Ekipazh aka Flight Crew (2016), reż. Nikołaj Lebiediew.
Ekipazh aka Flight Crew (2016), reż. Nikołaj Lebiediew.

Ekipazh aka Flight Crew. Recenzja rosyjskiego filmu katastroficznego

Trwa ofensywa wysokobudżetowego kina rosyjskiego na wszystkie gatunki filmowe. I gdyby jeszcze poziom scenariusza szedł w parze z możliwościami technicznymi – byłoby się czym zachwycać. Recenzja filmu Ekipazh (nie mam zielonego pojęcia jak to sensownie i nie-cyrylicą (Экипаж) zapisać). Międzynarodowy tytuł tego dzieła to Flight Crew ala The Crew, ale ja pozostanę przy Ekipazhu, bo nikt mi nie zabroni.

O czym jest film Ekipazh

Bohaterem filmu Ekipazh jest młody, niepokorny lotnik Aleksej (Danila Kozłowski), który ma kłopoty w każdej pracy, jakiej się podejmie. Wywalili go już z lotnictwa wojskowego, lotnictwa towarowego i jeszcze z jakiegoś innego lotnictwa, a wszystko przez to, że ma za nic regulaminy, ale też ma dobre serce, które nie pozwala patrzeć mu na krzywdę m.in. powodzian. Pozbawiony kolejnego stanowiska wraca do Moskwy, gdzie mieszka jego ojciec, lotnicza rosyjska szycha (Siergiej Szakurow znany między innymi z Psów 2 Pasikowskiego). Ojciec ów ma dość wybryków i niesubordynacji syna, ale zgadza się załatwić mu pracę w małej linii lotniczej, której gwiazdą jest doświadczony lotnik Leonid Zinczenko (Władimir Maszkow vel rosyjski Antonio Banderas). Między dwoma panami nie od razu nawiązuje się nić porozumienia, a służbistę Leonida często irytuje sposób bycia młodszego kolegi, który samolotami pasażerskimi lata jak myśliwcami, a w przerwach bajeruje koleżankę pilotkę Aleksandrę (Agne Grudyte). Leonid jednak czuje, że Aleksej ma fach w rękach, a właściwie to w skrzydłach, które, jak twierdzi sam Leonid, przyczepione są do ramion kolegi. Wkrótce umiejętności Alekseja się przydadzą, gdy razem z Leonidem polecą na umieszczone na skale lotnisko (nie wiem, gdzie był jego architekt, ale zdecydowanie powinien beknąć), na którym właśnie trwa ewakuacja przed trzęsieniem ziemi i obudzonym wulkanem.

Recenzja filmu Ekipazh

Ekipazh dość widocznie podzielony jest na dwie części. Pierwsza to typowa, kolorowa rosyjska produkcja, w której możemy sobie pooglądać, jaka to nowoczesna jest ta dzisiejsza Rosja, czyściutka, zachodnia. Coś jakby oglądać… polski serial. Bohaterowie mają jakieś tam problemy, ale wszystko to zasygnalizowane zostaje w dość toporny sposób również przypominający polskie seriale. Szybkie romanse, miłość nie wiadomo skąd, pojawiający się znikąd zbuntowany nastolatek i jego romans ze starszą znajomą ojca i tego typu atrakcje przeplatane czysto-rosyjskimi scenami w stylu: bohaterowie lądują gdzieś w Afryce, gdzie właśnie trwa ludobójstwo i mogliby parę osób uratować, ale nie, bo: „jesteśmy obywatelami innego kraju, nie mamy prawa się mieszać”. Jakby to kiedyś ruskim przeszkadzało. Do tego wszystkiego główny bohater z początkowego fajnego kolesia, który robi co trzeba i ma w dupie to, co powinien, zmienia się w strasznie irytującego swoim zachowaniem koleżkę, który buntuje się byle gdzie i byle po co. Bez żadnego większego sensu i potrzeby.

Natomiast druga część filmu, gdy z obyczajowych problemów rosyjskich lotników przechodzimy już do sedna Ekipazh, czyli bohaterskiej akcji tychże dzielnych rosyjskich lotników w starciu z trzęsieniem ziemi i wybuchem wulkanu, szybko zamienia się w rasowe kino katastroficzne, które ogląda się jednym tchem. Co chwilę coś wybucha, lawa zalewa okolice, a pas startowy jest za krótki, żeby szybciorem czmychnąć z tej cholernej skały. Ta część filmu to produkcja na światowym poziomie ze świetnymi efektami (co w pierwszej części filmu nie było tak oczywiste – zbyt widoczne grinboksy) i dobrze budowanym napięciem okraszonym odpowiednio bohaterską muzyką (fajny motyw przewodni przywodzący na myśl main theme z The Departed). Warto doczekać, bo jest na co popatrzeć.

Sukces pierwowzoru filmowi Nikołaja Lebediewa nie grozi – to remake produkcji z 1980 roku pod tym samym tytułem, którą w radzieckich kinach obejrzało ponad 70 milionów widzów – ale na pewno można mówić o udanym filmie katastroficznym, któremu jak kula u nogi ciąży ten sterylny cukierek, jakim jest pierwsza połowa filmu.

(2124)

Trwa ofensywa wysokobudżetowego kina rosyjskiego na wszystkie gatunki filmowe. I gdyby jeszcze poziom scenariusza szedł w parze z możliwościami technicznymi - byłoby się czym zachwycać. Recenzja filmu Ekipazh (nie mam zielonego pojęcia jak to sensownie i nie-cyrylicą (Экипаж) zapisać). Międzynarodowy tytuł tego dzieła to Flight Crew ala The Crew, ale ja pozostanę przy Ekipazhu, bo nikt mi nie zabroni. O czym jest film Ekipazh Bohaterem filmu Ekipazh jest młody, niepokorny lotnik Aleksej (Danila Kozłowski), który ma kłopoty w każdej pracy, jakiej się podejmie. Wywalili go już z lotnictwa wojskowego, lotnictwa towarowego i jeszcze z jakiegoś innego lotnictwa, a wszystko przez…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Załoga rosyjskiego samolotu pasażerskiego staje przed koniecznością ewakuacji lotniska zagrożonego trzęsieniem ziemi i erupcją wulkanu. Wysokobudżetowe kino katastroficzne z nędzną rozbiegówką.

12 odpowiedzi

  1. Ekipaż. Transkrypcja z cyrylicy powinna się odbywać wedle polskich norm językowych. Denerwujące dla mnie są rosyjskie nazwiska i nazwy „zanglicyzowane”. A po polsku przecież tak łatwo i pięknie można napisać.

  2. Quentin

    Zatem konsekwentnie powinno się spolszczać angielskie tytuły? ;).

  3. Nie, chodzi o transkrypcję z innego alfabetu. W angielskim tego nie robisz. Podobnież z arabskiego, chińskiego czy japońskiego powinno się tytuły pisać tak, aby były jak najłatwiejsze do przeczytania przez Polaka.

  4. Quentin

    Jest w ogóle jakaś usankcjonowana przez słowniki reguła? Pewnie wystarczy poguglać, ale wiesz jak jest :).

  5. Pewnie wystarczy. Ale jak znam życie do dzisiaj nie poguglałeś. A ja zapomniałem o sprawie i teraz mi się przypomniało. Proszę bardzo:
    http://sjp.pwn.pl/zasady/Transkrypcja-wspolczesnego-alfabetu-rosyjskiego;629697.html

  6. Jestem pewien, że rano już komentarz dopisałem, ale nie widzę go teraz (wiem, że są moderowane, ale wtedy widzę, że mój komentarz czeka na moderację, a teraz nawet tego nie widzę), więc jeszcze raz dodaję.

    Zasady transkrypcji z rosyjskiego: http://sjp.pwn.pl/zasady/308-76-B-Transkrypcja-wspolczesnego-alfabetu-rosyjskiego;629697.html
    Jestem pewien, że do dzisiaj ci się nie chciało zaguglać. Ja o temacie zapomniałem, przypomniało mi się dopiero dzisiaj.

  7. Ten drugi też się nie pokazuje, więc jest szansa, że jednak oba dotarły. W tej sytuacji oczywiście wrzucenie jednego wystarczy 😀

  8. Dwa razy już wklejałem linka do sjp.pl z regułami transkrypcji z rosyjskiego (stąd mój ostatni komentarz, obecnie absurdalny), ale ich nie widzę. Okazuje się więc, że mimo ogromnej chęci pomocy nie bardzo jestem w stanie.
    Wiem, że po czasie, ale dopiero teraz mi się przypomniało.
    Wystarczy wpisać w google „transkrypcja z rosyjskiego”. Link pierwszy od góry.

  9. Quentin

    Bo linki muszę zatwierdzić w moderacji zanim się pojawią, ale w sumie nie widziałem ich do zatwierdzenia, może do spamu wpadły od razu, choć nie wiem czemu.

  10. Quentin

    Ano właśnie, ze spamu wyciągać musiałem. Opierdolę Akismeta za chwilę :)

  11. Dobrze, że nie zginęły. Może się przydadzą przy recenzji następnego rosyjskiego filmu :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl