Veteran aka Beterang (2015), reż. Seung-wan Ryoo
Veteran aka Beterang (2015), reż. Seung-wan Ryoo

Veteran, czyli czy 13 milionów widzów może się mylić?

Cóż to miał być za film! Niespodziewany sukces w koreańskich kinach z ponad 13 milionami widzów na koncie. Trzecie miejsce na liście najbardziej dochodowych filmów w historii południowokoreańskiej kinematografii. Nagrody na festiwalach i fama filmu, który w końcu coś poruszył w skostniałym i zapomnianym gatunku komedii policyjnej. Jak te oczekiwania wypadły w zderzeniu z rzeczywistością? O tym opowiem w recenzji południowokoreańskiego filmu Veteran aka Beterang.

Veteran aka Beterang (2015)
Reżyseria: Seung-wan Ryoo
Scenariusz: Seung-wan Ryoo
Obsada: Jeong-min Hwang, Ah In Yoo, Hae-jin Yoo, Dal-su Oh, Man-sik Jeong
Zdjęcia: Young-hwan Choi
Muzyka: Jun-seok Bang
Kraj produkcji: Korea Południowa

O czym jest południowokoreański film Veteran

Bohaterem Veteran jest… tytułowy weteran. Z twarzy nie wygląda na jakiegoś steranego życiem gliniarza w typie Nicka Nolte, ale wypada wierzyć w to, że rzeczywiście jest takim policyjnym weteranem. Seo Do-cheol, bo tak się zwie (w jego roli Hwang Jung-min, który kontynuuje świetną passę rozpoczętą filmem Ode to My Father, który w koreańskich kinach zobaczyło ponad 14 milionów widzów, a niedługo zobaczymy go (Hwanga, a nie Ode to My Father :P) w nowym filmie Hong-jin Na – The Chaser, The Yellow SeaGoksung), to sprawiedliwy i twardy glina znany z niekonwencjonalnych zachowań. Prawdziwy postrach przestępców, którzy drżą przed nim jak posłanka Pawłowicz przed wizją nie dostania się do Sejmu. Pewnego dnia Do-cheol otrzymuje telefon ze szpitala. Okazuje się, że dzwoni synek znajomego, który próbował popełnić samobójstwo (znajomy nie synek :P). Prawie mu się to udało i póki co jest w śpiączce. Wiele wskazuje jednak na to, że za samobójczą próbą stoi coś więcej. Malec był naocznym świadkiem spotkania ojca z młodym biznesmenem, które zakończyło się krwawym pobiciem i upokorzeniem domagającego się należnej mu zapłaty mężczyzny. Nasz weteran nie może na to patrzeć obojętnie i w pojedynkę postanawia się przyjrzeć rozpuszczonemu jak dziadowski bicz milionerowi, który wkrótce ma odziedziczyć rodzinną fortunę.

Wow, skomplikowane.

Recenzja filmu Veteran

Niestety nie jest dobrze, żeby nie powiedzieć, że zawiodłem się całkowicie. Cał-ko-wicie. Cholera wie, może spodziewałem się czegoś innego, bo też za dużo nie dowiadywałem się o filmie poza strzępkami informacji, które siłą rzeczy docierają do człowieka w przypadku filmu, który odniósł na krajowym rynku tak ogromny sukces. Liczyłem na kino w gatunku Zabójczej broni i pierwsze minuty całkowicie potwierdzały te przypuszczenia. Szybka akcja, przykrywki rodem z pomysłów Aksela Foleya, pomysłowa walka na pięści z twórczym wykorzystaniem samochodu, którego to wykorzystania nie powstydziłby się Jackie Chan. A potem na drugą nóżkę wielka obława na gangsterów pośród labiryntu kontenerów. Będzie bardzo dobrze – pomyślałem!

I wtedy zaczęli gadać. I gadali i gadali, i gadali, i nic się nie działo. Prawy policjant ze śmierdzącymi stopami, bezlitosny milioner, który nie liczy się z nikim, do rozwiązania sprawa, na której końcu niewiele wskazuje, że czeka rozpierducha – ot znalezienie dowodów, które mogłyby potwierdzić przypuszczenia gliniarza i kończmy, bo już minęły dwie godziny seansu. Trochę oczywistych refleksji na temat tego, że bogaty może więcej, trochę klasycznej dla Azji korupcji, trochę zepchniętych na totalny margines kobiet i raczej prosta fabuła nie pozostawiająca wątpliwości kto jest do szpiku zły, a kto dobry do przesady. A mimo to nie sprawiająca, że ma się jakąś specjalną ochotę by kibicować policyjnemu weteranowi. W końcu raczej wszystko i tak mu się udaje, bo jest dobry, jest doświadczony i może wygląda na nieogarniętego lekkoducha, ale to tylko pozory.

Przyznam, że pod koniec lekko przysnąłem. No i odejmuję punkcik za raczej niepotrzebną scenę z kijem golfowym i jej finał.

(2076)

Cóż to miał być za film! Niespodziewany sukces w koreańskich kinach z ponad 13 milionami widzów na koncie. Trzecie miejsce na liście najbardziej dochodowych filmów w historii południowokoreańskiej kinematografii. Nagrody na festiwalach i fama filmu, który w końcu coś poruszył w skostniałym i zapomnianym gatunku komedii policyjnej. Jak te oczekiwania wypadły w zderzeniu z rzeczywistością? O tym opowiem w recenzji południowokoreańskiego filmu Veteran aka Beterang. …

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Policyjny weteran na tropie milionera, któremu wydaje się, że jest ponad prawem. Zarazem wielki hit w koreańskich kinach, jak i wielka, rozczarowująca nuda.

3 odpowiedzi

  1. Czyżby Koreańczycy ostatnio, po wycieczce swego wielkiego trio do Hollyowodu, spuścili z tonu? Nie wiem jak „Weteran”, bo nie widziałem (szczerze mówiąc, to już trailer jakiś taki nieszczególny), ale generalnie jakoś nie ma tam ostatnio filmów na miarę tego czym potrafili mi zaimponować jeszcze kilka lat temu. No, nic, czekamy na nowe filmy wspomnianego trio oraz pana Na.

  2. Quentin

    Spuścili i to bardzo niestety. Jeden Assassination chyba do głowy przychodzi, gdy pomyśleć o filmach bardzo dobrych. Technicznie są z grubsza bezbłędni i świetnie się dalej ich filmy ogląda. Ale co z tego, gdy przynudzają.

  3. Quentin

    PS. Ale i tak lepszy słaby koreański film niż słaby amerykański.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.