Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Skarbonka [The Money Pit] (1986), reż. Richard Benjamin.
Skarbonka [The Money Pit] (1986), reż. Richard Benjamin.

Skarbonka (1986). Recenzja filmu The Money Pit

Znacie te japońskie horrory, w których młode małżeństwo kupuje po okazyjnej cenie wypasioną chawirę, a potem okazuje się, że w fundamentach zakopano trupa poprzedniej właścicielki? Skarbonka wychodzi z tego samego założenia, tyle że zamiast straszyć – śmieszy. I robi to znakomicie. Recenzja filmu Skarbonka.

O czym jest film Skarbonka

Walter (Tom Hanks) i Anna (Shelley Long) to sympatyczna para z problemami mieszkaniowymi. Do tej pory mogli pomieszkiwać bokiem w pięknym mieszkaniu byłego męża Anny, znanego dyrygenta (Alexander Godunov; no właśnie, tak się teraz zastanawiam, gdzie się podział i, jak to nie ja, sprawdziłem – okazuje się, że pamiętny badguy z Brutalnej śmieci nie żyje od 1995 roku. Zmarł w do końca niewyjaśnionych okolicznościach, których oficjalnym tłumaczeniem jest marskość wątroby, ale nie wszyscy w to wierzą), ale on właśnie wrócił z tournee i muszą się wyprowadzić. Niespodziewana sytuacja zmusza Waltera, prawnika opiekującego się znanymi muzykami, do pociągnięcia za sznurki znajomości. I voila, nie dość, że znajduje się mieszkanie, to jeszcze okazuje się ono okazałym pałacem w pięknej okolicy. Jego właścicielka na gwałt potrzebuje pieniędzy, a że staruszka nie wzbudza za wielu podejrzeń, Walter i Anna wykopują spod ziemi potrzebną kasę i dobijają targu. Chwilę po wprowadzeniu się do nowego domu odkrywają jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci. Będą mieli z nowym domem wiele problemów, ale nawet nie przypuszczają jak dużo.

Recenzja filmu Skarbonka

Jeśli chodzi o film Skarbonka, to w przypadku Toma Hanksa przydarzyły się przynajmniej dwie rzeczy. Po pierwsze wrócił do komedii, w której – jak wiemy dzisiaj – na początku kariery było mu najwygodniej, mimo różnej jakości tych komedii, w jakich do premiery filmu Skarbonka brał udział. A po drugie przewinął się w okolicy Stevena Spielberga, który współprodukował ten film, czyli pewnie nic nie robił, ale jego nazwisko pojawia się jako pierwsze na ekranie. Można się sprzeczać czy Steve zapamiętał Hanksa i dzięki temu dał mu potem rolę w Szeregowcu Ryanie, czy może to bzdura, bo Hanks w momencie kręcenia Szeregowca był już aktorem z dwoma Oscarami i nie musiał przewijać się w okolicy nikogo, żeby każdy chciał z nim zrobić film. Łotewer, ważniejszy jest powrót do komedii i w końcu trafienie w punkt! Mimo mieszanych opinii na temat filmu Skarbonka (jakaś śmieszna średnia na Rotten Tomatoes), to zdecydowanie najlepszy film, w jakim do momentu premiery zagrał w swojej karierze Tom Hanks.

Skarbonka to klasyczna komedia z gatunku: dziś już się takich nie kręci. Lekka, przyjemna, zabawna i, co najważniejsze, jakoś potrafi śmieszyć bez zbliżania się do dna, w którego spód drapie większość dzisiejszych wyrobów komediopodobnych. Od samego początku łapie odpowiednie tempo i umiejętnie przyspiesza wykorzystując temat wybrakowanego domu do cna. Co chwilę psuje się coś nowego, wokół domu pojawiają się coraz dziwniejsze postaci robotników (świetny Joe Mantegna, szkoda, że go tu tak mało), a główni bohaterowie stopniowo coraz bliżej są obłędu, do którego doprowadzić potrafi jedynie remont (nie zna życia ten, kto choć raz nie przeprowadzał remontu z panem Rysiem). Okazji do dowcipów słownych i przede wszystkim sytuacyjnych jest tu od groma i reżyser Richard Benjamin wykorzystuje je, ile się da. Co ciekawe, okazało się, jak to pamięć ludzka jest czasem zawodna. Ostatni raz film Skarbonka oglądałem wieki temu i zawsze uważałem, że film do momentu efektownej katastrofy na budowie jest raczej nudny, a scena owej katastrofy trwa z piętnaście minut. Błąd w obu przypadkach. Skarbonka wcale nie jest nudna, a efektowna scena jest efektowna (ta, w której Hanks idzie po wodę), ale trwa może z minutkę.

Tom Hanks czuje się w roli Waltera jak ryba w wodzie i udowadnia nie tylko swój wielki potencjał komediowy, ale i aktorski. Wystarczy zobaczyć scenę nad dziurą spowodowaną zapadnięciem się wanny, by mieć tego dowód. Zresztą cały film to popis Hanksa (na uwagę zasługuje jeszcze scena z dywanem; a ja jeszcze zwróciłem uwagę, z zupełnie innych powodów, na scenę sikania pod drzewem – za jakiś czas Hanks znowu wystąpi w scenie sikania w Ich własnej lidze :). Raczej blado wypada przy nim Shelley Long wprowadzając niepotrzebne zamieszanie. Końcówkę filmu Skarbonka uważam bowiem za średnio udaną, bo cały ten wątek ze zdradą jest grubymi nićmi szyty i chyba scenarzysta nie miał pomysłu na nic lepszego, więc zdecydował się na byle co.

(2168)

Znacie te japońskie horrory, w których młode małżeństwo kupuje po okazyjnej cenie wypasioną chawirę, a potem okazuje się, że w fundamentach zakopano trupa poprzedniej właścicielki? Skarbonka wychodzi z tego samego założenia, tyle że zamiast straszyć - śmieszy. I robi to znakomicie. Recenzja filmu Skarbonka. O czym jest film Skarbonka Walter (Tom Hanks) i Anna (Shelley Long) to sympatyczna para z problemami mieszkaniowymi. Do tej pory mogli pomieszkiwać bokiem w pięknym mieszkaniu byłego męża Anny, znanego dyrygenta (Alexander Godunov; no właśnie, tak się teraz zastanawiam, gdzie się podział i, jak to nie ja, sprawdziłem - okazuje się, że pamiętny badguy z…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Młode małżeństwo kupuje wymarzony dom. Okazuje się, że zamiast pałacu zakupili ruderę. Komediowy i aktorski popis Toma Hanksa. Komedia co to się już takich dzisiaj nie robi.

10 odpowiedzi

  1. Jak to moja siostra napisała pod zapowiedzią tej recki: film mojego dzieciństwa. Oglądaliśmy go do zajechania kasety po zakończeniu każdego – mniejszego czy większego – etapu budowy/wykańczania domu :)

  2. A cała scena katastrofy na YT (od sprawdzania temperatury wody do kultowego śmiechu) ma 3,5 minuty :)

  3. Scenę katastrofy miałem ma myśli później, gdy Hanks ‚rozwala’ wszystkie rusztowania :)

  4. Skarbonka powinna widnieć w Wikipedii pod hasłem „komedia”, a kopia filmu na VHS powinna być zdeponowana w Sevres. I idę o zakład, że na niejednym cmentarzu całe kwatery zasiedlone są tymi, którzy umarli ze śmiechu, oglądając Skarbonkę.

  5. Q, znaczy, trzeba jednak powtórzyć, bo się dawno nie widziało (nic się w domu nie działo od dłuższego czasu) :)

  6. Raz lektor VHS dodaje szału, ale nie zawsze. Wciągnąłem Fridaya z Suzinem i myślę, że lepiej byłoby bez :). Choć to pewnie tv nie vhs w sumie.

  7. frank drebin

    Eh, do dziś wspominam pierwszą scenę z hydraulikiem:
    „- Nawet pan nie spojrzał na rury
    – Spojrzałem, 5 lat temu. Myśli pan, że ich stan się poprawił?” :)

    Sam film widziałem wielokrotnie i zawsze mnie bawił.
    „Pigułki antykoncepcyjne ci się kończą” :)

    Chyba zassam do obejrzenia z młodzieżą.

  8. Dzięki Ci, Quentinie! Uratowałeś kolejny żywot ludzki. Już byłem na skraju przepaści, gdy od Nieomylnej Wyroczni dostałem usłyszałem oznajmiającobrzmiący rozkaz „Obejrzałabym coś w stylu Point Break” (oczywiście rekomendacja PB zagarnięta z wiadomego miejsca). I któż wtedy przyszedł z pomocą jeśli nie stary, dobry Q-Blog? Skarbonka oczywiście okazała się strzałem w dziesiątkę.
    Składam Ci podziękowania raz jeszcze, Dobry Człowieku.

  9. Quentin

    Co prawda nie wiem co ma wspólnego Point Break ze Skarbonką, ale proszę :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.