Jack Reacher: Nigdy nie wracaj (2016), reż. Edward Zwick.
Jack Reacher: Nigdy nie wracaj (2016), reż. Edward Zwick.

Jack Reacher: Nigdy nie wracaj. Recenzja filmu Jack Reacher: Never Go Back

Można śmiało powiedzieć, że na filmy z Tomem Cruise’em można chodzić do kina w ciemno. Przegrzebując się przez jego filmografię bardzo trudno znaleźć prawdziwego shita. Kontynuacja przygód eks-majora Jacka Reachera niepokoiła w zwiastunie brakiem ciekawszej fabuły, ale biorąc pod uwagę pierwsze zdanie tej recenzji – może tak miało być, może zwiastun miał za wiele nie zdradzać? Poszedłem się o tym przekonać na własne oczy. Recenzja filmu Jack Reacher: Nigdy nie wracaj.

O czym jest film Jack Reacher: Nigdy nie wracaj

Jack Reacher, były major Żandarmerii Wojskowej Armii Stanów Zjednoczonych prowadzi żywot wagabundy. Autostopem przemierza Amerykę bez większego celu, od czasu do czasu na odległość pomagając swojej następczyni niejakiej Susan Turner (Cobie Smulders) łapać różnych niegodziwców i odgrażając się, że pewnego dnia zapuka do jej gabinetu i zaprosi na kawę. Kiedy ten dzień nadchodzi, za biurkiem w ww. gabinecie nie siedzi Turner tylko jakiś inny koleś. Turner, a i owszem, siedzi, ale w areszcie za szpiegostwo. Reacher nie zamierza tego tak zostawić, szybko namierza adwokata, który zajmuje się sprawą, a przy okazji dowiaduje się, że ktoś, kogo zupełnie nie kojarzy, upomniał się o alimenty na piętnastoletnią córkę, którą rzekomo Reacher spłodził. Zanim eks-major zdąży się przyjrzeć sprawie bliżej, zostaje oskarżony o morderstwo. Do aresztu jednak nie dociera. Inaczej, dociera, ale tylko po to, by uwolnić z niego Turner i razem rozwiązać sprawę dwójki zamordowanych oficerów wysłanych przez nią do Afgnistanu. To klucz do odpowiedzi na pytanie: w co Reacher i Turner właśnie wdepnęli?

Recenzja filmu Jack Reacher: Nigdy nie wracaj

Muszę przyznać, że dawno się tak nie męczyłem, żeby opisać fabułę filmu. Wynika to z tego, że raz nie ma w niej żadnego wyraźnego akcentu, który by wyróżnił Jack Reacher: Nigdy nie wracaj spośród innych filmów, a dwa została przemycona do filmu w sposób byle jaki. Oczekując na fajerwerki kina akcji prawdopodobnie w ogóle nie zwracałem uwagi na szczegóły intrygi, przez co teraz się wymęczyłem. A fajerwerków się i tak nie doczekałem. Tak, niestety, wrażenie po zwiastunie zostało utrzymane w filmie – nie zauważam w opowiedzianej tu historii niczego, co byłoby w jakikolwiek sposób atrakcyjne. I żeby to choć było tylko preludium do nawalania po ryjach, strzelanin i fajnych pościgów – wtedy fabuła wielce niepotrzebna. Jest jednak na odwrót. Mielą ten wojskowy wątek na przemian z rodzinnymi zawirowaniami Reachera do znudzenia. A w przypadku filmu Jack Reacher: Nigdy nie wracaj to „do znudzenia” wcale nie jest ot tak stwierdzeniem rzuconym na wiatr, tylko w trakcie seansu nuda wzbiera i wzbiera aż się uzbiera. Nie tylko bowiem Jack Reacher jest spętany obowiązkiem rodzicielskim, ale i sam Cruise sprawia wrażenie osoby, która myśli o wszystkim tylko nie o filmie. Ani żadnym zabawnym tekścikiem nie rzuci, ani nic. Szkoda, zupełnie inaczej to wyglądało w pierwszej części. Czyżby Cruise w końcu przeczytał książkowy opis fizjonomii Jacka Reachera?

Początek Jack Reacher: Nigdy nie wracaj jeszcze daje nadzieję na kolejny fajny film z serii. Jedynka nie cierpiała na żadną oryginalność również – takich postaci jak Jack Reacher kino zna wiele, mają tylko inne dystynkcje czy umundurowanie – ale była solidną rozrywką na niezłym poziomie i to wystarczyło, żeby zasłużenie sporo zarobić. Dwójka też zaczyna się w porządku, a nad filmem wisi ten, często wspominany tutaj, ciężki do uchwycenia duch starego filmu sensacyjnego, które tak fajnie oglądało się w młodości. Bohater włóczęga podróżujący autostopem po zadupiach Ameryki i od czasu do czasu walący kogoś w ryj. Tylko czekać aż wyskoczy jakiś Sho Kosugi czy ktoś w tym stylu. Nie wyskakuje, a fajny stary vibe staje się przekleństwem filmu Jack Reacher: Nigdy nie wracaj. Zanurzony w archaicznym dzisiaj kinie, sam staje się archaiczny, a zagrywki rodem z kina minionego w tym zupełnie nie pomagają. No serio, czasy scen takich jak ta po kropce dawno już minęły. W połowie filmu córka Reachera uczy się jak zachować się w sytuacji, gdy jest na muszce. Każdy głupi w tym momencie wie, że nim skończy się film będzie miała okazję skorzystać z tego chwytu. I tak rzeczywiście się dzieje, co dodatkowo bezsensownym czyni długą scenę pościgu po nowoorleańskich dachach, kiedy wiadomo, że badgaj córkę złapie, ta zastosuje znany chwyt i uratuje sytuację. Tego typu akcje zgrały się już lata temu, współczesne kino potrzebuje czegoś innego.

Pod względem produkcyjnym filmowi Jack Reacher: Nigdy nie wracaj niczego nie brakuje. Nie jest w związku z tym wielką porażką i filmem, który należy omijać. Ale co z tego, kiedy finalnie wychodzi się z kina zawiedzionym i niedopieszczonym.

(2143)

Można śmiało powiedzieć, że na filmy z Tomem Cruise'em można chodzić do kina w ciemno. Przegrzebując się przez jego filmografię bardzo trudno znaleźć prawdziwego shita. Kontynuacja przygód eks-majora Jacka Reachera niepokoiła w zwiastunie brakiem ciekawszej fabuły, ale biorąc pod uwagę pierwsze zdanie tej recenzji - może tak miało być, może zwiastun miał za wiele nie zdradzać? Poszedłem się o tym przekonać na własne oczy. Recenzja filmu Jack Reacher: Nigdy nie wracaj. O czym jest film Jack Reacher: Nigdy nie wracaj Jack Reacher, były major Żandarmerii Wojskowej Armii Stanów Zjednoczonych prowadzi żywot wagabundy. Autostopem przemierza Amerykę bez większego celu, od czasu…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Aby chronić córkę, o której istnieniu właśnie się dowiedział, eks-major Jack Reacher wplącze się w rozgrywkę u szczytów wojskowej władzy. Nieudana kontynuacja niedawnego hitu, która zawodzi swoją nijakością.

3 odpowiedzi

  1. Nie ma co się dziwić, że trudno opisać fabułę filmu, skoro książka Lee Childa, którą zekranizowano, ma 480 stron. Powieść rzeczywiście trzyma w napięciu, a wątek z córką jest poprowadzony zupełnie inaczej.
    W filmie wszystkie nici fabuły zostały niestety wyprostowane i wygładzone i powstała słabizna.
    A fakt, że Tom Cruise gra bohatera, który w książce ma 195 cm wzrostu i waży 115 kg dodaje serii filmowej element komiczny.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl