The Rack Pack - Steve Davis, Alex Higgins, Jimmy White
The Rack Pack (2016), reż. Brian Welsh

Lecą w kulki, czyli recenzja The Rack Pack

Życie jest jak pudełko czekoladek ble ble ble. Kiedy myślałem, że Q-Blog w końcu wróci do normalnej regularności, jeb, znowu nie wszystko potoczyło się jak powinno i bach, dziury w kalendarzu. Boję się obiecywać cokolwiek…

Wstęp, przynajmniej na pierwszy rzut oka wydaje się tradycyjnie nie związany z tematem recenzji, ale wcale tak nie jest. Wszak w snookerze jak w Forreście Gumpie – nigdy nie wiesz, w co trafisz. Choć w przypadku bohaterów dzisiejszego wpisu ta błyskotliwa myśl raczej nie ma zastosowania.

The Rack Pack (2016)
Reżyseria: Brian Welsh
Scenariusz: Mark Chappell, Alan Connor, Shaun Pye
Obsada: Luke Treadaway, Will Merrick, Kevin Bishop, Nichola Burley, James Bailey, Russ Bain
Zdjęcia: Zac Nicholson
Muzyka: Fajne kawałki z epoki
Kraj produkcji: Wielka Brytania

Krótki snookerowy rys historyczny

Jest przełom lat 60. i 70. ubiegłego wieku. W zadymionych salach przy udziale nielicznej widowni starszawi gracze stukają w kulki walcząc o poważnie brzmiące tytuły, które nie obchodzą nikogo poza nimi samymi. Ogólna nuda, ziew i konkurencja sportowa rywalizująca o miano najnudniejszej dyscypliny z golfem. I wtedy dzieją się dwie rzeczy. Pojawia się kolorowa telewizja oraz Alex Higgins. Ta pierwsza pozwala w końcu pokazać snooker tak, jak powinno się go oglądać. Wszak jego domeną jest wbijanie do łuz kolorowych bil trudnych do rozróżnienia na czarno-białym ekranie (choć nie rezygnowano z takich prób, co było wyzwaniem dla komentatorów). Popularnością zaczyna cieszyć się telewizyjny program Pot Black, w którym relacjonowane są rozgrywki pod tą samą nazwą, ale i tak nic nie może równać się z nim – Aleksem Higginsem. Złotym chłopcem snookera (zanim pojawił się Stephen Hendry), który w wieku 22 lat zdobywa swój pierwszy tytuł snookerowego mistrza świata. Higgins wprowadza na zastane snookerowe salony powiew świeżości i szaleństwa. Jego nieortodoksyjne zachowania i agresywny styl gry charakteryzujący się gorącą głową, brakiem kalkulacji, unikaniem grania za wszelką cenę odstawnych i wielkimi umiejętnościami zdobywają mu rzesze fanów, głównie wśród żeńskiej części publiczności. Higgins jest zuchwały, sika do kwiatka w słynnej Cruicible, gdzie na stałe przenosi się w końcu turniej o mistrzostwo świata w snookerze, nie nosi obowiązkowych muszek i zyskuje pseudonim Huragan. Snooker nagle staje się atrakcyjny, a widownie przed ekranami telewizorów coraz większe. Zaczyna się złota era snookera, kiedy snookerowi gwiazdorzy są na równi popularni z ich piłkarskimi kolegami.

O czym jest The Rack Pack

W przeciwieństwie do Aleksa Higginsa, Steve Davis (pseudonim: Steve Davis) to przenudny i introwertyczny rudzielec, który pewnego dnia pojawia się w jednym ze snookerowych klubów, których na Wyspach Brytyjskich coraz więcej. Nie interesuje go nic innego tylko monotonne pukanie w kulki przy powtarzaniu do znudzenia tych samych uderzeń godzina po godzinie. Treningowy reżim przynosi skutek, a talent Davisa szybko zostaje dostrzeżony przez bywalców klubu. A w szczególności przez dowcipnego i wygadanego Barry’ego Hearna, który od tej pory zajmie się karierą rudego snookerzysty, a wkrótce zrewolucjonizuje cały sport potrafiąc zarabiać na wszystkim, niekoniecznie na samej grze w snookera. Hearn widzi w Davisie materiał na mistrza świata, a w słuszności tego przypuszczenia utwierdza go zorganizowany naprędce pojedynek Davisa z samym Higginsem, który to pojedynek nowa nadzieja snookera wygrywa. Wkrótce obaj zaczną spotykać się na największych snookerowych turniejach, a na naszych oczach rozegra się jedna z największych rywalizacji sportowych, jakie świat widział – Alex Higgins kontra… Alex Higgins. Bo hulaszczy tryb życia, wybuchowy charakter i stałe sikanie pod wiatr sprawi, że w nowym snookerowym świecie, jaki sam zapoczątkował, szybko zacznie brakować dla niego miejsca.

Recenzja filmu The Rack Pack

Jestem fanem filmów sportowych, to wiadomo nie od dzisiaj. Mniej wiadomo o tym (albo i w ogóle), że jestem też… fanem to może nie, ale bardzo lubię snookera i każdego roku z niecierpliwością czekam na kolejne mistrzostwa świata (tegoroczne już niedługo, jupi!). Nie wiem dlaczego snooker uważany jest za nudny (nie jest, to równie sprytna gra co i Survivor i curling 😉 ) i myślę, że nikt nie powie tak o nim po obejrzeniu The Rack Pack. Ten w wydaniu filmowym jest taki jak powinien być – ekscytujący; choć znajduje się na drugim, a nawet trzecim planie. Ale nic dziwnego, opowiada o czasach wielkich snookerowych meczów, które w BBC oglądały miliony widzów nie patrząc na to, że niektóre finały kończyły się grubo po północy.

W zapowiedziach filmu podkreśla się, że The Rack Pack opowiada o rywalizacji między Higginsem i Davisem, ale nie do końca tak jest, bo jednak głównym bohaterem filmu jest ten pierwszy snookerzysta, którego biografia wystarczyłaby pewnie na co najmniej jeszcze jeden film. W przeciwieństwie do niego Davis jest nudny, bo po prostu wygrywa większość meczów i tyle. Dlatego nie dziwi fakt, że autorzy filmu bardziej pochylili się nad Huraganem, choć oczywiście Davis również jest tu postacią ważną. Tyle, że to Higgins rozgrywa swój mecz na dwóch płaszczyznach – sportowej i prywatnej.

Tak, The Rack Pack to schematyczny film sportowy, ale w tym gatunku to nie przeszkadza i łatwo można to zaakceptować. Wystarczy dobra historia do opowiedzenia i już, ubranie jej w schemat kina sportowego to nic złego. Pomaga fakt, że ta tutaj wybiega hen poza snookerowe sale, choć nie brak w niej charakterystycznych dla tego okresu postaci i wydarzeń. Efektownie odtworzono m.in. słynny 69-punktowy break Aleksa Higginsa, który zapewnił mu nieśmiertelność (słynna niebieska), a ważną rolę pełnią tu przyszły najlepszy snookerzysta świata, który nigdy nie zdobył tytułu – Jimmy White czy Cliff Thorburn, pierwszy snookerzysta, który wbił maksymalnego brejka podczas mistrzostw świata. Nie zabrakło też pierwszego maksymalnego brejka, który został wbity podczas imprezy transmitowanej przez telewizję. Jego autorem Steve Davis. No i nie zapominajmy o kawałku „Snooker Loopy„, który po seansie dalej brzmi w łepetynie i nie ma wyjścia, trzeba go poszukać na jutubie.

Domyśliliście się już pewnie, że polecam The Rack Pack, bodaj dopiero pierwszy film fabularny poświęcony snookerowi.

(2071)

Życie jest jak pudełko czekoladek ble ble ble. Kiedy myślałem, że Q-Blog w końcu wróci do normalnej regularności, jeb, znowu nie wszystko potoczyło się jak powinno i bach, dziury w kalendarzu. Boję się obiecywać cokolwiek... Wstęp, przynajmniej na pierwszy rzut oka wydaje się tradycyjnie nie związany z tematem recenzji, ale wcale tak nie jest. Wszak w snookerze jak w Forreście Gumpie - nigdy nie wiesz, w co trafisz. Choć w przypadku bohaterów dzisiejszego wpisu ta błyskotliwa myśl raczej nie ma zastosowania. The Rack Pack (2016) Reżyseria: Brian Welsh Scenariusz: Mark Chappell, Alan Connor, Shaun Pye Obsada: Luke…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Wybuchowy Alex Higgins kontra flegmatyczny Steve Davis. Stawka: bycie najlepszym snookerzystą na świecie. Znakomita podróż do czasów, gdy snooker rządził światem.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.