczycy to Żydzi, którzy zamieszkiwali Hiszpanię, ale pod koniec XV wieku zostali stamtąd wygnani. Sarah wpada w oko Davidowi i chłopak zaczyna się koło niej kręcić. Nie przeszkadzają mu różnice kulturowe i środowiskowe, ale nie vice versa. Duży wpływ na życie Sary mają jej rodzice i bracia, a na dodatek kręci się też wokół niej przyzwoity kawaler, szczegół, że kuzyn. Sarah wie, co powinna zrobić, ale coraz bardziej fascynuje ją dowcipny i przystojny David.

Sorewicz, nie widzę nigdzie zwiastuna, zatem scena z filmu w zamian:

Recenzja filmu Zawsze, gdy mówimy żegnaj

Zawsze, gdy mówimy żegnaj jest bardzo-bardzo przyzwoitym filmem, który nie wnosi sztuki kinowej na żaden poziom, ale jeśli widz wciągnie się w tę spokojną historię, to z przyjemnością będzie już śledził ją do końca. Chociaż początek filmu nie sprzyja temu wciągnięciu, bo bardziej przypomina telewizyjną produkcję z aktorami, przy których Tom Hanks już jest Laurence’em Olivierem. Być może po części dlatego, że to izraelska produkcja (nie mam pojęcia jak Tom Hanks trafił na jej plan, ale bardzo mu się tam podobało, bo, jak sam stwierdził, było mniej stresująco niż w Hollywood, a i w Jerozolimie jest ładnie) i brakuje w niej hollywoodzkiego rozmachu zastąpionego czymś na obraz i podobieństwo trochę lepszej telenoweli. Nie szkodzi, gdy już polubimy bohaterów, to nie będzie to nam przeszkadzać.

Zawsze, gdy mówimy żegnaj to typowe romansidło, w którym zakochani stają przed wszelkiej maści przeszkodami wydającymi się być nie do przeskoczenia. Nie ma jednak wielkiej tragedii, a ton filmu jest raczej weselszy. Hanks gra obdarzoną poczuciem humoru postać, która od czasu do czasu rzuca parę żarcików, ale ten delikatny humor nie przesłania jego maślanych oczu i próby odnalezienia się w roli amanta. Próba wychodzi tak sobie, po części dlatego, że i główny bohater nie jest amantem, a raczej typowym chłopakiem z sąsiedztwa. Dzielnie stawia czoła rodzicom Sary (chociaż chyba bardziej można było w tych scenach podkreślić różnice kulturowe, jakaś sprzeczka na konkretny temat, coś takiego), a szczególnie matce, która oczywiście uważa, że już samo chodzenie córki za rękę z gojem wpędzi ją do grobu. Dla miłośników atrakcji sportowych jest też trochę boksu. Nie ma natomiast właściwie ani kawałka wojny i gdyby Hanks nie nosił munduru to można by się nabrać.

Z ciekawostek warto wynotować też mały epizod Caroline Goodall oraz rzadki fakt zrezygnowania z popularnego w kinie prześcieradła typu L-shape (KMWTW). Uwagę zwraca też bardzo ładna muzyka i klimat bardzo podobny do późniejszego Spaceru w chmurach. Zawsze, gdy mówimy żegnaj jest również jednym z naprawdę niewielu filmów, w którym można usłyszeć język Ladino, czyli dialekt judeo-hiszpański.

(2167)

Z perspektywy czasu wydaje się słuszne, że Tom Hanks po dwóch cienkich komediach postanowił rozejrzeć się chwilowo za jakimś innym gatunkiem. Po Ochotnikach i Człowieku w czerwonym bucie powrócił w roli... romantycznego kochanka! Recenzja filmu Zawsze, gdy mówimy żegnaj. O czym jest film Zawsze, gdy mówimy żegnaj David (Tom Hanks), amerykański lotnik służący w RAF-ie, przebywa aktualnie w Jerozolimie, gdzie dochodzi do siebie po ranie odniesionej na wojnie. Jest rok 1942 i Jerozolima, paradoksalnie, jest idealnym miejscem do przymusowego odpoczynku od wojny. Cisza, spokój, gaje oliwne. Jego towarzysz "niedoli" oznajmia mu pewnego dnia, że żeni się z Żydówką Victorią (Anat…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Amerykański lotnik w trakcie II wojny światowej zakochuje się w żydowskiej dziewczynie. Tom Hanks jako romantyczny kochanek w bardzo przyjemnym filmie o miłości.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.